W środę w Parlamencie Europejskim odbyła się debata na temat krajowych planów odbudowy, które nie zostały jeszcze zaakceptowane przez Komisję Europejską. Sprawa dotyczy m.in. Polski. Dlaczego polski KPO nie został zaakceptowany?

- Oficjalnych powodów oczywiście nie znamy, natomiast możemy złożyć część wypowiedzi komisarza i część informacji, które dochodzą z Komisji Europejskiej - to znaczy komisarz Gentiloni w jednej z wypowiedzi wspominał o tym, że blokuje te środki dlatego, że w Polsce został złożony wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie wyższości konstytucji nad prawem krajowym, no i dokładnie to samo plus ewentualnie sprawy związane z Izbą Dyscyplinarną nieoficjalnie dochodzą z Komisji Europejskiej do dziennikarzy - powiedział w radiowej Trójce europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki.

Czytaj więcej

Paulina Hennig-Kloska
Posłanka Polski 2050: Kaczyński jest zakładnikiem Ziobry i jego 18 głosów

- Jeżeli tak by było, to to jest kolejny raz ordynarne łamanie prawa - ocenił.

"Nie zgodziliśmy się, żeby Polacy nie mogli się rządzić we własnym kraju"

- Chcę przypomnieć, że jeżeli chodzi o wyższość konstytucji nad prawem europejskim, to dokładnie takie same decyzje podjęły inne państwa, w tym Niemcy, już bardzo dawno i to by oznaczało, że inne państwa mogą uznać, że jednak ich prawo jest ważniejsze niż prawo europejskie w sytuacji konfliktu, a Polska nie może, Polska jest gorsza i chociażby z tego powodu uważam, że Polska twardo powinna się trzymać na swoim stanowisku - dodał polityk Solidarnej Polski.

Patryk Jaki podkreślił, że wstępując do UE Polska zgodziła się oddać część swych kompetencji Wspólnocie, ale nie wszystkie.

- Nie zgodziliśmy się na to, że urzędnicy unijni będą zastępować wszystkie instytucje w Polsce i będą mogli robić, co chcą. Nie zgodziliśmy się na to, żeby Polacy nie mogli się rządzić we własnym kraju - powiedział.

"Równie dobrze jutro mogą napaść na prawo rodzinne"

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

W czasie debaty w PE była premier Beata Szydło wyraziła refleksję, że może lepiej było zastosować weto "niż zaufać, że będą czyste reguły gry i wszystkie kraje będą na równi traktowane".

- Bardzo jest mi przykro, że wtedy ja i Solidarna Polska mieliśmy rację, kiedy mówiliśmy, że trzeba stosować weto i przykro mi, że coraz więcej osób dzisiaj dochodzi do takiej refleksji - skomentował Jaki. - Premier Szydło - jestem przekonany, że gdyby była premierem, to by podjęła właśnie taką decyzję - dodał.

Czytaj więcej

Posel PiS Marek Suski
Suski: Wyższość unijnych przepisów oznacza niewolę prawną

- Niestety decyzję podjęto inne, ale to nie zmienia faktu, że to i tak nie pozwala na to, aby napadać w ten sposób ustrojowo na Polskę. Pamiętajcie państwo, że jeżeli oni mogą napadać na organizację sądownictwa, która traktatowo przynależy tylko i wyłącznie do państwa członkowskiego, no to równie dobrze jutro mogą napaść na prawo rodzinne, na inne wolności w Polsce - mówił Patryk Jaki.

- W tej chwili trwa taki proces, który ma na celu sprawienie, że w takich państwach jak Polska - ale w przyszłości może to dotyczyć innych państw - praktycznie żadna decyzja polskich organów nie będzie ostateczna, bo zawsze będzie nad nimi jakiś nadrząd, na przykład w postaci TSUE i każdą decyzję w Polsce będzie można zmienić. Na to nigdy się nie zgadzaliśmy, bo to jest ograniczenie suwerenności - kontynuował.

"Unia wygląda inaczej, niż chciał Schuman"

Przeniesienie sędziego bez jego zgody do innego sądu lub między dwoma wydziałami tego samego sądu może naruszać zasady nieusuwalności i niezawisłości sędziów. Jeśli odwołanie od takiej decyzji odrzucił jednoosobowo sędzia wadliwie powołany, to jego orzeczenie należy uznać za niebyłe - orzekł w środę Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Czytaj więcej

Wielka Izba TSUE
Bardzo ważny wyrok - TSUE o statusie nowych sędziów SN

Według Patryka Jakiego, nikt nie może powiedzieć, że ta decyzja nie dotyczy organizacji pracy sądów. - W związku z tym jest napaścią ustrojową - ocenił europoseł.

- Równie dobrze pani sędzia mogłaby orzec w jakiejś sprawie, która, nie wiem, dotyczy spraw obyczajowych w Polsce. Ja się wcale nie zdziwię, jak za jakiś czas do tego dojdzie, pomimo że nie ma do tego prawa - zaznaczył.

- Pamiętam, jak wchodziliśmy do Unii Europejskiej, to wszyscy mówili: nie nie nie, to tylko chodzi o swobodny rynek, swobodny przepływ usług, ludzi, nigdy nie będą się wtrącać w kulturę, moralność, obyczajowość, religię, wolności i inne części suwerennego państwa. Dzisiaj się okazuje, że ta Unia wygląda całkowicie inaczej, całkowicie inaczej niż chciał Schuman - skomentował.