Nowym pełnomocnikiem rządu ds. równego traktowania będzie Wojciech Kaczmarczyk, współautor programu PiS rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. O tym, że w dwa miesiące od przejęcia władzy partia rządząca zdecydowała się w końcu obsadzić ten urząd, poinformował w piątek wicepremier i minister kultury Piotr Gliński.

– Poznałem pana ministra wiele lat temu jako działacza organizacji pozarządowych – przedstawił Kaczmarczyka.

Problem w tym, że wśród działaczy pozarządowych, szczególnie lewicowych, ta postać jest zupełnie nieznana.

– Za wcześnie na oceny, ale raczej trudno podejrzewać, że nastąpi dobra zmiana w dziedzinie funkcjonowania urzędu pełnomocnika ds. równego traktowania – uważa Wanda Nowicka, była wicemarszałek Sejmu związana ze środowiskami lewicowymi.

Jej obawy o marginalizację urzędu związane są też ze zmianą jego nazwy. Nie będzie to już „pełnomocnik ds. równego traktowania", jak w rządzie PO, lecz „pełnomocnik ds. rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i ds. równego traktowania". W dodatku 5 stycznia premier Beata Szydło zlikwidowała biuro pełnomocnika. Tego dnia podpisała nowy statut Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w którym nie przewidziano takiej komórki.

Szefowa Kancelarii Premiera Beata Kempa mówi „Rzeczpospolitej", że biuro zostało wcielone do innego departamentu.

– W ramach reorganizacji mamy nowy Departament Spraw Parlamentarnych oraz Obsługi Rad, Zespołów i Pełnomocników. Będzie się zajmował obsługą różnych pełnomocników, nie tylko tego – wyjaśnia Kempa.

Jednak jednocześnie nie wyklucza, że może zmniejszyć się liczba pracowników zajmujących się obsługą pełnomocnika. Jeszcze 30 grudnia w biurze pracowało 16 osób. Choć urząd nie był obsadzony, pracownicy przygotowywali analizy, zabierali głos w dyskusjach w rządzie i prowadzili stronę internetową. Nowy regulamin KPRM i wynikająca z niego struktura etatów mogą być znane już w najbliższych dniach.

Marginalizacja pełnomocnika ds. równego traktowania nie jest zaskoczeniem, biorąc pod uwagę fakt, że krytycznie o tym urzędzie od lat wypowiadali się politycy PiS. W rządzie PO–PSL tę funkcję początkowo pełniła Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. Podpadła środowiskom prawicowym, gdy w 2013 roku objęła patronatem warszawską Paradę Równości. Objęła też patronatem wydanie poradnika dla nauczycieli, który za przejaw homofobii uznał tańczonego w dwupłciowych parach poloneza na studniówce.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Gdy w maju 2014 roku Kozłowska-Rajewicz została europosłanką, funkcję pełnomocnika objęła feministka prof. Małgorzata Fuszara. Już kilka miesięcy później politycy PiS domagali się jej odwołania za wypowiedź rzekomo popierającą kazirodztwo. Prof. Fuszara zaangażowała się też w ratyfikację przez Polskę krytykowanej przez konserwatystów konwencji przeciwprzemocowej.

PiS niechętne urzędowi pełnomocnika mogłoby go skasować. Technicznie jest to możliwe. Urząd jest umocowany w tzw. ustawie równościowej z 2010 roku, ale partia rządząca mogłaby ją zmienić. Szczególnie że istnienia takiego stanowiska nie wymaga od nas UE.

– Dyrektywy wymagają, by istniał niezależny organ zajmujący się polityką równościową, ale od stycznia 2011 roku jest nim rzecznik praw obywatelskich – mówi Krzysztof Śmiszek, prezes Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego. Dodaje, że nie ma żadnego unijnego przepisu, który nakazywałby powołanie pełnomocnika.

– Istnieją jedynie rekomendacje organów międzynarodowych, choć warto zauważyć, że starają się je spełniać wszystkie kraje członkowskie UE. Niektóre powołują pełnomocnika w randze ministra konstytucyjnego, inne w niższej – tłumaczy.

Dlaczego więc PiS nie zrezygnował z urzędu? Zdaniem Wandy Nowickiej rząd mógł się obawiać utraty funduszy unijnych.

– Polityka równościowa jest jednym z obszarów, o które wyjątkowo dba Komisja Europejska, przeznaczając na ten cel konkretne pieniądze – mówi.

Potwierdzeniem tej tezy może być fakt, że Wojciech Kaczmarczyk był w przeszłości przedstawiany przez polityków PiS jako ekspert w dziedzinie funduszy europejskich.

Mimo wszystko Krzysztof Śmiszek apeluje, by „nie skreślać osoby z góry".

– Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego jest koordynatorem Koalicji Równych Szans, skupiającej 65 organizacji pozarządowych. Proponujemy nowemu ministrowi spotkanie, by przedstawić mu najważniejsze wyzwania. A jest ich sporo. Przykładowo w 2016 roku kończy się Krajowy Program Działań na rzecz Równego Traktowania i trzeba przyjąć nowy dokument – zaznacza.