Rz: Sondaże wskazują, że żaden z kandydatów francuskiej lewicy nie ma szans wejść do drugiej tury przyszłorocznych wyborów prezydenckich. Skąd się wziął kryzys lewicy?
Rafał Chwedoruk: Czasami można odnieść wrażenie, że lewica istnieje siłą sentymentu. Dawniej chodziło jej przede wszystkim o kwestie społeczno-gospodarcze, jednak globalizacja, osłabiając funkcje państwa, osłabiła jednocześnie skuteczność tradycyjnych instrumentów, za pomocą których lewica realizowała swoje programy egalitarne. Drugim poziomem są kwestie kulturowe: lewica nigdy do końca nie rozstrzygnęła, gdzie chce funkcjonować na osi między indywidualizmem a wspólnotowością. Wzrost postaw indywidualistycznych podważył społeczne podstawy lewicy.
Jak dzisiejsza lewica ma się do tej tradycyjnej?
Doświadczenie z końca lat 60. uwikłało lewicę w dyskursy kulturowe, które okazały się dla niej niekorzystne. Trudno sobie wyobrazić, że dawniej francuscy komuniści byli przeciwnikami imigracji, bo to na barki ich merów w przemysłowych miastach spadał ciężar adaptacji kulturowej i ekonomicznej nowo przybyłych robotników. Dopóki lewica nie rozstrzygnie rozrywających ją spraw, jej degradacja będzie postępować.
A co dziś rozrywa lewicę?
Doskonale pokazuje to właśnie kwestia imigrantów. Z jednej strony są tu wątki kulturowe, które każą jej być otwartą na napływ imigrantów w imię równości wszystkich ludzi i zwalczania ksenofobii. Ale z drugiej strony lewica zderza się z istotnymi problemami ekonomicznymi, bo przecież jej tradycyjny elektorat, żyjący często w biedniejszych dzielnicach, do których trafiają imigranci, nie jest skłonny dzielić się z nimi resztkami państwa opiekuńczego. Nie mówiąc już o problemach kulturowej adaptacji. Widać, że najlepiej wiedzie się tym partiom lewicowym, które dokonały wyboru. Dobrym przykładem są słowaccy socjaldemokraci, mimo dość słabego wyniku w ostatnich wyborach.
Jakiego dokonali oni wyboru?
Partia SMER w kwestiach kulturowych jest neutralna. Ale już zupełnym kuriozum na tle świata jest Polska. U nas funkcję klasycznej partii socjaldemokratycznej przejęło konserwatywne PiS. Wśród wielu osi podziałów socjopolitycznych widać w Polsce podział niemalże klasowy: wyborców PiS od wyborców partii liberalnych dzieli poziom dochodów, miejsce zamieszkania itd. W innych krajach ci ludzie byliby reprezentowani przez lewicę. Na przykład w Czechach partią mniejszych i średnich miast są właśnie socjaldemokraci. To, że PiS u nas pełni taką funkcję, wynika ze słabości polskiej lewicy.