4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 17.10.2015 14:16 Publikacja: 16.10.2015 01:55
Imigranci syryjscy u bram. Na razie w chorwackim mieście Tovarnik.
Foto: PAP/EPA
Rz: Rzeczywistość dopisuje kolejny rozdział do pańskiej najnowszej książki „Wszystkie wojny Lary". Rosjanie zaczęli właśnie naloty w Syrii.
Nie sądzę, by miał to być dalszy ciąg historii Lary. Nie chciałem, żeby ta opowieść była publicystyką o problematyce międzynarodowej, studium nad uwikłaniem światowych mocarstw w konflikt bliskowschodni. Nigdy nie zajmowałem się Bliskim Wschodem jako dziennikarz, to rzeczywistość mi obca, a o obcej rzeczywistości nigdy bym nie pisał. Larę, Czeczenkę z gruzińskiej doliny Pankisi, spotkałem dość przypadkowo. Opowiedziała mi swoją historię, która – poza tym, że wydała mi się przejmująca – okazała się tym, czego szukałem. Czymś, co ukazywało nieoczywistość wszystkich tych konfliktów i to, jak się ze sobą łączą. Przyzwyczajeni do oglądania telewizji, traktujemy rozmaite wydarzenia na świecie jako odseparowane. Coś się dzieje na Kaukazie, coś w Iraku...
...a tu się okazuje, że wojny w Czeczenii z lat 90. wiążą się z wojną domową w Syrii.
Od dawna spotykałem na Kaukazie ludzi, którzy mi opowiadali, że kiedyś byli w Afganistanie. W Afganistanie spotykałem zaś tych, którzy mówili, że widzieli Czeczenów. W Pakistanie okazywało się, że chodzi nie tyle o Czeczenów, ile o ludzi z byłego Związku Radzieckiego mówiących po rosyjsku. To wystarczało, żeby ich wszystkich nazwać Czeczenami. Dosyć wcześnie trafiłem na problem dżihadyzmu i mudżahedinów. Opowieść Lary, której synowie wychowują się w Groznym, potem w gruzińskiej dolinie Pankisi, a wreszcie przez Europę trafiają do Syrii, pozwoliła mi przedstawić cały ten kontekst.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W „Limpopo” każdy z graczy zostaje groźnym zielonym gadem…
Dostajemy doświadczenie świata, w którym role ofiar i strażników zmieniają się szybciej niż w kalejdoskopie.
Potrzebujemy nowego podejścia do pracy, które pozwoli nam działać skuteczniej, ale bez wyniszczającego tempa.
Nawet najbardziej szokujące sceny, które mogą wydawać się nieprawdopodobne, mają swoje potwierdzenie w rzeczywis...
„Niektórych rzeczy nie da się odzyskać”, a skoro tak, to najwyższa pora ruszyć do przodu.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas