– Premier nie uwzględnił odwołań i skierowaliśmy w każdej sprawie, a jest ich cztery, skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie – mówi nam mec. Marek Małecki, pełnomocnik Banasia.

Do poziomu „tajne”

Odebranie przez ABW certyfikatów na wszystkich poziomach (od poufne do ściśle tajne) osobie piastującej funkcję prezesa, która i tak posiada dostęp – tyle że z mocy prawa, a nie decyzji ABW – to sprawa bez precedensu. Marian Banaś nie ma poświadczenia bezpieczeństwa do informacji niejawnych, ale... i tak ma w nie wgląd. Ustawa o dostępie do informacji niejawnych nie pozwala cofnąć dostępu najważniejszym osobom w państwie – takim jak marszałek Sejmu i Senatu, premier czy właśnie prezes NIK. Chodzi o to, żeby służby nie używały tego argumentu jako pretekstu do usuwania osób ze stanowiska.

Czytaj więcej

Prezes NIK Marian Banaś się nie obroni?

Art. 34 ust. 10 tej ustawy mówi, że wobec wspomnianych osób postępowania sprawdzającego (czyli ich weryfikacji) się nie przeprowadza. Przeprowadza się je tylko wobec kandydatów na te stanowiska, o ile wniosek złoży organ powołujący, w tym przypadku marszałek Sejmu. Jak pisała „Rzeczpospolita”, marszałek przed powołaniem Banasia do NIK (w sierpniu 2019 r.) takiego wniosku nie złożył – bo jako minister finansów miał on ważne poświadczenie.

Dlatego prezes NIK nie zgodził się z decyzją o cofnięciu mu certyfikatów (kiedy dokładnie je cofnięto, służby nie ujawniają). W opinii prawnej podkreślił, że „dostęp do informacji niejawnych ma „z mocy prawa, a nie na podstawie uzyskanego poświadczenia bezpieczeństwa, które jest wynikiem postępowania sprawdzającego”.

To prawda, tyle że ABW anulowała mu dostęp wydany przez Agencję w 2016 r. Po co więc Banaś zaskarżył decyzje szefa ABW i premiera, które odebrały mu certyfikaty? Bo z mocy stanowiska posiada dostęp do materiałów zastrzeżonych, ale do poziomu tajne. – Jednak już do NATO-wskich czy ściśle tajnych – nie – tłumaczy nam były pracownik NIK.

Wyrok w sprawie tego prawnego galimatiasu, jaki wywołały problemy prezesa Banasia, może być przełomowy.

Niebezpieczne związki

ABW cofnęła prezesowi NIK certyfikaty po własnej kontroli, materiałach GIIF i CBA. Prokuratura w Białymstoku od sierpnia ub.r. chce postawić Banasiowi zarzuty podania nieprawdy w dziesięciu oświadczeniach majątkowych – Sejm dotąd nie zajął się skutecznie wnioskiem o uchylenie mu immunitetu.

Prezes NIK mimo cofnięcia mu certyfikatów chce prześwietlać rząd, m.in. skontrolować służby, które kupiły system Pegasus

Postępowanie sprawdzające wszczyna się, gdy ABW otrzyma sygnał, że osoba posiadająca poświadczenie bezpieczeństwa może nie dawać rękojmi zachowania tajemnicy, bo np. jest podatna na szantaż. Podstawą są informacje m.in. o ukrytych długach, romansie, nadużywaniu alkoholu czy – jak w przypadku Banasia – niebezpiecznych związkach. Te, co pokazał materiał „Superwizjera”, zaważyły – jego kamienicę tanio wynajmowały osoby z półświatka. ABW, cofając Banasiowi certyfikat dany mu po raz ostatni w 2016 r., przyznała się do własnego błędu i zaniechań.

Prezes Banaś aktywnie uczestniczy w pracy NIK, jest członkiem Kolegium Izby i ma dostęp do oklauzulowanych materiałów.

Art. 34 ust. 5 ustawy o dostępie do informacji niejawnych stanowi, że prezes NIK może – w szczególnie uzasadnionych przypadkach – wyrazić pisemną zgodę na jednorazowe udostępnienie informacji osobie nieposiadającej dostępu do informacji niejawnych. Banaś z tego korzysta.

NIK nie odpowiedziała nam na pytania. – Zostały przesłane do departamentu prawnego – usłyszeliśmy w piątek od rzecznika Izby Łukasza Pawelskiego.

Prezes NIK mimo cofnięcia mu certyfikatów chce prześwietlać rząd, m.in. skontrolować służby, które kupiły system Pegasus. NIK pochwaliła się, że będzie kontrolowała Interpol – wygrała konkurs na audytora zewnętrznego tej organizacji policji, która zrzesza niemal 200 państw.