Reklama

Emocje wokół KPO. Pieniądze dla Polski rozgrzewają politykę

Politycy rządu premiera Morawieckiego przekonują, że na wypłatę funduszy z KPO potrzeba czasu. Opozycja, że dojdzie do niej dopiero po zmianie władzy.

Publikacja: 29.07.2022 03:00

Premier Mateusz Morawiecki

Premier Mateusz Morawiecki

Foto: AFP

Najnowsza runda emocji wokół Krajowego Planu Odbudowy to efekt niedawnego wywiadu dla „Dziennika Gazety Prawnej” szefowej KE Ursuli von der Leyen, która zastrzegła, że chociaż zmiany w polskim sądownictwie dyscyplinarnym są „ważnym krokiem”, to nadal pozostaje kwestia do rozwiązania, jeśli chodzi o sądownictwo.

Wypowiedź von der Leyen wywołała natychmiast reakcję Solidarnej Polski, która na wielu płaszczyznach szuka możliwości, by pokazać, że to jej – a nie premiera i jego ludzi – podejście do konfliktu z KE było trafne. Poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski powiedział nawet, że von der Leyen powinna zostać uznana za „persona non grata” w Polsce. Solidarna Polska dopiero po długich rozmowach z PiS poparła projekt prezydencki ws. likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN, ale uzależniła to od wprowadzenia jej poprawek.

Czytaj więcej

Müller: Są radykałowie w Polsce i Europie, którym zależy na konflikcie ws. KPO

Co dalej jednak z rdzeniem całego sporu? Nasi rozmówcy z PiS pytani o to, czy możliwe są dalsze kroki legislacyjne w sądownictwie dyscyplinarnym, przekonują, że w tej chwili to bardzo mało prawdopodobne.

Jeden z naszych informatorów przypomina np., że prezes PiS Jarosław Kaczyński już jakiś czas temu zapowiedział publicznie, że „koniec tego dobrego”, jeśli chodzi o ustępstwa wobec Brukseli. Nowelizację własnej ustawy wyklucza w tej chwili również Pałac Prezydencki.

Reklama
Reklama

Oficjalnie politycy gabinetu premiera Mateusza Morawieckiego przekonują, że wypowiedź szefowej KE a rzeczywista sytuacja to dwie różne sprawy, a wszystko wygląda inaczej niż polityczna dyskusja wokół słów von der Leyen.

– Co do samej wypowiedzi, to czym innym jest dynamika medialna, czym innym dynamika formalna. Ocena KE nie została jeszcze dokonana, żadne pismo w tej sprawie do Polski nie wpłynęło – mówił w środę w programie #RZECZoPOLITYCE rzecznik rządu, Piotr Müller. Jak stwierdził, żadna oficjalna ocena KPO przez KE jeszcze nie nastąpiła, a fundusze ze względu na tempo prac komisji mogą trafić do Polski dopiero na początku przyszłego roku.

Czytaj więcej

Dr Tomasz Słupik: Jesień, zima może być dla władzy druzgocąca

Politycy PiS liczą się jednak z tym, że w sprawie KPO możliwe są dalsze opóźnienia ze względu na układ sił w samej KE i działalność w niej „radykałów”.

Ale politycznie w retoryce rządu coraz częściej pojawiają się inne fundusze unijne – z nowej perspektywy finansowej na lata 2021–2027 r. W czwartek minister funduszy Grzegorz Puda stwierdził, że zaczną one trafiać do Polski jeszcze w tym roku. Tu nie ma kwestii realizacji kamieni milowych jak przy KPO. Politycy PiS podkreślają też, że środki z nowej perspektywy to znacznie większe fundusze niż te z KPO.

Krajowy Plan Odbudowy od miesięcy pojawia się też w retoryce opozycji. Politycy PO podkreślają wprost, że gwarancją odblokowania funduszy jest dopiero zmiana władzy w Polsce w najbliższych wyborach. A think tank Polski 2050 Szymona Hołowni wyliczył, że przejście w stan spoczynku sześciu z 15 sędziów zlikwidowanej Izby Dyscyplinarnej będzie podatnika kosztowało 23 miliony złotych. I można się spodziewać, że te liczby aż do wyborów opinia publiczna usłyszy wielokrotnie.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Szefowa klubu Lewicy ukarana za przekleństwo. Dlaczego polska polityka się wulgaryzuje?
Polityka
Nowy sondaż: KO na czele, ale traci. Kto miałby większość w Sejmie?
Polityka
Tobiasz Bocheński: Grzegorz Braun to pragmatyk, a nie żaden idealista
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama