W roku 1858 dwaj amerykańscy politycy: republikanin Abraham Lincoln i demokrata Stephen Douglas, stoczyli słynną debatę dotyczącą przyszłości niewolnictwa. Przemawiali kilka godzin ze wzgórza, a ich wystąpienia stały się inspiracją pokoleń Amerykanów ćwiczących się w sztuce retoryki.
Ta debata była elementem walki o fotel senatora w Illinois. Ale Lincolnowi, nowicjuszowi wykonującemu zawód adwokata, otworzyła już dwa lata później drogę do prezydentury uznanej za wybitną. Czy równie łatwo uzyskałby ją dziś, w czasach telewizji? Nie był piękny, a jego wystąpienia zostałyby zakwalifikowane jako nudziarstwo.