O stanowisko fiskusa zwrócił się mężczyzna, który nagrywa stosunki seksualne ze swoim partnerem, a następnie - za jego zgodą - publikuje nagrania w serwisach pornograficzno-erotycznych. Większość z nich oferuje możliwość wykupienia dostępu do pojedynczego filmu albo subskrypcji za określone kwoty.
Mężczyzna prowadzi też czaty na żywo z odbiorcami: widzowie mają możliwość anonimowego obserwowania jego czynności seksualnych oraz wysyłania mu tzw. tokenów (tipów). Mają one charakter "wewnętrznej waluty" niektórych z serwisów i są rodzajem napiwków.
Trzecim źródłem przychodu podatnika są zyski z reklam wyświetlanych automatycznie w trakcie odtwarzania przez odbiorców filmów z jego udziałem. Przychód z tego tytułu jest wypłacany przez konkretny serwis, na którym mężczyzna publikuje swoje amatorskie filmy.
Czytaj więcej
Fiskusa nie interesują usługi seksualne, nie weźmie daniny od przychodów z takiej działalności.
W zależności od polityki danego serwisu, mężczyzna otrzymuje od 50% do 100% przychodu uzyskanego z publikacji nagrań. Nie są to regularne przychody. Pieniądze trafiają na indywidualne konto w serwisie świadczącym usługi pieniężne. Stamtąd podatnik przelewa je na swoje polskie konta bankowe.
We wniosku o interpretację mężczyzna podał, że wszystkie serwisy, na których publikuje swoje filmy, uprzedzają użytkowników, że mają mają charakter stron pornograficzno-erotycznych. Zasadniczo odbiorcy muszą również potwierdzić wymagany w tych serwisach wiek, tj. przynajmniej swą pełnoletniość. Nagrania czynności seksualnych nie są więc publikowane w sposób mogący narzucać ich odbiór osobie, która by sobie tego nie życzyła.
Spieniężony ekshibicjonizm
Podatnik chciał uzyskać od skarbówki potwierdzenie, że jego przychody nie podlegają opodatkowaniu PIT, gdyż wynikają z czynności, które nie mogą być przedmiotem prawnie skutecznej umowy. Zastrzegł jednak, że nie są to przychody z prostytucji rozumianej jako realne ("na żywo") świadczenie usług seksualnych za pieniądze, lecz z czynności naruszających zasady współżycia społecznego. Twierdzenie takie podatnik oparł na założeniu, że "celem czynności zobowiązanego jest skrajny ekshibicjonizm i jego spieniężenie". Według autora amatorskiego porno, "działanie takie nie może spotkać się z pozytywną, czy neutralną oceną przeciętnego obywatela, a zatem pozostaje w opozycji do ogólnie przyjętych norm i standardów".
Przychody pochodzące z wykonywania czynności faktycznych pozostających w konflikcie z zasadami współżycia społecznego są wyłączone spod opodatkowania podatkiem dochodowym na mocy art. 2 ust. 1 pkt 4 ustawy o PIT - stwierdził podatnik.
Fiskus uznał takie stanowisko za nieprawidłowe.
Czytaj więcej
Rozbieranie się przed kamerką internetową to działalność artystyczna, a nie gospodarcza – przyznał fiskus.
Nierząd bez podatku, porno z daniną
Organ skarbowy przyznał, że prawo podatkowe nie zawiera definicji czynności, które nie mogą być przedmiotem prawnie skutecznej umowy, ale można posiłkować się Kodeksem cywilnym, a zgodnie z nim nieważna jest czynność prawna sprzeczna ustawą lub z zasadami współżycia społecznego.
W związku z tym - zdaniem skarbówki - przedmiotem prawnie skutecznej umowy, w rozumieniu art. 2 ust. 1 pkt 4 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, nie mogą być zachowania, które ze swej istoty są sprzeczne z prawami przyrody i w żadnych okolicznościach, nawet hipotetycznie, nie mogą być zaakceptowane przez obowiązujący porządek prawny. Dotyczy to np. prostytucji, czyli oddawania własnego ciała do dyspozycji innych osób, w celu osiągnięcia przez nie zaspokojenia seksualnego.
Ale jak zauważa fiskus, w przypadku wnioskodawcy nie ma mowy o prostytucji, lecz o pornografii, bo do dyspozycji klienta oddaje on jedynie zarejestrowany przez kamerę internetową "obraz" ciała swojego i partnera. Kontakt jest pozbawiony możliwości np. dotyku, jedynie wirtualny.
- Skoro ww. usługi nie są prostytucją, a pornografią należy wskazać, że mogą one być przedmiotem prawnie skutecznej umowy, a więc również podlegać opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych, o ile oczywiście nie są wykonywane w warunkach określonych w art. 202 ustawy z 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - uznała skarbówka.
Przypomnijmy, że art. 202 dotyczy występku, jakim jest publiczne prezentowanie treści pornograficznych w ten sposób, że może spowodować ich niechciany odbiór przez inną osobę. Za popełnienie takiego przestępstwa grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
nr interpretacji 0113-KDIPT2-1.4011.671.2022.4.ID