Ostatnia ujawniona korespondencja pochodzi z 25 marca.
Dyrektora Centrum Informacyjnego Rządu Tomasz Matynia napisał do premiera Morawieckiego z radą, jak sprawić wrażenie, że rząd kładzie duży nacisk na przestrzeganie obostrzeń, ogłoszonych w związku z pandemią.
Czytaj więcej
W sieci opublikowano kolejne e-maile, które - rzekomo - mają pochodzić ze skrzynki e-mailowej szefa KPRM Michała Dworczyka, której zawartość mieli...
"Szefie, jeśli ma być ten efekt sprawności państwa w weryfikacji obostrzeń to musi być dziś po południu konfa Mariusza Kamińskiego, Mariusza Błaszczaka, Saczki [Krzysztofa Saczki, p.o. szefa sanepidu - red.], Chróstnego [Tomasza Chróstnego, prezesa UOKiK - red.], że od soboty cała Policja, wojsko, Sanepid, UOKiK będą kontrolować wszystko co się da w sprawie obostrzeń" - czytamy w e-mailu Matyni do Morawieckiego, cytowanym przez Onet.
"Na ulice niebieskich, pod sklepy sanepidy i UOKiKi, straże miejskie pod kościoły, żołnierzy przed duże sklepy. Spróbujmy chociaż raz na jeden weekend pokazać, że to państwo działa i nie przymyka oczu na wszystko" - napisał dalej Matynia.
Dyrektor CIR uważał, że takie działanie spowoduje, że przez dwa tygodnie ludzie będą przestrzegać zasad. Obiecywał też, że CIR zrobi z tego "dwudniowy serial telewizyjno-radiowo-internetowy".
Morawiecki miał się zgodzić na wspomnianą akcję i włączenie do niej szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego.
Następnego dnia, 26 marca, odbyła się konferencja prasowa, na której premier, w towarzystwie Krzysztofa Saczki – głównego inspektora sanitarnego oraz gen. insp. Jarosława Szymczyka– komendanta głównego Policji, zapowiedział "bardzo stanowcze działania służb państwowych wobec osób, które wyłamują się z solidarności społecznej, którym brakuje wyobraźni i odpowiedzialności za innych".
Afera mailowa rozpoczęła się w czerwcu, gdy w internecie zaczęły pojawiać się e-maile rzekomo pochodzące ze skrzynki pocztowej Michała Dworczyka. Szef KPRM przyznał, że włamano się do jego poczty i zawiadomił właściwe organa. Strona rządowa zapewniła, że e-maile są fałszywe, ale dowodów na to nie przedstawiła.