Szykuje się kolejna burza na linii minister sprawiedliwości – prokurator generalny. Chodzi o nowy regulamin urzędowania prokuratury, który zawiera rewolucyjne zmiany. Projekt przygotowało ministerstwo kierowane przez Marka Biernackiego, a prokurator generalny Andrzej Seremet nie zostawia na jego planach suchej nitki. Swoją opinię przedstawi w tym tygodniu. „Rz" poznała jej główne tezy.
Zostaną im konfitury?
– Projekt zawiera szereg rozwiązań, które w praktyce wprowadzą chaos organizacyjny, a wręcz paraliż ścigania niektórych kategorii przestępstw – mówi „Rz" Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Generalnej.
Dziś śledztwa zależnie od kalibru i złożoności trafiają na różne szczeble prokuratury. Np. drobne kradzieże czy oszustwa badają rejonówki, poważniejsze kryminalne i gospodarcze – prokuratury okręgowe, a najtrudniejsze, dotyczące gangów i spraw takich jak infoafera – elitarne wydziały ds. przestępczości zorganizowanej w apelacjach.
Obecny regulamin jest elastyczny. Ministerialny projekt wprowadza m.in. sztywny podział kategorii spraw dla prokuratur poszczególnych szczebli.
Najwięcej kontrowersji budzi propozycja, by do prokuratur okręgowych trafiały wszystkie sprawy dotyczące oszustw, w tym komputerowych. A kiedy szkoda jest „znacznej wartości" (dziś od 200 tys. zł), oszustwa miałyby trafiać do wydziałów PZ w apelacjach.
Andrzej Seremet zaznacza w opinii m.in., że przekazanie do prokuratur okręgowych wszystkich takich spraw oznaczać będzie, że „trafią tu (...) tysiące drobnych oszustw internetowych".
Z kolei prokuratury apelacyjne, dziś ścigające groźne gangi i wielką korupcję, „zobligowane zostaną do prowadzenia bardzo licznych i nieskomplikowanych spraw dotyczących np. wręczenia drobnej korzyści majątkowej np. policjantowi" – zauważa Seremet.
Apelacje mają przejąć też sprawy nieuczciwej konkurencji, oszustw kredytowych czy np. zniszczenia flagi zagrożone grzywną. Czyli np. „większość wątpliwych kredytów" – twierdzą śledczy.
– Nie będzie czasu na prowadzenie np. afer gospodarczych, bo prokuratorzy będą się zajmować często drobnymi sprawami – twierdzi Martyniuk.
Warszawska apelacja wskazuje: „Strony i świadkowie w trywialnych sprawach będą musiały podróżować do siedzib okręgu czy apelacji, np. oszukany ze wsi spod Przasnysza będzie musiał jechać na przesłuchanie do Warszawy".
Co zostanie rejonówkom? – Kradzieże konfitur z piwnicy – mówią z przekąsem śledczy.
3,5 tys. proc. więcej
Projekt nie podaje, ile spraw przybyłoby apelacjom i okręgom. – Ocena wzrostu obciążenia będzie możliwa po otrzymaniu wszystkich odpowiedzi z jednostek prokuratury – mówi „Rz" Wioletta Olszewska z Ministerstwa Sprawiedliwości.
W opinii Seremeta dane są porażające. W prokuraturach okręgowych wzrost byłby lawinowy. Np. w Katowicach z 240 spraw do 10 tys., w Gliwicach ze 150 do 7 tys., w Olsztynie ze 100 do 3,7 tys. W wydziale śledczym stołecznej okręgówki wzrost sięgnąłby 3,5 tys. proc.
Jacek Skała, szef Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury, ma wątpliwości, wskazuje, że spraw o oszustwa jest około kilkudziesięciu tysięcy rocznie. – W obecnym stanie kadrowym prokuratury okręgowe z takim zalewem spraw by sobie nie poradziły – uważa.
Podobne obawy mają w apelacjach. – Liczba śledztw wzrosłaby ze 150 do ponad tysiąca rocznie. To by sparaliżowało pracę – mówi „Rz" Waldemar Tyl, wiceszef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie.
Zbigniew Pustelnik, naczelnik wydziału PZ Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach: – Tylko oszustw znacznej wartości wpłynęłoby blisko pół tysiąca rocznie. Nie wyobrażam sobie sprawnej pracy.
Rejonówki zostałyby odciążone, ale by wzmocnić prokuratury wyższego szczebla, trzeba byłoby delegować z nich prokuratorów, co kosztuje.
Kazimierz Olejnik, były wiceprokurator generalny w rządzie SLD, często krytycznie oceniający działania śledczych, przekonuje, że „dogmatyczne przyporządkowanie spraw nie ma sensu, bo sprawa sprawie nierówna". – Taki pomysł mógł powstać tylko w umyśle urzędnika niemającego pojęcia o prokuraturze – przekonuje.
Za dużo w nadzorze
Prokuratura ma ostatnio na koncie wiele wpadek: lekceważenie afery Amber Gold, kompromitację w sprawie zabójstwa gen. Papały, nalot na redakcję „Wprost". Minister Biernacki drugi rok z rzędu negatywnie ocenił roczne sprawozdania Seremeta. Wytknął mu brak przygotowań do mającej wejść 1 lipca 2015 r. reformy procedury karnej, zbyt wielu prokuratorów pracujących w nadzorze (stanowią około połowy w apelacjach i jednej trzeciej w okręgach), przeciążenie rejonówek, które prowadzą ponad 99 proc. spraw.
Główne cele, jakie przyświecały ministerstwu, to – jak przekazał „Rz" resort – „dostosowanie organizacji prokuratury do wymogów kodeksu postępowania karnego z rozszerzoną zasadą kontradyktoryjności", czyli wchodzącej reformy procedury karnej (wyrok będzie zależał od tego, kto – prokurator czy adwokat – przekona sąd). „Przy braku istotnej zmiany organizacyjnej i zarządczej prokurator nie będzie w stanie efektywnie funkcjonować w zmienionym modelu postępowania karnego" – twierdzi ministerstwo.
Drugi cel to przesunięcie prokuratorów z nadzoru do pracy przy śledztwach. Resort twierdzi, że sztywne przyporządkowanie spraw usprawni śledztwa i efektywniej je rozłoży.
Regulamin ma rangę rozporządzenia, jego kształt zależy od decyzji ministra. Ma wejść w życie od stycznia 2015 r.