Reklama

Kryzys, którego nikt nie przewidział

Czy obecny kryzys gospodarczy jest dowodem upadku kapitalizmu? Czy rację mają lewicowi intelektualiści twierdzący, że najwyższy czas uporządkować świat od nowa? Że potrzeba więcej regulacji, przepisów, zabezpieczeń, więcej ogólnych planów i wszechobejmujących teorii? Że trzeba wydać wojnę wolnemu rynkowi?

Bardzo w to wątpię. Jeśli sam wynoszę z tego, co się dzieje, jakąś naukę, to raczej o całkowitej nieprzewidywalności zdarzeń. Widzę w kryzysie potwierdzenie starej prawdy o kruchości naszej wiedzy, słabości rozumu i sile przypadku.

Niedawno „Rzeczpospolita” przypomniała pochodzące sprzed kilku miesięcy przewidywania różnych bankowych specjalistów co do kursu złotego. Litościwie pominę nazwiska ekspertów i nazwy banków. Dość powiedzieć, że wszystkie te tęgie analityczne głowy wsparte zapewne wiedzą o wykresach, liczbach, krzywych, tendencjach myliły się. I to bardzo! Jak jeden mąż owi znawcy fluktuacji kursów walut zarzekali się, że w 2009 roku złoty nie osłabnie, że jego kurs nie przekroczy 3,50 za euro. Ciekawe zresztą, że dziś nikt za owe prognozy – wygłaszane przecież z pewnością siebie i przeświadczeniem, że to nie wróżenie z fusów – nie zamierza przepraszać. Czyżby ekspertom nie przychodziło do głowy, że ich przewidywania mogły przyczynić się do decyzji – np. o braniu lub nie kredytu – które mogły zaważyć na czyimś życiu? Nie widać analityków bijących się w piersi i sypiących głowę popiołem. Banki w najlepsze publikują dalej swoje przewidywania i analizy, jakby nic się nie stało. Jakby dostarczane przez nie prognozy różniły się w znaczący sposób od przewidywań wróżek czy astrologów.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama