Wynik głosowania nad odwołaniem ministra sprawiedliwości nie jest sukcesem Solidarnej Polski. Rządzący umową koalicyjną są zobligowani do bronienia ministrów w trakcie głosowania nad wnioskami opozycji w sprawie ich odwołania. PiS obronił Ziobrę, ale się nie cieszył, parafrazując klasyka. Dzisiaj wiemy więcej na temat relacji na szczycie władz i najbliższych planów zwaśnionych koalicjantów
Ziobro dostał kilka sygnałów od Jarosława Kaczyńskiego. PiS pokazało, że broni jedynie większości parlamentarnej, a nie dorobku ministra sprawiedliwości. Minister Agnieszka Ścigaj z Polskich Spraw nic sobie z umowy nie robi i wstrzymała się od głosu, nie broniąc „kolegi” z rządu. Żadne konsekwencje jej nie spotkały. Ale trudno się dziwić, skoro sam premier kilka dni przed głosowaniem krytykował reformy wymiaru sprawiedliwości, niczym przedstawiciele opozycji, nazywając stan w sądownictwie „półzapaścią” i dodając, że „dzisiaj jest gorzej, niż było”. Koalicyjnego małżeństwa z rozsądku nie popiera też Ryszard Terlecki, szef Klubu PiS, który kilkukrotnie krytykował przeprowadzenie reformy wymiaru sądownictwa, twierdząc, że powodem są „słabo przygotowane ustawy przez Ministerstwo Sprawiedliwości”. Prezes PiS również jest w opozycji do swojego „politycznego syna”, krytykując go bez ogródek: „W Polsce sądy działają nie źle, tylko fatalnie źle”. Ale to premier swoimi wypowiedziami najmocniej upokarza Ziobrę, którego nawet z imienia nie bronił w Sejmie, atakując go słowami: „reformujemy już ten wymiar sprawiedliwości siódmy rok”, i dorzuca: „ja bym nie chciał umierać za wymiar sprawiedliwości. Nie opłaca się”. Czy Morawieckiego czeka polityczna śmierć? Jeśli rząd nie poradzi sobie ze skutkami zimy i nie ściągnie środków z KPO, to zmiana premiera jest nieunikniona przed wyborami.
Czytaj więcej
Choć na razie opozycja deklaruje otwartość na współpracę, również jej radykalne skrzydło będzie mieć kłopot, gdy Bruksela odpuści PiS.
Zimę może uda się przetrwać bez większych perturbacji, ale może też uda się ściągnąć pieniądze unijne. Jest już przygotowana nowelizacja ustaw sądowych, w ramach negocjacji z Brukselą, która pozwala sędziom na badanie statusu innych sędziów. Ustawę PiS może przegłosować bez SP, ale partia Ziobry tak tego nie zostawi.
W kuluarach ziobryści mówią, że „Morawieckiemu w Brukseli piszą ustawy obcym alfabetem”. Poseł z SP przekonuje, że „projekt zmian ustaw sądowych został napisany przez unijnych urzędników”. – To krok ku utracie suwerenności przez Polskę – mówi polityk z władz partii. Co dalej?