Reklama
Rozwiń
Reklama

Spowiedź agenta, której nie było

Dziennikarze i politycy cytowali ironiczny tekst jako rzeczywistą aferę w CBA. Bomba wybuchła o 6.15 w sobotni poranek.

Aktualizacja: 19.11.2007 04:50 Publikacja: 19.11.2007 04:41

Spowiedź agenta, której nie było

Foto: Rzeczpospolita

Na stronie portalu onet.pl pojawiła się notka: „Agent CBA: nie miałem wyjścia, przystawiono mi spluwę do głowy...“. Można było w niej przeczytać, że dzięki uprzejmości tygodnika „Newsweek“ „Rzeczpospolita“ opublikowała fragment artykułu z kolejnego numeru pisma“.

Dalej pojawiały się obszerne cytaty z tekstu „Spowiedź Tomka“. Pracownik CBA opowiadał, jak podstępem i szantażem zmuszono go do osaczania posłanki Sawickiej. „Posłałem róże. Dałem pieniądze. Ona nie chciała. Powiedziałem, że jeśli nie weźmie, to nas oboje wykończą. Patrzyła bezsilnie. Wcisnąłem jej te tysiące do ręki. Wzięła“. Agent Tomasz wspominał też, że Mariusz Kamiński pytany o sprawę przeciągał znacząco palcem po szyi i mówił o naciskach z góry: „pewnie Jarosława“.

Mielibyśmy może do czynienia z jedną z największych afer ostatnich lat, gdyby nie drobny fakt: tekst Pawła Lisickiego był ironicznym felietonem. Redaktor naczelny gazety wykpiwał artykuł „Kuszenie Beaty“ Violetty Oziminkowski z „Newsweeka“. Wyłaniał się z niego obraz niewinnej Sawickiej upodlonej przez zdegenerowanego agenta CBA, który ją rozkochał, oszukał i wrobił w łapówkę. Lisicki zastosował tę samą metodę twórczą wobec domniemanych zeznań agenta CBA. Wyobraził sobie, jak mogłyby wyglądać, gdyby stosować tę interpretację wydarzeń, i tak powstał felieton.

Machina medialna została jednak wprawiona w ruch. Informacja o spowiedzi kusiciela Sawickiej trafiła nie tylko do serwisów internetowych, ale również do telewizji TVN 24. W CBA zaczęły urywać się telefony.

– Zadzwonił do mnie jeden ze znanych dziennikarzy stacji radiowej. Chciał wiedzieć, czy opisywany przez „Rz“ funkcjonariusz nadal służy – mówi dyrektor biura szefa CBA Tomasz Frątczak. – W życiu mi nie przyszło do głowy, że ktoś oczywistą ironię weźmie za fakt – dodaje.

Reklama
Reklama

Wkrótce o „newsa“ „Rzeczpospolitej“ w TVN 24 pytany był Bogdan Zdrojewski. Zastrzegając się, że jeżeli to prawda, uznał, iż sprawę powinna wyjaśnić sejmowa komisja śledcza. Według informacji „Rz“ wydawcą sobotniego poranka w TVN 24 był Marcin Leśkiewicz wyrzucony w sierpniu z „Wiadomości“ TVP.

W felietonie z „Rz“ nie padła nazwa „Newsweek“, jednak media internetowe kończyły notatki m.in. słowami „więcej w „Newsweeku“„. Wkrótce więc do tej redakcji zaczęli dobijać się dziennikarze. Zastępca redaktora naczelnego Wojciech Maziarski próbował bronić kolegów po fachu, którzy dali się wkręcić TVN i onetowi. „My też często mamy problem z rozróżnieniem, który z komentarzy „Rzeczpospolitej“ jest na serio, a który jest tylko ekstrawaganckim żartem“ – dowcipkował w komentarzu.

Zanim dziennikarze zorientowali się, że tekst z „Rzeczpospolitej“ napisany był z ironią, minęło od godziny do trzech.

Jako pierwszy „newsa“ ze strony internetowej zdjął TVN 24. Kwadrans potem wiadomość zniknęła również z serwisu onetu.

ceg

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Sondaż. Polacy ocenili, czy polityka Donalda Trumpa jest korzystna dla naszych interesów
Polityka
Polska 2050 traci posłankę. Efekt zaproponowanej przez Pełczyńską-Nałęcz uchwały
Polityka
Sondaż: Jak Polacy oceniają wypowiedź ambasadora USA o Grzegorzu Braunie?
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama