Na dodatek nie mam złudzeń, że Ziemianie na ścieżce rozwoju cywilizacyjnego, po wyczerpaniu zasobów gazu, węgla i ropy naftowej, kiedyś gremialnie sięgną po atom. No i nie lubię tych wszystkich ekohappeningów, wypisywanych sprayem haseł na murach i wspinania się na kominy, a Greenpeace kojarzy mi się głównie z rewolucją.
Ale spotkałem ostatnio na swoim szlaku ekologa, który mnie uwiódł i za którym chętnie bym pomknął w zielone przestrzenie przyszłości. To Roman Kluska. Niegdyś twórca Optimusa i portalu Onet, facet, z którym jak równy z równym rozmawiali Bill Gates i Steve Jobs, a szefowie giganta Lockheed Martin podpisywali umowy o partnerstwie strategicznym. Inny gigant, Intel, zanim wprowadzał na światowe rynki kolejne wersje procesora Pentium, dawał je do przetestowania chłopakom z Optimusa. Gdzie byłaby firma Romana Kluski dziś, gdyby nie atak na jej prezesa i decyzja o sprzedaniu firmy? Mogę z góry założyć, że sny o polskiej Nokii mogłyby przy sukcesie Optimusa okazać się pesymistycznym bredzeniem niedowiarków.