Premier Mateusz Morawiecki podkreślił, że najważniejszą kwestią, jaka zostanie poruszona na posiedzeniu Rady Europejskiej będzie kwestia rosnących cen energii.

- Jest to zjawisko, które może bardzo gwałtownie obniżyć wzrost gospodarczy w Europie. Wskazujemy na dwie przyczyny, które doprowadziły do takiego stanu rzeczy. Mamy gorzką satysfakcję, że mieliśmy rację wskazując na ryzyka z tym związane - mówił premier.

- Polityka ekonomicznego szantażu, gazowego szantażu prowadzonego przez Gazprom i przez Rosję. Jest tym bardziej możliwa, im szybciej ruszy Nord Stream 2. Będziemy jeszcze bardziej zależni od Rosji i Polska wskazywała na ryzyka z tym związane - wymienił Morawiecki.

Jako drugą przyczynę podał spekulacje w handlu uprawnieniami do emisji CO2. - Te spekulacje prowadzą do tego, że dzisiaj już jedna tona uprawnień do emisji kosztuje już ponad 60 proc. To kilkukrotny wzrost w ciągu ostatniego roku - mówił premier.

Czytaj więcej

Mateusz Morawiecki
Morawiecki przed szczytem UE spotka się z Macronem i Merkel

- Polska będzie wskazywała również mechanizmy wsparcia, zmniejszenie presji cen. My kończymy opracowanie naszych regulacji, które mają wesprzeć przedsiębiorców, ale w szczególności wesprzeć najmniej zamożne gospodarstwa domowe - dodał.

Premier mówił, że na szczycie zostanie poruszony również temat migracji. - Mam satysfakcję, że nasza twarda postawa w roku 2018, 2019, 2020 i wcześniej także, doprowadziła do zmiany stanowiska Unii Europejskiej - powiedział. - Dzisiaj mierzymy się z hybrydowym zagrożeniem, gdzie reżim Łukaszenki próbuje poprzez sztucznie wywołany szturm migracyjny doprowadzić do destabilizacji. Wszyscy gratulują nam tego, jak radzimy sobie z uszczelnieniem granicy i zabezpieczeniem granicy - kontynuował.

- Trzecią dyskutowaną kwestią na szczycie będzie sprawa praworządności. Z punktu widzenia zasad, Polska nie ma żadnych problemów i nie dostrzega różnic między nami a innymi krajami Unii Europejskiej - mówił Morawiecki.

Czytaj więcej

Tomasz Siemoniak
Siemoniak: Polexit? Całkiem realny scenariusz, cierpliwość UE doszła do granicy
Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

- Jesteśmy tak samo wierni zasadzie praworządności jak inni i jak instytucje UE. Przypominam, że przedstawiliśmy plany reform naszego wymiaru sprawiedliwości, które mogą zaadresować pewne wątpliwości, które pojawiały się wcześniej w wyrokach Trybunału Sprawiedliwości - dodał.

- Trzeba podkreślić to, o czym mówiłem w PE - niektóre instytucje europejskie przywłaszczają sobie prawo do decydowania o sprawach, które nie zostały im przyznane. Przyznają sobie kompetencje, które nie zostały im przyznane w traktatach - powiedział szef rządu.

- Polski Rząd, ani polski parlament nie będzie działał pod presją szantażu. Warto podkreślić, że w orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego nie ma zakwestionowania traktatów, ani poszczególnych artykułów traktatów - dodał.

- Nie możemy się zgodzić na to, że kompetencje, które nie zostały przekazane UE w traktatach - jak np. kwestie bezpieczeństwa czy sprawy związane ze sportem - żeby wszystkie te sprawy regulowała KE lub TSUE. Na to się nie umawialiśmy - przekonywał premier.