Reklama

Rosja: Anonimowe telefony ostrzegają przed bombami

Drugi tydzień anonimowe telefony ostrzegają przed bombami podłożonymi w różnych miastach Rosji.

Aktualizacja: 19.09.2017 16:37 Publikacja: 18.09.2017 19:36

Rosja: Anonimowe telefony ostrzegają przed bombami

Foto: Fotolia

Od 10 września alarm ogłaszano w co najmniej 73 miastach (od Kaliningradu po Pietropawłowsk Kamczacki), w których z ponad 480 budynków ewakuowano nie mniej niż 170 tysięcy osób. Sprawców największego w historii Rosji alarmu terrorystycznego dotychczas nie znaleziono i nawet nie wiadomo, czy ktoś ich szuka.

Setki anonimowych telefonów ostrzegały o podłożeniu ładunków wybuchowych na dworcach, w centrach handlowych, siedzibach urzędów i szkołach. Niekiedy za jednym razem informowano o bombach w kilku budynkach w kilku miastach. W niedzielę w Moskwie na przykład z powodu fałszywych alarmów ewakuowano około ośmiu tysięcy osób z dziesięciu centrów handlowych. W żadnym miejscu nie znaleziono nawet śladu ładunków wybuchowych.

– To jest telefoniczny terroryzm – powiedział jeszcze w czwartek sekretarz prasowy Kremla Dmitrij Pieskow. Ale tego samego dnia rosyjski kontrwywiad „rekomendował" policji, ministerstwu ds. sytuacji nadzwyczajnych oraz dziennikarzom, by „nie komentowali sytuacji i nie powiększali paniki". Od czwartku informacje o gigantycznej fali fałszywych alarmów zniknęły z programów ogólnokrajowych telewizji.

Poza nienazwanymi terrorystami wskazywano na bojówkarzy „Państwa Islamskiego". Rosyjskie służby sugerowały też, że większość połączeń wykonywano z Ukrainy, wskazując jako sprawców tzw. Cyberwojska Ukrainy. Ale ich dowódca Jewgienij Dokunin kategorycznie zaprzeczył, by miał coś wspólnego z rosyjskimi alarmami.

– Wielkość akcji wskazuje na to, że muszą być w nią zamieszane organy państwa. Zwykli chuligani wykonają jeden–trzy telefony i już udaje się ich złapać – powiedział „Rzeczpospolitej" ukraiński analityk wojskowy Konstantin Maszowec.

Reklama
Reklama

Na początku ubiegłego tygodnia władze i służby specjalne w niektórych regionach potwierdzały informacje, że alarmy tak naprawdę są tylko zaplanowanymi ćwiczeniami (Czelabińsk, Briańsk, Surgut). Część sugerowała, że to fragment przygotowań do mistrzostw świata w Rosji w 2018 roku. Ale na przykład władze w Omsku poinformowały, że rzeczywiście przygotowywały takie antyterrorystyczne manewry, ale odłożyły je z powodu ataku „telefonicznych terrorystów".

Anonimowi oficerowie służb informowali w ciągu tygodnia, że telefony wykonywane są przez internet, a same wiadomości o podłożeniu bomb generowane za pomocą specjalnych programów komputerowych. Dlatego nie można złapać sprawców.

Tylko raz wysokiej rangi oficer Ministerstwa Obrony Oleg Ostrowskij przyznał jednej z regionalnych gazet, że to po prostu manewry obejmujące cały kraj. „Pierwszy raz od czasu ZSRR odbywają się ćwiczenia antyterrorystyczne w wielkiej skali, w których biorą udział wszystkie resorty odpowiedzialne za bezpieczeństwo kraju" – oświadczył. Ale po jednym dniu wywiad z nim zniknął z sieci.

– Widać wyraźnie, że w Rosji sprawdzają systemy masowej ewakuacji w sytuacjach nadzwyczajnych, tak jakby przygotowywali się do bardzo dużego konfliktu, w tym jądrowego – powiedział pułkownik Maszowec.

– Całkiem możliwe, że jest to część manewrów „Zapad 2017". Ale możliwe też, że jest to rodzaj politycznego szantażu wobec Zachodu: spójrzcie, jesteśmy gotowi na wszystko, nawet na wojnę jądrową z wami – dodał.

Polityka
Stany Zjednoczone chcą powrotu do „ustawień fabrycznych” NATO
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Trump zainaugurował Radę Pokoju. „Prawie wszyscy przyjęli zaproszenie, a pozostali zrobią to wkrótce”
Polityka
Rada Pokoju Donalda Trumpa budzi opór Europy. Jeden kraj zaskakuje
Polityka
Jak Władimir Putin odcina Rosję od światowego internetu
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama