Reklama

Wyrok, który okazał się losem - sprawa Brzozowskiego

Zdaniem Andrzeja Mencwela nie było żadnej tzw. sprawy Brzozowskiego. Sąd obywatelski nie udowodnił pisarzowi współpracy z ochraną, on zaś nie wykazał swej niewinności, a zatem podejrzenia towarzyszyły mu do końca jego dramatycznego życia.

Publikacja: 14.11.2014 00:27

Polona

Polona

Ten, kto założy z góry, że książka profesora Andrzeja Mencwela zatytułowana po prostu „Stanisław Brzozowski" to klasyczna biografia, jedna z wielu dostępnych właśnie na rynku wydawniczo-księgarskim, ten srodze się pomyli. Pozycja ta pod względem formalnym i poznawczym niewiele ma wspólnego z cieszącymi się dzisiaj czytelniczym wzięciem biografiami takich pisarzy, jak: Konstanty Ildefons Gałczyński, Władysław Broniewski, Julian Tuwim, Antoni Słonimski czy Czesław Miłosz. To nie jest biografia egzystencjalna, lecz intelektualna; w rodzaju tej, jaką blisko ćwierć wieku temu Egon Naganowski opublikował o wielkim austriackim pisarzu Robercie Musilu „Podróż bez końca".

Aby zrozumieć, czym książka Mencwela jest, a czym nie jest, trzeba zwrócić uwagę na podtytuł, a właściwie dwa podtytuły. Po pierwsze – „Postawa krytyczna", czyli twórczość pisarska: literacka, filozoficzna, a nawet polityczna, po drugie – „Wiek XX", a więc epoka, w której dzieło autora „Legendy Młodej Polski" powstaje. Koleje losu Stanisława Brzozowskiego oczywiście są ważne i zajmują uwagę badacza, ale o tyle, o ile to konieczne; istotne przede wszystkim jest to, co stworzył w ciągu krótkiego życia, co po sobie zostawił, mianowicie jego myśl. Biografia pisarza jest ściśle zestrojona z twórczością, jego twórczość zaś okazuje się – twierdzi nie bez powodu literaturoznawca – „kreacją osobowości". Tak czy owak, książka ta to bardziej monografia życia i twórczości niż biografia, mimo że tak właśnie – biografią nazywa ją mimochodem sam autor.

Myśl Stanisława Brzozowskiego jest nadal aktualna, wszak postawił on pytania, na które od dziesięcioleci próbujemy odpowiedzieć

Filozofia pracy

Napisana z niebywałym rozmachem, ogromna – licząca blisko 700 stron – praca to autentyczne opus magnum Andrzeja Mencwela, przez całe zawodowe życie związanego z Uniwersytetem Warszawskim i z dziełem Brzozowskiego. W roku 1976 wydał książkę „Stanisław Brzozowski. Kształtowanie myśli krytycznej", a w 2001 „«No! Io non sono morto...» Jak czytać »Legendę Młodej Polski«". Ponadto szkice i studia o tym myślicielu i pisarzu publikował w pracach zbiorowych pod redakcją Marii Janion „Literatura polska wobec rewolucji" (1971) i Barbary Skargi „Polska myśl filozoficzna i społeczna" (1977), a także na łamach czasopism: „Twórczości", „Przeglądu Politycznego", „Przeglądu Humanistycznego", „Krytyki Politycznej". Brzozowski jest obecny w niemal wszystkich jego książkach, z których wymienię tylko dwie nad wyraz doniosłe: „Etos lewicy. Esej o narodzinach kulturalizmu polskiego" (1990) oraz „Przedwiośnie czy potop. Studium postaw polskich w XX wieku" (1997).

Brzozowski intryguje i fascynuje; z jednej strony jest bowiem postacią cokolwiek tajemniczą, z drugiej – jego twórczość ciągle czeka na odczytanie w pełni. Był samotnikiem. Żył w ubóstwie, między Warszawą, Krakowem i Zakopanem a Lwowem, szukając swojego miejsca, wreszcie na wygnaniu we Florencji, w poczuciu potęgującej się bezdomności. Samouk i autodydakta, choć warto przypomnieć, że dzięki ojcu jego korepetytorem w czasie nauki w gimnazjum w Lublinie był Bolesław Hryniewiecki, przyszły rektor UW.

Reklama
Reklama

Wykształcenie formalne Brzozowskiego nie było zbyt imponujące, ale biegle władał sześcioma językami, które służyły mu nie tyle do porozumiewania się z obcokrajowcami, ile do lektury zaawansowanych poznawczo pism filozoficznych, teologicznych, socjologicznych i literackich; czytał „nieomal wszystko, co się dało". Nikt w niczym mu nie pomógł, do wszystkiego doszedł sam, drogą wytężonej, wręcz tytanicznej pracy. Był wszak twórcą oryginalnej koncepcji filozofii pracy.

Tylko insynuacje

Monografista zastrzega się raz i drugi, że biografii autora „Płomieni" programowo nie wpisuje w polityczną historię Polski. Zresztą sam Brzozowski „był krytykiem i od polityki trzymał się z daleka, z powołania był akcjonistą i rewolucjonistą" – jak czytamy w jednym miejscu książki, a w innym: „sądził, że ulega ona" – polityka – „alienacji, czyli odrywa się od społecznego podmiotu i zamiast mu służyć, nim włada". Tyle tylko, że to polityka upomniała się od stroniącego od niej pisarza.

W roku 1896 podjął studia na UW. Jako student wdał się w działalność konspiracyjną w Stowarzyszeniu Bratnia Pomoc, został aresztowany przez władze carskie i osadzony w Cytadeli. Tu nabawił się gruźlicy. Do roku 1900 pozostawał pod nadzorem tajnej policji. W roku 1908 został posądzony o współpracę z ochraną, co zapoczątkowało tzw. sprawę Brzozowskiego. Zdaniem Mencwela żadnej sprawy nie było, było tylko oskarżenie, a „jedyną podstawą oskarżenia była lista agentów domniemanych sporządzona przez byłego agenta wątpliwego" Władimira Burcewa. Czytamy o tym na początku książki, a pod koniec: „Sam obwiniony swoją publicystyką polityczną dostatecznie się zasłużył, aby w każdej partii i gazecie mieć przynajmniej jednego wroga". Nic więc dziwnego, że padło na niego właśnie. W jego sprawie odbył się sąd obywatelski w Krakowie, ale nie została ona ostatecznie wyjaśniona, sąd niczego mu nie udowodnił, on zaś nie udowodnił swej niewinności, a zatem podejrzenia towarzyszyły mu do końca jego dramatycznego życia. W efekcie „umarł oskarżony, ale nie oczyszczony".

Pisząc o sprawie, której nie było, Mencwel bierze to słowo w cudzysłów. Znamienne, że stosowny rozdział książki Czesława Miłosza „Człowiek wśród skorpionów" z roku 1962 nosi tytuł również w cudzysłowie „»Sprawa Brzozowskiego«", jakby przyszły noblista chciał nam powiedzieć: nie było sprawy, lecz tylko insynuacje.

Po stronie Brzozowskiego stanęło niewiele osób, przede wszystkim przyjaciele: Rafał Buber, Witold Klinger i Edmund Szalit, a także krytycy Karol Irzykowski oraz Ostap Ortwin, którzy twierdzili: „Niewinność jest tu założeniem" – ale cóż z tego? Koniec końców Brzozowski musiał zrozumieć i zapewne „zrozumiał, że kapturowy wyrok jest losem, z którym się przegrywa". Pozostało mu więc pisanie oświadczeń i sprostowań, zajęcie beznadziejne.

Co ciekawe, na podstawie tej afery Władysław Lech Terlecki osnuł wydaną w pamiętnym roku 1980 powieść „Zwierzęta zostały opłacone", Edward Żebrowski zaś sfilmował ją pod tytułem „W biały dzień". W scenie w sądzie w Krakowie milczącą rolę jednego z sędziów zagrał sam Andrzej Mencwel, który zresztą nieprzypadkowo wspomina w książce raz i drugi sprawę Alfreda Dreyfusa, pod tym względem wzorcową, by nie powiedzieć archetypiczną.

Reklama
Reklama

Postać złożona i skomplikowana

Opowieść o Brzozowskim, jednym z największych intelektualistów polskich, to równocześnie opowieść o schyłku XIX i początku XX wieku. Mencwel pokazuje parantele i fascynacje filozofa, jego rozległe lektury (a były one, zaiste, imponujące), jego dokonania; przedstawia środowiska, w których się obracał. Wymienia tu czasopisma „Prawda", „Głos", „Ogniwo", „Krytyka", „Książka", pisarzy i naukowców – Aleksandra Świętochowskiego, Piotra Chmielowskiego, Ludwika Krzywickiego, Wacława Nałkowskiego, Jana Władysława Dawida, Stanisława Stempowskiego, Wilhelma Feldmana, Floriana Znanieckiego, Edwarda Abramowskiego, Wacława Sieroszewskiego, Adama Mahrburga, Kazimierza Kelles-Krauza (notabene jego biografię pod tytułem „Nacjonalizm, marksizm i nowoczesna Europa Środkowa" w roku 2010 opublikował Timothy Snyder), wreszcie – ale to już dotyczy pobytu Brzozowskiego we Włoszech – Maksyma Gorkiego i Anatola Łunaczarskiego (zresztą znajomość polskiego myśliciela z nimi była nie w smak Leninowi).

Badacz kreśli analogie, paralele, dychotomie, które współtworzył, bądź wobec których Brzozowski musiał się określić: romantyzm i pozytywizm, romantyzm i modernizm, narodowcy i „międzynarodowcy", lojaliści i postępowcy, „sztuka dla sztuki" i sztuka zaangażowana, ewolucjonizm i inwolucjonizm, tradycjonalizm i progresizm, obywatelstwo polityczne i kulturalne, światopogląd religijny i naukowy, proletariat i prekariat. Twierdzi Mencwel: „Na przełomie wieków XIX i XX nie tyle widmo, co ideologia czynu krąży po Europie", oczywiście czynu niepodległościowego. Wybucha rewolucja 1905 roku, toczy się wojna rosyjsko-japońska, Józef Piłsudski i Roman Dmowski spotykają się w Tokio, gdzie odbywają – sugeruje autor – jedną z najważniejszych długich nocnych Polaków rozmów. Brzozowski czyta uważnie Kanta, Nietzschego, Dostojewskiego, Darwina, oczywiście Marksa, ale także Josepha Conrada, księdza Henriego Bremonda i kardynała Johna Henry'ego Newmana.

Nie lubił prozy Henryka Sienkiewicza i Antoniego Sygietyńskiego, cenił za to twórczość Bolesława Prusa, Stanisława Wyspiańskiego (poza „Weselem", bo za czym, jak za czym, ale za symbolizmem wyjątkowo nie przepadał), Stefana Żeromskiego, Jana Kasprowicza, a nawet Stanisława Przybyszewskiego, chociaż tego ostatniego nie w całości. Nie był jednak niczyim uczniem, nie pozostawał pod niczyim wpływem, był talentem samorodnym, twórcą samoistnym.

Zapewne nie bez przyczyny jego uwagę tak intensywnie zajmowało zagadnienie osobowości. Posługując się pojęciami „inkulturacji" i „socjalizacji", Mencwel przekonująco pisze o wytwarzaniu się osobowości pisarza: „nikt dziedzicznie nie jest myślicielem", „bycie myślicielem jest bowiem funkcją kulturową, a nie naturalną". W innym miejscu badacz oznajmia wprost: „Czuł się powołany, ale nie jako polityczny przywódca, mesjański profeta lub eteryczne medium, lecz jako ten, który osobiście stawał na wezwanie czasu – dla przyszłości pokolenia, Polski i świata". Idąc tym tropem, kilka rozdziałów dalej dochodzi do konkluzji: „Najważniejsza dla niego była samorealizacja człowieka, osiągnięcie całkowitej wolności, a wraz z nią pełnej mocy twórczej".

Pozostawił po sobie biografię i legendę, ale przede wszystkim dzieło; chociaż tak rozmaite i różnorodne, to wewnętrznie spójne (pracował – jeszcze jeden cytat z Mencwela – „sukcesywnie i symultanicznie, czyli wieloliniowo"). Spośród najważniejszych książek wymieńmy tylko kilka tytułów: „Kultura i życie", „Współczesna powieść i krytyka", „Idee. Wstęp do filozofii dojrzałości dziejowej", „Widma moich współczesnych", „Pamiętnik", „Głosy wśród nocy", wspomnianą „Legendę Młodej Polski", wreszcie powieści „Pod ciężarem Boga", „Sam wśród ludzi", „Płomienie". Tak właśnie – Płomienie – nazywała się działająca w latach 1931–1933 grupa założona przez Oskara Langego i Juliana Hochfelda, tak właśnie zatytułowane było wydawane konspiracyjnie w latach 1942–1944 pismo Jana Strzeleckiego i Karola Lipińskiego. Dodać wypada jeszcze, że imieniem i nazwiskiem bohatera powieści Brzozowskiego – Michała Kaniowskiego podpisywał na emigracji swoje prace, m.in. przekłady Aleksandra Sołżenicyna, profesor Jerzy Pomianowski. W duchu Brzozowskiego, wiele na to wskazuje, napisane zostały książki Irzykowskiego „Plagiatowy charakter przełomów literackich w Polsce" oraz Żeromskiego „Snobizm i postęp" (obydwie z roku 1922). Pod wpływem jego myśli pozostawali twórcy „Sztuki i Narodu" Andrzej Trzebiński i Tadeusz Gajcy, a także odlegli im ideowo Tadeusz Borowski i Czesław Miłosz.

W ujęciu Andrzeja Mencwela Stanisław Brzozowski jest postacią złożoną i skomplikowaną. Jemu współcześni, ale także historycy literatury i kultury widzieli w nim m.in. narodnika, empiriokrytyka, nietzscheanistę, marksistę, pragmatyka, modernistę katolickiego, wreszcie nawróconego katolika, który umierając w wieku chrystusowym, zdążył się wyspowiadać.

Reklama
Reklama

Brzozowski jest kimś, kogo rola w dziejach naszego piśmiennictwa wydaje się być niepochwytna, a jednak ponad wszelką wątpliwość bezsporna. Zwłaszcza że myśl Brzozowskiego jest nadal aktualna, wszak pisarz postawił pytania, na które od dziesięcioleci próbujemy odpowiedzieć. W tym sensie jego dzieło pozostaje ciągle otwarte. Cóż: „Bóg Brzozowskiego, jeśli istniał, był jak Bóg Pascala ukryty, tym bardziej ukryty, że milczący".

Na jego grobie na cmentarzu Trespiano we Florencji – zgodnie z wolą zmarłego – widnieje napis: „poeta e filosofo". W świadomości czytelników Brzozowski nie zapisał się jako twórca poezji, chociaż jako posiadacz egzemplarza wydanego w 1906 roku we Lwowie poematu „Teodor Dostojewski. Z mroków duszy rosyjskiej" myślę o nim jako o poecie także. O powołaniu twórcy poezji, o byciu nim Brzozowski nie myślał w sposób słownikowy czy podręcznikowy. W jego pojmowaniu roli i funkcji poety nie był on tylko „artystą słowa uprawiającym liryczny rodzaj literacki, lecz pisarzem, który kreację wyobraźni przedkładał nad rezultaty wszelkiego poznania" – stawia tezę Mencwel i daję tej tezie wiarę; jak i całej jego pracy.

Myśl w ruchu

Dawno nie czytałem książki stawiającej przed czytelnikiem tak wysokie wymagania. Jestem pewien, że bardziej niż niżej podpisany jej wagę i znaczenie doceni, któryś z profesorów: Andrzej Walicki, Jerzy Jedlicki czy Zdzisław Krasnodębski. Polonistyczna i filozoficzna narracja Andrzeja Mencwela okazuje się – wzorem twórczości Brzozowskiego – „symultaniczna, czyli wieloliniowa", a zatem wielowątkowa.

Wątki te przeplatają się wielokrotnie, można powiedzieć, że nieustannie. Poszczególne zagadnienia badacz oświetla z różnych perspektyw poznawczych, z różnych pozycji badawczych, wraca do tych zagadnień, odczytuje je na nowo. Mamy tu do czynienia z czymś w rodzaju myśli w ruchu, myśli ciągle się kształtującej. Nie znaczy to, że wszystko, o czym w tej znakomitej pod względem kompozycyjnym, a jednocześnie naukowym i literackim, książce mowa, pojąłem, ogarnąłem swoim ułomnym umysłem.

W trakcie jej lektury – trwającej kilka tygodni – pracowałem nad sobą. Tego jestem pewien. Niewykluczone, że tego chciałby ode mnie Stanisław Brzozowski.

Reklama
Reklama

Autor jest poetą, krytykiem i wydawcą. Absolwent filologii polskiej UJ, zadebiutował jako poeta w roku 1979. W latach 1983–2005 był publicystą „Rzeczpospolitej", w latach 2005–2012 – redaktorem naczelnym Spółdzielni Wydawniczej Czytelnik. Od blisko 20 lat redaguje też dział poezji miesięcznika „Twórczość". Ostatnio opublikował tomik „Dwanaście dni" (Iskry, 2013)

Plus Minus
Profesor Zbigniew Wójcik. Typowy naukowiec, płomienny publicysta
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Plus Minus
„Polska sarmacka. Historia zwykłych ludzi”: Dawna Polska jakiej nie znacie
Plus Minus
„Pisma zebrane. Tom 1. Rousseau – Literatura – Platon”: Eros umarł
Plus Minus
„Prapuszcza. Ostatnie starcie”: Żubr kontra Niedźwiedź
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama