Jego żona Maria poinformował, że hiszpańska policja weszła do apartamentów, które rodzina wynajęła sobie na wypoczynek w nadmorskim mieście. Prowadzący sprawę oficerowie poinformowali małżonkę programisty, że jest on podejrzewany przez Amerykanów o "współudział w hakerskich atakach, w tym mających związek z wyborami prezydenckimi w USA".

Po naradzie hiszpańskich sędziów, prowadzonej za pomocą Skype między Barceloną i Madrytem, zdecydowano o umieszczeniu Lewaszowa w barcelońskim areszcie.

W połowie stycznia, na wniosek FBI Hiszpanie aresztowali innego rosyjskiego programistę, Stanisława Lisowa – również za dokonywanie hakerskich ataków na terenie USA. Jednak w jego przypadku nie wiązano ich z amerykańskimi wyborami.

Lisow również przyjechał z rodziną do Hiszpanii na wypoczynek a został aresztowany na lotnisku, gdzie przyjechał oddać wynajęty samochód. - Policjanci podeszli, pokazali legitymacje i powiedzieli, że zatrzymują męża na wniosek FBI i Interpolu. Od razu zaczęli sprawdzać jego telefon, tablet i laptop - mówiła wtedy żona aresztowanego.

Programista ukończył Instytut Radiotechniczny w Taganrogu nad Morzem Azowskim i tam też pracował w jednej z firm komputerowych jako kontroler jakości. Cały czas siedzi w hiszpańskim areszcie, czekając na zakończenie procedury ekstradycyjnej. Jeśli zostanie wydany USA, grozi mu tam do 35 lat więzienia.

Jeszcze w połowie października ubiegłego roku, w centrum Pragi czeska policja aresztowała Rosjanina Jewgienija Nikulina – również podejrzewanego o dokonywanie hakerskich ataków na serwery w USA. Po aresztowaniu, z prośbą o jego wydanie jednocześnie zwróciły się do Pragi zarówno Waszyngton, jak i Moskwa.

6 stycznia FBI opublikowała raport na temat ataków rosyjskich hakerów na amerykańskie serwery w USA, co uznano za próbę wmieszania się w amerykańskim proces wyborów prezydenta. Jednak pierwsze informacje na ten temat zaczęły się przedostawać z amerykańskich służb specjalnych do prasy już w październiku.