Prezes PiS odnosił się m.in. do słów Ursuli von der Leyen, która przedstawiając 14 września w PE orędzie o stanie Unii mówiła, że należało słuchać m.in. Polski, jeśli chodzi o zagrożenie ze strony Rosji.

- To była racja jednej formacji, jednej polskiej formacji, Zjednoczonej Prawicy, a przede wszystkim PiS. To myśmy mówili o tych niebezpieczeństwach, mówił o tym mój świętej pamięci brat i to było coś, co czyniliśmy konsekwentnie przez wiele lat - podkreślił prezes PiS.

Kaczyński: Po Smoleńsku wszystko oddano Rosji

- Jeśli chodzi o naszych politycznych konkurentów, było zupełnie inaczej. Już w pierwszym wystąpieniu, gdy nastąpiła zmiana władzy w 2007 r., ówczesny premier stwierdził, że chce porozumienia z Rosją "taką jaka jest" - dodał Kaczyński, nie wymieniając ani razu nazwy PO, ani nazwiska Donalda Tuska, byłego premiera i obecnego lidera tej formacji.

- A później było bardzo wiele wydarzeń, które potwierdzało tę linię, w sposób konsekwentny, nieliczący się z faktami, nawet wtedy, gdy te fakty były już bardzo, ale to bardzo poważnym ostrzeżeniem - kontynuował prezes PiS.

Kaczyński mówił, że chodzi "przede wszystkim zawarcie umowy gazowej do 2033 r. bardzo niekorzystnej dla Polski". - Ona została skorygowana, ale przez UE, z nakazu UE. To była także rezygnacja z budowy rurociągu bałtyckiego, naszego rurociągu (Baltic Pipe - red.), który zapewnia nam bezpieczeństwo energetyczne, jeśli chodzi o gaz. To były próby sprzedaży Lotosu, a sprzedaż Lotosu to także sprzedaż Portu Północnego - wyliczał Kaczyński.

Czytaj więcej

Von der Leyen w PE: Trzeba było słuchać Polski, państw bałtyckich

- Było tutaj wiele posunięć w oczywistym interesie Rosji i wbrew interesom naszego kraju - stwierdził prezes PiS.

- Były też posunięcia dotyczące naszego bezpieczeństwa - rezygnacja z bazy amerykańskich rakiet antybalistycznych, w sprawie której decyzja była podjęta, a następnie się z niej, po różnego rodzaju grach, wycofano. To było uderzenie szczególnie mocne - mówił Kaczyński.

- Były też wydarzenia związane z rokiem 2010, to, co działo się po Smoleńsku. Wydarzenia, które były - łagodnie mówiąc - oddawaniem wszystkiego Rosji - stwierdził prezes PiS.

Kaczyński zarzucił też przeciwnikom politycznym PiS m.in. "rezygnację z określenia Katynia mianem ludobójstwa".

- Wszystkie posunięcia służyły jednemu: rosyjskim i niemieckim interesom, a jeśli chodzi o cel, to chodziło o awanse jednego człowieka. I te awanse oczywiście otrzymał. Mówię o awansach w skali europejskiej - podsumował czyniąc aluzję do objęcia przez Tuska stanowiska szefa Rady Europejskiej.

Morawiecki: Chcemy, żeby opozycja była patriotyczna

- Od siedmiu miesięcy toczy się wojna na Ukrainie. Dziś można odnieść wrażenie, że wszystkie siły w Polsce zawsze były antyrosyjskie, zawsze przeciwstawiały się polityce niemiecko-rosyjskiej - mówił z kolei premier Mateusz Morawiecki.

- Wczoraj Ursula von der Leyen przyznała rację Polsce i państwom bałtyckim. Ale mówmy precyzyjnie. Przywódcy państw europejskich przyznawali rację rządom PiS - dodał. 

- Nie możemy ulec wrażeniu, że to cała polska klasa polityczna wyrażała takie przekonanie - zaznaczył.

Morawiecki mówił następnie, że gdy wybuchła wojna na Ukrainie "wszyscy, a zwłaszcza Platforma Obywatelska, przystroili się w piórka antyrosyjskie", - Twierdzą, że zawsze wątpili w politykę niemiecką. Tak nie było. oni mylili się we wszystkich swoich strategicznych przesłankach. Cała strategia geopolityczna, jeśli taka kiedykolwiek była, legła dzisiaj w gruzach, tam gdzie leżą w gruzach miasta Ukrainy - stwierdził premier.

Morawiecki mówił następnie, że "do niedawna główny polityk naszych oponentów mówił, iż ta partia niemiecka, która wówczas (przed 2021 r. - red.) rządziła (CDU/CSU - red.), jest błogosławieństwem dla Europy". - Jej polityka, polityka Niemiec doprowadziła do tego, że Rosja czuła się tak ośmielona, że zaatakowała Ukrainę - dodał.

- PiS zawsze było po stronie wolności, suwerenności i sprawiedliwości. My zawsze staliśmy tam, gdzie stała polska racja stanu. Chcemy, żeby polska opozycja przestała być opozycją wobec Polski, a stała się opozycją patriotyczną - podsumował Morawiecki.