Jak dowiaduje się „Rz”, SLD chce w najbliższym czasie zgłosić w Sejmie zmiany prawa wyborczego do Parlamentu Europejskiego. Chodzi o to, by wyeliminować dość absurdalne sytuacje.
Z powodu skomplikowanej ordynacji ucierpiał np. kandydujący z PO w okręgu dolnośląsko-opolskim Stanisław Huskowski. Nie dostał się do europarlamentu, chociaż uzyskał 31 tys. głosów, podczas gdy mandat zdobył startujący z Warszawy Rafał Trzaskowski, który dostał 6 tys. mniej głosów.
Jednak polityków SLD bardziej zelektryzował przypadek Wojciecha Olejniczaka. Mimo że uzyskał w głosowaniu bardzo dobry wynik (prawie 73 tys. głosów), z pierwszych powyborczych symulacji wynikało, iż nie zdobędzie mandatu w Brukseli.
Wszystko przez wyjątkowo skomplikowany system liczenia głosów, który narzuca ordynacja wyborcza do Parlamentu Europejskiego. Wiadomo tylko, ile mandatów w europarlamencie ma do obsadzenia Polska (w tych wyborach 50). Ale aż do momentu ostatecznego przeliczenia głosów nie jest jasne, ile przypadnie ich na poszczególne okręgi wyborcze, których jest w kraju 13. Przy czym nie pokrywają się one nawet z podziałem administracyjnym kraju. Liczba mandatów w poszczególnych okręgach zależy m.in. od frekwencji.
– Zależy nam, by jak najszybciej wyeliminować takie sytuacje jak ta z Olejniczakiem i wprowadzić do ordynacji zmiany, które ją radykalnie uproszczą – mówi „Rz” Grzegorz Napieralski.
Zdaniem polityków Sojuszu Polska – tak jak niektóre inne kraje europejskie – w wyborach do europarlamentu również powinna stać się jednym okręgiem wyborczym.
– A już na pewno przynajmniej poszczególne okręgi powinny mieć przypisaną liczbę mandatów – podkreśla lider Sojuszu.
Przygotowaniem konkretnych propozycji zmian ma się zająć w Sojuszu poseł Tadeusz Iwiński. On osobiście również ma prawo czuć się pokrzywdzony przez ordynację. Mandatu w Brukseli nie zdobył tylko przez sposób liczenia głosów.
W wyborach uzyskał bowiem jeden z najlepszych wyników spośród kandydatów SLD (prawie 45 tys. głosów). Ale przez to, że startował z okręgu olsztyńskiego, gdzie lewicy nie przypadł żaden mandat, do Brukseli nie pojedzie.
– W tym tygodniu jestem umówiony z szefami wszystkich klubów parlamentarnych. Mamy rozmawiać o tym, w jakim kierunku powinny iść zmiany – mówi Napieralski.
Lewica uważa, że najlepiej, by zostały one uchwalone od razu, jeszcze na fali kampanii do Parlamentu Europejskiego. Jak dowiedziała się „Rz”, o zmianach upraszczających ordynację myśli też PSL.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=k.manys@rp.pl]k.manys@rp.pl[/mail][/i]
[i]-jak[/i]