W ubiegłym tygodniu Sejm w środku nocy uchwalił budżet na 2016 r., który w ocenie samych polityków PiS jest nastawiony przede wszystkim na spełnienie sztandarowych obietnic z kampanii. By wystarczyło na nie pieniędzy, partia rządząca zdecydowała się m.in. na oszczędności w instytucjach i urzędach państwowych. W sumie blisko 39 mln zł odebrano Kancelarii Senatu, Sądowi Najwyższemu, NSA, NIK, GIODO, PIP, IPN, RPD, KRS. Pieniądze straciło także Krajowe Biuro Wyborcze, które nadzoruje i przeprowadza wszelkie wybory w kraju oraz referenda.

W sumie z puli na wynagrodzenia KBW w budżecie na ten rok straciło blisko 4 mln złotych. Miały być to pieniądze na podniesienie dość niskich jak na administrację państwową zarobków, które wśród prawników i informatyków z kilkunastoletnim doświadczeniem wahają się między 2,8–3,8 tys. zł netto. Kim są pracownicy KBW? W dużej mierze to osoby, które dość szybko znalazłby zatrudnienie w sektorze prywatnym, gdyż często posiadają doktoraty i są specjalistami w dziedzinie prawa lub systemów informatycznych. Teraz w związku z wizją braku podwyżek wielu z nich zapowiada, że odejdzie pracy.

– Podwyżek nie było u nas od 2006 r. A od tego czasu przeprowadziliśmy wszystkie rodzaje wyborów w kraju. I mimo obiecanych dodatków za akcje wyborcze nie dostaliśmy ani grosza. Problemem była także obowiązująca do niedawna ustawa okołobudżetowa, która zamroziła wszystkie podwyżki – mówi „Rzeczpospolitej" osoba związana z KBW.

Problemem jest nie tylko możliwa fala odejść. Krajowe Biuro Wyborcze wciąż pracuje nad nowym wyborczym systemem informatycznym. Problemy z poprzednim sprawiły, że podczas wyborów samorządowych Komisja Wyborcza nie mogła podać wyników przez ponad tydzień. W konsekwencji zaniedbań wymieniono wówczas wszystkich członków Państwowej Komisji Wyborczej. Ostatnie wybory prezydenckie i parlamentarne co prawda w jakimś stopniu poprawiły wizerunek najważniejszego organu wyborczego w kraju, ale system informatyczny wciąż nie jest w pełni gotowy.

– Bez pieniędzy na specjalistów i informatyków nie uda nam się dokończyć tych prac przed kolejnymi wyborami samorządowymi – twierdzi nasze źródło w KBW.

Co na to posłowie? Podzielają te obawy, lecz podkreślają, że są teraz ważniejsze sprawy do załatwienia, jak choćby program 500+. Ciekawostką jest także, że podczas posiedzenia sejmowej Komisji Finansów Publicznych budżet Krajowego Biura Wyborczego reprezentowanego przez szefową biura Beatę Tokaj został oceniony przez parlamentarzystów pozytywnie. Poprawka o zabranie pieniędzy została zgłoszona dopiero później.

Kwestia pieniędzy dla pracowników KBW znajduje się teraz w rękach senatorów, którzy już w piątek na posiedzeniu senackiej Komisji Budżetu będą debatować nad tym, czy środki te przywrócić. Z informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że na ten punkt przewidziano zaledwie 15 minut dyskusji.