W piątek szefowa rządu użyła zapisu z artykułu 49.3 konstytucji po raz szósty od wyborów parlamentarnych pięć miesięcy temu. Tym razem chodziło o budżet systemu ubezpieczeń społecznych na przyszły rok, podczas gdy wcześniej manewr dotyczył ogólnej ustawy budżetowej. Zdaniem francuskich mediów Borne sięgnie do tego rozwiązania w tym tygodniu kolejny raz.

Wspomniany przepis został wprowadzony w Konstytucji V Republiki w 1958 r. Zakłada on, że dana ustawa może być przyjęta bez większości w parlamencie pod warunkiem, że w ciągu 24 godzin opozycja nie wystąpi z wotum nieufności, które zakończy się obaleniem ekipy rządzącej. Autor ustawy zasadniczej, bliski współpracownik generała de Gaulle’a, Michel Debre podkreślał, że taka możliwość jest konieczna, bo czasami pewne kluczowe przepisy muszą być przyjęte, nawet jeśli prezydent nie ma większości w Zgromadzeniu Narodowym.

Od tamtego czasu do utworzenia rządu Borne artykuł 49.3 został jednak wykorzystany 87 razy. Dopiero w 2009 r. przyjęto poprawkę do konstytucji, która zakłada zasadnicze ograniczenie możliwości jego stosowania. Rząd może po niego sięgnąć tylko raz w trakcie sesji parlamentarnej, chyba że sprawa dotyczy budżetu państwa.

Czytaj więcej

Francja: Władza wymyka się z rąk Macrona

Nowe wcielenie ugrupowania Macrona Ensemble! (Razem!) uzyskało w czerwcu ledwie 245 deputowanych (na 577 w Zgromadzaniu Narodowym). Jednak opozycja, składająca się ze skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego (89 deputowanych), koalicji radykalnej i umiarkowanej lewicy Nupes (131 posłów) oraz gaullistowskich Republikanów (64 mandatów) jest jednak na tyle podzielona, że na razie nie udało się zebrać odpowiedniej większości dla obalenia ekipy Borne.

W takich warunkach skutecznie rządzić się jednak nie da. Macron mógłby więc rozwiązać Zgromadzenie Narodowe. Sondaże wskazują jednak, że poparcie dla niego i jego ugrupowania jest jeszcze słabsze niż w czerwcu. Gdyby obecnie odbyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich, liderka Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen uzyskałaby 30 proc. poparcia (wobec 23,5 proc. w wyborach w kwietniu). I choć Emmanuel Macron też zwiększył tu poparcie (z 27,8 do 29 proc.), to jednak znacznie mniej. W drugiej turze co prawda obecny prezydent by wygrał, jednak tylko stosunkiem 53 do 47 proc. (w głosowaniu w kwietniu tego roku było 58,5 do 41,5 proc).

Gdy zaś idzie o zadowolenie z rządów swojego przywódcy, deklaruje je jedynie 35 proc. Francuzów, podczas gdy 62 proc. wyraża wobec niego nieufność. Taki układ oznacza, że Pałac Elizejski ma właściwie związane ręce, gdy idzie o przeprowadzenie głębszych reform. Są one zaś niezbędne, bo gospodarka kraju z powodu skutków wojny w Ukrainie, recesji i rekordowej inflacji znajduje się na zakręcie.