W niedzielę doszło do spotkania Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina. Po nim wystosowano komunikat, z którego wynika, że "wszystkie strony wyrażają przekonanie co do pozytywnych skutków działań Zjednoczonej Prawicy od czasu podwójnego sukcesu wyborczego w 2015 r. i wolę zawarcia porozumienia programowego na lata 21-23".
Buda stwierdził, że taki efekt spotkania trzech liderów jest "spełnieniem najgorszego snu opozycji", która jego zdaniem "podgrzewała" w mediach sprawę konfliktów w Zjednoczonej Prawicy i możliwość jej rozpadu.
Tymczasem, mówił Buda, partie koalicyjne "były w separacji, a teraz wróciły do stosunków małżeńskich".
- Opozycja i media podgrzewały, pokazywały destrukcję Zjednoczonej Prawicy, a okazuje się, że nie jest źle, a nawet jest dobrze - stwierdził Buda i zapowiedział, że "niedługo będziemy świadkami informacji, z której będzie wynikało, że w ZP mamy porozumienie programowe na najbliższe dwa lata, łącznie ze wspólnym startem w wyborach 2023".
Komentując informację dotyczącą zawarcie nowego porozumienia programowego, wiceminister tłumaczył, że założenia poprzedniego, zawartego przed wyborami w 2015 roku, zostały zmodyfikowane przez pandemię.
- Dokument programowy powinien ewoluować, a w świetle pandemii - ewoluować cały czas - mówił Buda.
Polityk skomentował pojawiające się w mediach informację, że do tego, aby doszło do spotkania trzech liderów, potrzebny był mediator, według niektórych źródeł - osoba duchowna.
- Dziś bardziej potrzebny jest komunikator, a nie mediator. Tu nie było problemu, a jeżeli są osoby trzecie, które dobrze życzą Zjednoczonej Prawicy, to ja się bardzo cieszę - powiedział.
Wiceminister mówił tez o kampanii, która ma społeczeństwu uświadomić, jak istotna jest decyzja dotycząca unijnego Funduszu Odbudowy, który wciąż jest przedmiotem sporów i między partiami koalicyjnymi - Solidarna Polska wciąż sprzeciwia się przyjęciu jego warunków - i między rządzącymi a opozycją.
- Premier Mateusz Morawiecki wynegocjował dla nas olbrzymią kwotę, teraz trzeba po nią sięgnąć - mówił Buda, dodając, że ta kwestia w ogóle nie powinna być przedmioem sporu politycznego. - Gdyby Polska nie przyjęła tych środków, byłaby jedynym takim przypadkiem w Europie is traciła szanse na dogonienie najbogatszych.