Reklama

Paweł Lisicki: O pożytkach z książki o Wałęsie

Książka o Lechu Wałęsie wciąż się nie ukazała, mimo to różni mędrcy już zdołali zabrać głos. Najdzielniejsi podpisali się pod wiekopomnym listem przeciw szerzeniu nienawiści. Inni starają się zmierzyć z publikacją intelektualnie, zgłębiając argumenty, drążąc racje, dociekając za wszelką cenę.
Reklama

I tak Ewa Milewicz zauważa w „Gazecie Wyborczej”, że „nawet jeśli Wałęsa coś podpisał w latach 70., to co z tego?”. Nieważne, co podpisał Wałęsa, nieważne, czy miało to skutki, nieważne kiedy dokładnie. Coś i w latach 70. – oto wiedza, która powinna wystarczyć. A reszta? To nie są rzeczy interesujące. Po prostu prawdziwy intelektualista pewnymi pytaniami (przepraszam, insynuacjami) w stosunku do określonych osób się brzydzi. A jeśli już takowe zadaje, to z pewnością kieruje nim niewdzięczność, choroba i podejrzliwość – co, trzeba ze smutkiem skonstatować, przydarzyło się obecnemu prezydentowi.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama