Od dwóch tygodni, czyli od czasu, kiedy ku zaskoczeniu wszystkich nowym prezesem PSL został Janusz Piechociński, nie milkną głosy dotyczące zmian w samej partii i koalicji z Platformą.
Nowy prezes dodatkowo je podsyca, bo zwołał posiedzenie Rady Naczelnej PSL dopiero na 1 grudnia. To Rada wybierze Naczelny Komitet Wykonawczy, czyli nowe ścisłe kierownictwo partii.
NKW z kolei ma zadecydować, kto wejdzie do rządu na miejsce Waldemara Pawlaka, który w minionym tygodniu ustąpił z funkcji wicepremiera i ministra gospodarki.
Zgodnie z filozofią Piechocińskiego ci, którzy się w nim znajdą, nie będą mogli pełnić funkcji w rządzie ani w klubie parlamentarnym. Od dawna Piechociński głosi bowiem teorię trzech drużyn: parlamentarnej, rządowej i partyjnej. Sam planował wejść do tej ostatniej, jednak twarda decyzja Pawlaka, że odchodzi z rządu, pokrzyżowała mu plany.
Dlatego, jak wynika z informacji „Rz", najbardziej prawdopodobny jest scenariusz, że Piechociński wejdzie do rządu jako wicepremier i minister gospodarki.
Mimo to polityce PSL podkręcają atmosferę przez spekulacje w mediach o innych scenariuszach. Włączył się w to sam Piechociński, mówiąc o trzech wariantach, które ma przygotowane i które zamierza przedstawić NKW.
– To taka gra, żeby potęgować napięcie i podtrzymywać zainteresowanie mediów. Tyle że coraz bardziej denerwują się już ci, których nazwiska są na tę giełdę wrzucane – mówi „Rz" jeden z ludowców. – Zaskoczenia pewnie nie będzie – dodaje.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Większość posłów PSL jest bowiem przekonana, że Piechociński do rządu wejdzie. – Sądząc po wypowiedzi Donalda Tuska, nasz koalicjant oczekuje, że ktoś po prostu wejdzie do rządu na wakujące obecnie stanowiska, bo każde inne rozwiązanie wymagałoby zmiany ustaleń koalicyjnych – mówi Jan Bury, szef Klubu PSL. – Najlepiej, żeby to stanowisko zajął nowy prezes, bo każdy inny układ osłabi naszą pozycję w koalicji.
Wiele wskazuje na to, że mimo wcześniejszych słów, Piechociński wejdzie do rządu
Tego samego zdania jest Stanisław Żelichowski, który w rozmowie z „Rz" przekonuje, że pozostanie lidera poza rządem jest na rękę głównie Platformie, a nie Stronnictwu.
Jest też mało prawdopodobne, by doszło do zmiany na stanowisku ministra rolnictwa, o czym spekulowały media, które wymieniały Jarosława Kalinowskiego jako potencjalnego następcę Stanisława Kalemby. Piechociński nie zdementował tej informacji. – Nie potwierdzam, nie zaprzeczam – mówił.
Bury uważa, że przed zakończeniem unijnych negocjacji do takiej sytuacji nie może dojść. – Nie można po raz trzeci w krótkim czasie zmieniać ministra odpowiedzialnego za wynegocjowanie jak najlepszego budżetu dla rolników – zaznacza szef Klubu PSL.
Innym wariantem miał być Piechociński jako wicepremier i Adam Jarubas, marszałek województwa świętokrzyskiego, jako minister gospodarki.
Na razie pewne jest to, że w poniedziałek szef ludowców przekaże premierowi Donaldowi Tuskowi propozycje PSL dotyczące składu rządu. Od tego zależeć będzie dalsza współpraca obu partii w koalicji.
Mimo że obaj liderzy deklarują dobrą wolę, pozostaje wiele punktów spornych między PO a PSL.
Ludowcy nie odpuszczą bowiem sprawy reorganizacji przez ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina 79 małych sądów rejonowych. Trudno uwierzyć, by przyklasnęli pomysłowi szybkiego wprowadzenia rachunkowości na wsi i zastąpienia podatku rolnego dochodowym.
Część ludowców obawia się uległości nowego prezesa względem Donalda Tuska.
– Będzie chciał poukładać sobie relacje w rządzie, więc będzie musiał pójść na jakieś kompromisy. I tego się obawiamy – mówi jeden z posłów. Wcześniej „Rz" pisała, że Piechociński chciałby wynegocjować u Tuska stanowiska dwóch wiceministrów dla PSL (finansów oraz administracji i cyfryzacji), aby pokazać, że może uzyskać u premiera więcej niż Pawlak.
Politycy Platformy przekonują, że nie będzie większych spięć w koalicji. – Na pewno nie będzie gorzej niż z Pawlakiem, który – łagodnie rzecz ujmując – był trudnym partnerem – mówi poseł PO. – Ale Tusk się do tego przyzwyczaił i wiedzieli, jak ze sobą postępować – dodaje.
Poza rządowymi innych zmian na razie w PSL nie należy się spodziewać. Jan Bury zdecydował, że pozostanie na stanowisku szefa klubu, a zrezygnuje z zasiadania w NKW. – Szef klubu jest poważną funkcją, a członkiem NKW byłem przez 20 lat, więc mogę ustąpić miejsca innym – mówi „Rz". Swoją funkcję ma zachować także Eugeniusz Grzeszczak, obecny wicemarszałek Sejmu.