Czy warto było składać wniosek o odwołanie Zbigniewa Ziobry? Koalicja rządząca obroniła swojego ministra.
Nie my byliśmy pomysłodawcami tego wniosku. Nie jestem parlamentarzystą, ale mam poważne wątpliwości, czy składanie takich wniosków przy takiej arytmetyce sejmowej i przy takim sposobie zarządzania tzw. Zjednoczoną Prawicą ma sens. Jak wiemy, oni są totalnie między sobą skłóceni, trwa wielka wojna wewnętrzna, ale kiedy przychodzi atak z zewnątrz, to łączą siły.
Tu mamy wniosek o wotum nieufności wobec ministra, który jest – mówiąc delikatnie – nielubiany i ledwo tolerowany przez premiera, ale kiedy przychodzi taka inicjatywa ze strony opozycji, to premier występuje i broni tzw. spoistości Zjednoczonej Prawicy. To dało szansę ministrowi Ziobrze, żeby znowu zaatakował opozycję, UE i Berlin, i żeby robił z siebie męczennika. Nie jestem pewien, czy zadaniem opozycji powinno być robienie męczenników z fatalnych ministrów.
Czytaj więcej
Pozornie Mateusz Morawiecki wygrał bitwę ze Zbigniewem Ziobrą, ale partia ministra sprawiedliwości nie będzie uległym koalicjantem. Czeka nas wojna...
We wtorek w krótkim wystąpieniu premier Morawiecki w obronie ministra Ziobry ani razu nie użył jego nazwiska. Uderzyło to pana?
Mateusz Morawiecki broni nie ministra Ziobry a swojego miejsca na scenie politycznej. On, gdyby mógł, to już wiele miesięcy temu wyrzuciłby Ziobrę z rządu. Jest on dla nich wyłącznie utrapieniem i oni sami zdają sobie z tego sprawę. Wiedzą, że tzw. reforma sądownictwa nie doprowadziła do niczego dobrego, że po siedmiu latach rządów PiS-u rozprawy procesy trwają w Polsce zdecydowanie dłużej niż wtedy, kiedy kończyły się rządy Platformy i PSL-u.
Czy jest już stanowisko Polski 2050 w sprawie projektu nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym?
Najważniejszym celem jest odblokowanie czy zbliżenie się do odblokowania środków z KPO. Z pierwszych naszych analiz wygląda, że to jest krok do przodu i trudno byłoby powiedzieć, że ta ustawa to kolejny potworek prawny, tak jak to było produkowane przez PiS i Zjednoczoną Prawicę przy okazji tworzenia kolejnych kontrowersyjnych izb w Sądzie Najwyższym. Ale przeniesienie odpowiedzialności czy roli dyscyplinującej wobec sędziów do Naczelnego Sądu Administracyjnego – prawnicy się trochę złapali za głowę, bo NSA ma inne zadania. Jest to dziwaczna propozycja, ale być może taka, która przerwie ten zaklęty krąg.
Na czym dzisiaj opozycja w Sejmie – Polska 2050, PSL, Lewica i Platforma – powinna się koncentrować?
Liderzy czterech bloków opozycyjnych są ze sobą w stałym kontakcie. Jesteśmy w bardzo konkretnych rozmowach, jeżeli chodzi o przyszły pakt senacki, czyli umowę między blokami opozycji demokratycznej dotyczącą współpracy przy tworzeniu jednej listy.
Czyli ustalenia 100 nazwisk.
Jako opozycja liczymy – i jest oparte na badaniach – że dzisiejsza większość senacka, będzie w stanie zwiększyć swój stan posiadania w Senacie powyżej 60 miejsc senackich. Tu jest pole bardzo konkretnej współpracy. Do Senatu nie ma dyskusji o tym, ile będzie list wyborczych i w jakiej konfiguracji opozycja pójdzie. My musimy tu pójść razem i chcemy pójść razem.
Kiedy zapadną ustalenia odnośnie do wyborów do Sejmu?
Mówimy o takiej konstrukcji opozycyjnej, która będzie miała szanse na zwycięstwo. Ale też będzie w stanie stworzyć taki rząd po wyborach, który będzie stabilny i trwały, a program czytelny dla ludzi. To nie będzie program „zrobimy wszystko odwrotnie, niż robił PiS”, bo to nie na tym polega. Wyborcy mają prawo wiedzieć, jakie działania podejmie przyszły rząd w czasie pierwszych 100 dni, a jakie w dłuższej perspektywie.
Myślę, że wiosna przyszłego roku czy na koniec pierwszego kwartału to będzie najwyższy czas, żeby pokazać wyborcom, w jaki sposób zamierzamy wystartować w wyborach. Bierzemy pod uwagę właściwie każdy scenariusz. Chcemy też zobaczyć, jakie będą sondaże w zimie czy na początku wiosny, a także jak będą szły rozmowy nieprogramowe – i wtedy podjąć decyzję.
- współpraca Jakub Czermiński