Reklama

Pierwszy rozgrywający Platformy w gospodarce

Jan Krzysztof Bielecki nie jest członkiem PO, ale w partii się z nim liczą. Zdecyduje, kto m.in. wejdzie do rządu z ludowcami

Publikacja: 31.10.2007 01:37

– To ze stajni Jana Krzysztofa Bieleckiego, prezesa Pekao SA, będą pochodzić ludzie, którzy zajmą się w przyszłym rządzie Donalda Tuska problematyką gospodarczą – ocenia polityk związany z PO. Rekomendacja Bieleckiego ułatwia nie tylko nominacje na ministerialne fotele, ale także na stanowiska niższej rangi – sekretarzy czy podsekretarzy stanu. Potwierdzeniem wpływów Bieleckiego jest kandydatura Jacka Rostowskiego na ministra finansów. Rostowski jest doradcą Bieleckiego jako prezesa banku Pekao SA. Zasiada też w radzie programowej Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych CASE, stworzonym przez Leszka Balcerowicza. Bielecki, mimo że od wielu lat formalnie z polityką nie ma nic wspólnego, jest jednym z najbardziej zaufanych doradców lidera PO. Tusk zna go jeszcze z lat 80., gdy w Gdańsku tworzyło się liberalne środowisko skupione wokół „Przeglądu Politycznego“.

Podczas poprzedniej prezydencko-parlamentarnej kampanii w 2005 roku politycy Platformy mówili, że Bielecki jest osobą, której najbardziej ufa i słucha jego rad. Dzisiaj ich relacje określają tak: – Bielecki jest dla Tuska politycznym starszym bratem, konsultują się regularnie w różnych sprawach – mówi Mirosław Drzewiecki z zarządu PO.

A dzisiaj dla Tuska sprawą najważniejszą jest stworzenie sprawnego rządu. Lider Platformy nie zna się na gospodarce, jest pod tym względem bliźniaczo podobny do Jarosława Kaczyńskiego. Doskonałą orientację w tych sprawach ma natomiast prezes Pekao SA.

Dla środowiska liberałów Bielecki jest postacią kluczową. Dzięki temu, że z nadania prezydenta Lecha Wałęsy został premierem, partia liberałów, czyli Kongres Liberalno-Demokratyczny, z grupy towarzyskiej stała się realną siłą polityczną. „Zdumiała nas wszystkich metamorfoza Bieleckiego. Wspaniale wykorzystał swoją szansę, po wielekroć przeskoczył sam siebie“ – wspomina w „Teczkach liberałów“ Janusz Lewandowski, pierwszy przewodniczący KLD, a dzisiaj eurodeputowany. Gdy w styczniu 1991 r. został premierem, był osobą praktycznie nieznaną. Prezydent Wałęsa z właściwą sobie szczerością powiedział, że sięgnął po osobę z trzeciej ligi, ale efekt okazał nadspodziewanie dobry. Dziennikarze długo nazywali premiera „nabiałkiem“. Nim objął funkcję szefa rządu, miał niezłe przygotowanie ekonomiczne. Skończył Wydział Ekonomiczny na Uniwersytecie Gdańskim. Potem m.in. kierował 30-osobową ekipą – jak sam powiedział – budrysów, która budowała rurociąg w Związku Radzieckim. W połowie lat 80., jednocześnie rozwożąc bibułę i działając w podziemnej „S“, był prezesem spółdzielni konsultingowej Doradca, założonej przez gdańskich opozycjonistów. W konspiracji nie był jednak znany jako Bielecki, tylko jako Mało-Czarny (już wówczas zaczął siwieć). Do Sejmu kontraktowego wszedł, jak wszyscy posłowie OKP, ze zdjęciem Wałęsy. Jako premier zasłynął, nazywając prymasa Józefa Glempa „panem prymasem“. Wiceministra zdrowia Kaperę zwolnił ze stanowiska zaraz po tym, jak ten w telewizji powiedział, że AIDS jest chorobą grzechu, a homoseksualiści są dewiantami. Po wizycie w fabryce Ursus (przejmowanej wówczas przez Art B) obwieścił natomiast, że ma do czynienia z sabotażem. I poleciały ministerialne głowy. Po wyborach parlamentarnych w 1991 r. prezydent nie chciał, by Bielecki od razu składał dymisję. Tym razem premier Wałęsy nie posłuchał.

Na ponowny wybór nie miał już szans. Zastąpił go Jan Olszewski. Kilkanaście miesięcy później został ministrem ds. integracji europejskiej w rządzie Hanny Suchockiej. Tuż przed kampanią parlamentarną 1993 r. Bielecki został dyrektorem wykonawczym w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju w Londynie. A KLD do Sejmu nie wszedł. Zaszkodziło mu hasło głoszone przez konkurentów: „liberałowie-aferałowie“.

Reklama
Reklama

Z Londynu Bielecki jednak wpływał na krajową politykę. W tym czasie Kongres połączył się z Unią Demokratyczną. Gdy w 1995 r. Tadeusz Mazowiecki walczył o przywództwo w partii z Leszkiem Balcerowiczem, Bielecki aktywnie poparł tego drugiego. Wbrew stanowisku Tuska wydzwaniał po nocy do szefów regionalnych struktur, by poparli Balcerowicza. Lobbing okazał się skuteczny. Po niemal dziesięciu latach pracy w Londynie Bielecki wrócił do Polski. W 2003 został prezesem Pekao SA. Wcześniej patronował powstaniu Platformy Obywatelskiej. Bielecki do rządu Tuska na pewno nie wejdzie. – Przynajmniej na razie – dodaje prominentny poseł PO. Ma jeszcze kontrakt na kilkanaście miesięcy w banku. Ale nie ma gwarancji, że będzie prezesem po fuzji Pekao SA z BPH. – Pewnie będzie rezydował w Mediolanie jako wiceprezes Uni Credit (włoskiego właściciela banku) – przewiduje jeden z eurodeputowanych.

– To ze stajni Jana Krzysztofa Bieleckiego, prezesa Pekao SA, będą pochodzić ludzie, którzy zajmą się w przyszłym rządzie Donalda Tuska problematyką gospodarczą – ocenia polityk związany z PO. Rekomendacja Bieleckiego ułatwia nie tylko nominacje na ministerialne fotele, ale także na stanowiska niższej rangi – sekretarzy czy podsekretarzy stanu. Potwierdzeniem wpływów Bieleckiego jest kandydatura Jacka Rostowskiego na ministra finansów. Rostowski jest doradcą Bieleckiego jako prezesa banku Pekao SA. Zasiada też w radzie programowej Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych CASE, stworzonym przez Leszka Balcerowicza. Bielecki, mimo że od wielu lat formalnie z polityką nie ma nic wspólnego, jest jednym z najbardziej zaufanych doradców lidera PO. Tusk zna go jeszcze z lat 80., gdy w Gdańsku tworzyło się liberalne środowisko skupione wokół „Przeglądu Politycznego“.

Pozostało jeszcze 82% artykułu
Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Polityka
Jacek Cieślak: Środki z KPO w kulturze. Rosyjska ruletka za 102 mln zł. Wychodzą nowe absurdy
Polityka
Sondaż: Prezydent czy rząd? Kto będzie odpowiedzialny, jeśli ceny prądu wzrosną?
Polityka
Kolejna instytucja kultury budzi duże kontrowersje. Konkurs na dyrektora był ustawiony?
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Polityka
Krzysztof Ruchniewicz odwołany z Instytutu Pileckiego po publikacji „Rzeczpospolitej”
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama