Dom mody poinformował, ze wstrzymał sprzedaż kontrowersyjnych T-shirtów i zapewnił, że "szanuje suwerenność Chin".

Nadruk na T-shirtach, o których mowa, przedstawiał sparowane ze sobą nazwy miast i państw, w których się znajdują (np. Mediolan - Włochy; Londyn - Wielka Brytania etc.). W przypadku Hongkongu i Makau obok nazwy miasta pojawiła się powtórzona nazwa tego miasta - co sugerowało, że mamy do czynienia z suwerennymi bytami.

Tymczasem zarówno Hongkong, jak i Makau są częścią Chin - Hongkong cieszy się w Chinach autonomią po przekazaniu go przez Londyn Pekinowi w 1997 roku, a Makau jest specjalnym regionem administracyjnym Chin.

Versace zamieściło wpis z przeprosinami na Twitterze, a na Weibo (chiński odpowiednik Twittera) dom mody poinformował, że 24 lipca zniszczył wszystkie koszulki z kontrowersyjnym nadrukiem.

"Kochamy Chiny i szanujemy suwerenność Chin" - czytamy na profiku Versace na Weibo.

Donatella Versace, dyrektor artystyczna włoskiego domu mody, zamieściła również osobiste przeprosiny na swoim profilu na Instagramie.

"Nigdy nie chciałam okazać braku szacunku suwerenności narodowej Chin i dlatego chciałabym osobiście przeprosić za taki brak precyzji" - napisała.

W wyniku incydentu Yang Mi, chińska aktorka, która była ambasadorem marki Versace w Chinach, zerwała współpracę z domem mody.

"Chińska integralność terytorialna i suwerenność są święte" - głosi oświadczenie Yang Mi.