Zahawi przyjechał do Wielkiej Brytanii z rodzicami jako kurdyjski uchodźca w latach 70-tych. Na Wyspach uzyskał brytyjskie obywatelstwo. Mimo to - jak twierdzi Zahawi - amerykański prawnik specjalizujący się w prawie imigracyjnym poinformował go, że ani on, ani jego żona - w związku z dekretem wydanym przez Trumpa - nie mogliby legalnie przekroczyć granicy USA.

Trump podpisał dekret o którym mowa 27 stycznia. Dekret czasowo wstrzymuje możliwość legalnego przyjazdu do USA osób, które urodziły się w lub mają obywatelstwo następujących krajów: Iranu, Iraku, Libii, Somalii, Sudanu, Syrii i Jemenu.

Jednocześnie USA wstrzymały bezterminowo przyjmowanie uchodźców z Syrii. Zakaz wjazdu do USA obejmuje również takie osoby, które - jak Zahawi - mają podwójne obywatelstwo - czytamy w "The Independent".

W efekcie Zahawi, który mieszka w Wielkiej Brytanii od 9 roku życia, jest obywatelem tego kraju i posłem do parlamentu, nie może wjechać do USA w czasie, gdy obowiązuje dekret Trumpa - nawet pomimo tego, że nie jest już obywatelem Iraku. To samo dotyczy jego żony, która również urodziła się w Iraku.

"To smutny dzień dla USA", "czuję się jak obywatel drugiej kategorii" - napisał na Twitterze Zahawi.

"Jestem obywatelem Wielkiej Brytanii i jestem dumny z tego, że ten kraj mnie przyjął. To smutne, że nie mogę wjechać do USA z powodu kraju mojego urodzenia" - przekonywał w innym tweecie Zahawi.