Tak prezydent uzasadniał zawetowanie ustawy wdrażającej unijną dyrektywę o usługach cyfrowych, która była próbą ucywilizowania mediów internetowych poprzez stworzenie narzędzi do eliminowania treści niezgodnych z prawem lub w istotny sposób naruszających interes państwa. Można, oczywiście, dyskutować nad konkretnymi rozwiązaniami – było na to dużo czasu, bo konsultacje publiczne trwały miesiącami, a ministerstwo zorganizowało nawet wysłuchanie obywatelskie, żeby każdy mógł się wypowiedzieć – można też proponować rozwiązania alternatywne pozwalające wdrożyć unijną dyrektywę bez obaw o naruszenie wolności obywatelskich. Nie mam jednak wrażenia, że chodziło o konkretne zapisy w zawetowanej ustawie, bo z wypowiedzi prezydenta wynika, że jest przeciwko jakimkolwiek regulacjom ograniczającym panującą obecnie w mediach społecznościowych wolnoamerykankę, której ostatnią odsłoną było wprowadzenie w należącym do Elona Muska serwisie X (dawniej Twitter) nowej funkcjonalności, pozwalającej użytkownikom jednym poleceniem „rozebrać” do bielizny dowolną osobę – wystarczy wrzucić jej zdjęcie.