Na wczorajszych obradach zadecydowano, że przewodniczącym Klubu Parlamentarnego PiS w nowym Sejmie będzie Przemysław Gosiewski. Według informacji „Rz” Ludwik Dorn proponował na to stanowisko Jarosława Kaczyńskiego, ale prezes partii stwierdził, że jest zbyt zajęty.

– Zakon bierze wszystko. Ewentualnie może się podzielić władzą tylko z tymi, którym ufa – tak wybór Gosiewskiego komentują szeregowi posłowie PiS, którzy nie wywodzą się z Porozumienia Centrum.

Komitet Polityczny PiS postanowił powołać dwie wewnętrzne komisje do rozliczenia przegranych wyborów: jedną do zbadania kampanii wyborczej, drugą – do jej finansowania. To realizacja części postulatów trzech wiceprezesów PiS, którzy zrezygnowali ze stanowisk.

Nie widzę powodów, by moje działania uznać za sprzeczne z dobrem partii

Na boczny tor miał być odsunięty sekretarz generalny partii Joachim Brudziński. O jego dymisji napisał wczoraj „Nasz Dziennik”. Sam Brudziński,w rozmowie z „Rz” mówił, że prasowe informacje to element wewnątrzpartyjnych rozgrywek i szukanie kozła ofiarnego za wyborczą porażkę. – Nie uchylam się oczywiście od odpowiedzialności – deklaruje.

Sytuację w partii zaogniły rezygnacje z zasiadania we władzach pięciu polityków, w tym Kazimierza Michała Ujazdowskiego. Nieoficjalnie w PiS można usłyszeć, że za karę zostaną wyrzuceni.

Rz: Gdzie jest pańska legitymacja partyjna?

Kazimierz M. Ujazdowski, poseł PiS:

Członkowie założyciele Prawa i Sprawiedliwości nie mają legitymacji partyjnych. Tu się nic nie zmieniło od początku istnienia PiS. Jestem członkiem komitetu działającego we Wrocławiu na Wielkiej Wyspie.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Składki członkowskie musi pan opłacać?

Oczywiście, jak wszyscy inni posłowie PiS. Płacę je regularnie. Są jakieś powody, dla których musiałby się pan rozstać z PiS?Nie widzę żadnych powodów, dla których moje działania miałyby być zakwalifikowane jako sprzeczne z dobrem partii czy z naszym statutem.

Krytykując prezesa, nie zachował się pan nielojalnie?

Napisanie i przekazanie prezesowi memoriału zawierającego postulaty zmian w PiS nie było niczym złym. To był akt całkowicie zgodny zarówno z prawami członka PiS, jak i dobrym obyczajem partyjnym. Nie widzę więc absolutnie żadnych powodów, by traktować to, co zrobiłem, jako gest nielojalności.

Możliwa jest jeszcze pańska współpraca z prezesem po tych wszystkich gorzkich słowach?

Z powodu tych słów jest mi przykro. Tym bardziej że były takie momenty w historii naszych relacji politycznych, gdy dawałem świadectwo nie tylko mojej lojalności, ale także przychodziłem z pomocą. Tak było w latach 90., gdy jako niemal jedyny polityk spoza Porozumienia Centrum broniłem Jarosława Kaczyńskiego atakowanego przez Lecha Wałęsę i Mieczysława Wachowskiego. Podobnie było kilka lat później, w roku 2001, gdy podałem się do dymisji w geście solidarności z odwołanym ministrem sprawiedliwości Lechem Kaczyńskim. Nie można jednak zapominać, że polityka jest sferą służby i sferą konieczności, a nie stosunków osobistych. Dla dobra sprawy jestem więc gotów dalej współpracować z Jarosławem Kaczyńskim.

Czy politycy PiS solidaryzują się z waszą postawą? Czy też odcinają się od tego, co zrobiliście?

Wiele osób wyraża solidarność. Są to zarówno szeregowi posłowie, jak i działacze PiS. Wydaje mi się jednak, że poważna dyskusja na temat postulatów, jakie zgłosiliśmy, musi się odbyć na kongresie partii za miesiąc. Wtedy się okaże, jak wiele osób podziela nasz punkt widzenia. Do tego czasu chcielibyśmy wyciszyć ten spór. Nie mamy najmniejszych intencji zaogniania go.

Dolewaniem oliwy do ognia nie jest propozycja PO, by Paweł Zalewski stanął na czele Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych?

To kwestia z zupełnie innego rewiru. Paweł Zalewski był bardzo dobrze ocenianym przewodniczącym tej komisji w poprzedniej kadencji. Prowadził ją z pożytkiem dla Sejmu i polskiej polityki zagranicznej. Propozycję Platformy traktuję zatem jako wyraz dobrej woli. Nie można jej wiązać z naszym memoriałem i naszą sytuacją w PiS. A już na pewno nie można jej traktować jako przejścia do PO. Od czasu naszej rezygnacji z funkcji wiceprezesów PiS nic się nie zmieniło w naszych planach. Działamy jako członkowie PiS i wykonujemy swoje zobowiązania wobec naszej partii.

Paweł Zalewski powinien przyjąć tę propozycję?

Tak. Z tego, co wiem, ma ona charakter bezwarunkowy i w żaden sposób nie osłabia i nie uderza w interesy PiS. A ponieważ bywają takie momenty, że należy pytać o przygotowanie i kompetencje, nie widzę powodów, dla których Paweł Zalewski miałby odrzucić tę propozycję.

Ale Zalewski jako szef Komisji Spraw Zagranicznych podpadł premierowi i prezydentowi. Czy przyjęcie tej oferty nie rozdrażni braci Kaczyńskich?

W mojej wizji polityki mniej liczą się reakcje osobiste, sympatie czy antypatie, a bardziej kompetencje i dobro wspólne. Nie można traktować propozycji PO jako posunięcia negatywnego. Przecież nikt nie kwestionuje przygotowania merytorycznego Pawła Zalewskiego do sprawowania tej funkcji. Tym bardziej że nie pojawił się żaden kontrkandydat.

A może Zalewski powinien zapytać o zgodę kierownictwo PiS?

To nie jest propozycja wymierzona w PiS. Tym bardziej że jej istota polega na odstąpieniu od parytetów, a nie na wywoływaniu podziałów. PO składa propozycję Zalewskiemu nie dlatego, że Komisja Spraw Zagranicznych przypada PiS, ale dlatego, że to polityk kompetentny i świetny kandydat do tej funkcji.

Nie obawia się pan, że ta sprawa może być potraktowana przez kierownictwo PiS jako pretekst, by pozbyć się was z partii?

Nie. Liczę na to, że nikt nie ma w tej sprawie złej woli.