Czego o gospodarce uczy nas Zielona Wyspa

Przyszłość polskiej gospodarki zależy od prywatnej przedsiębiorczości i tego, czy państwo będzie w stanie tworzyć warunki do rozwijania innowacyjnych firm. Doświadczenia Irlandii mogą być tutaj drogowskazem.

Publikacja: 15.03.2024 17:00

Czego o gospodarce uczy nas Zielona Wyspa

Foto: AdobeStock

W debacie publicznej zbyt często sprowadza się irlandzką gospodarkę do niskich podatków korporacyjnych przyciągających międzynarodowych, technologicznych gigantów (np. Apple czy Alphabet/Google) i skłaniających ich do zakładania na Zielonej Wyspie swoich biur i serwerowni. Rozwiązania irlandzkiego prawa podatkowego, które stworzyły z Irlandii raj podatkowy dla wielkich korporacji, od dłuższego czasu znajdują się pod presją społeczności międzynarodowej – w szczególności Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych – jako rodzaj nieuczciwej konkurencji. Jednak sprowadzanie gospodarki tego kraju wyłącznie do raju podatkowego byłoby poważnym błędem. Irlandzki model gospodarczy oparty został bowiem na otwartości na świat, czemu sprzyja położenie geograficzne oraz język, stosunkowo młode i przyjazne nowym technologiom społeczeństwo, a także wspierający przedsiębiorców system prawny. Udało się także zbudować prężny ekosystem dla młodych firm technologicznych, które w coraz większym stopniu kształtują oblicze jej gospodarki.

Czytaj więcej

Pokorni prymusi nie uratują ludzkości

Otworzyć się na świat

Irlandia dość szybko zrozumiała, że gospodarczy nacjonalizm i zamykanie się na świat jest drogą donikąd. Już od lat 60. minionego wieku kołem zamachowym jej gospodarki stały się wolny handel, deregulacja, niskie podatki oraz zagraniczne inwestycje. W ramach polityki gospodarczej państwa miejsce zaciskania pasa w warunkach stagnacji zajęła aktywna promocja wzrostu PKB, który wprawdzie generuje społeczne nierówności, ale w ostatecznym rozrachunku pozwala podnosić standard życia całego społeczeństwa i powiększać ogólną pulę dóbr, które mogą być przedmiotem podziału. Rozwojowi gospodarczemu sprzyjało nie tylko członkostwo w Unii Europejskiej, ale także kulturowe związki ze Stanami Zjednoczonymi. Na przełomie XX i XXI wieku cała irlandzka gospodarka, historycznie oparta na rolnictwie, w sposób trwały przekształciła się w nowoczesną gospodarkę opartą na wiedzy i nowych technologiach.

Oczywiście, model radykalnie otwartej gospodarki opartej na eksporcie stosunkowo niewielkiego państwa ma swoje ciemne strony. Irlandia doświadczyła ich w okresie wielkiego kryzysu finansowego (2008–2009), który doprowadził do pęknięcia spekulacyjnej bańki na rynku nieruchomości oraz destabilizacji jej sektora bankowego. W ostatecznym rozrachunku lata 2008– –2013 były dla Irlandii okresem recesji. Metodą na wyjście z tarapatów po 2014 roku były rozwiązania podatkowe przyciągające zagraniczne inwestycje. Irlandia nie tylko przewiduje dla spółek jedną z niższych na świecie stóp podatku dochodowego, ale także zastosowała rozwiązania, które umożliwiły globalnym koncernom stosowanie agresywnych optymalizacji podatkowych (np. tzw. Double Irish), które jeszcze bardziej obniżały łączną skalę obciążeń podatkowych.

Doprowadziło to do tego, że kraj stał się ulubionym celem relokacji największych amerykańskich korporacji. Swoje przedstawicielstwa i biura w Irlandii mają dziś takie spółki jak: Alphabet (Google), Intel, Meta, Apple, Pfizer, Accenture i Medtronic.

Od 2017 zarówno pozostałe kraje Unii Europejskiej, jak i Stany Zjednoczone starają się istotnie ukrócić możliwość korzystania przez ich rodzime korporacje z podatkowych przywilejów oferowanych przez irlandzki system prawny, gdyż niekorzystnie oddziałuje to na ich własne wpływy podatkowe. Jednak nawet jeśli korzyści płynące z preferencyjnego systemu podatkowego w Irlandii miałyby się okazać krótkotrwałe, to jego długoterminowe korzyści nie znikną z dnia na dzień. Wielkie korporacje nie uciekną całkowicie z tego kraju pomimo likwidacji podatkowych przywilejów. Natomiast tysiące pracowników, którzy nabrali doświadczenia w ramach technologicznych gigantów, zasilać będą przedsiębiorczy ekosystem Irlandii, zakładając innowacyjne start-upy.

Uczyć się u Amerykanów, stosować u siebie

Wrzeczywistości już dziś gospodarczymi ambasadorami Irlandii stali się bracia Collisonowie – założyciela fintechowego behemota o nazwie Stripe, który na skalę globalną oferuje technologiczną platformę procesującą miliardy dolarów transakcji dokonywanych w internecie. Wychowani na irlandzkiej prowincji Patrick (ur. 1988 r.) i John (ur. 1990) wyjechali na studia do Stanów Zjednoczonych, by potem zrobić karierę w Dolinie Krzemowej. Zbudowali informatyczną platformę do przyjmowania płatności przez sklepy internetowe, rozpoczynając w 2010 roku, gdy handel internetowy jeszcze raczkował.

Dziś Stripe wyceniany jest przez rynek na 65 mld dol., posiada biura w San Francisco i Dublinie. Nie tylko jest platformą technologiczną wspierającą funkcjonowanie setek drobnych przedsiębiorstw sektora e-commerce, ale nadto sam inwestuje w obiecujące młode przedsiębiorstwa, np. z sektora zielonej transformacji. Założyciele Stripe stali się inspiracją dla wielu młodych irlandzkich przedsiębiorców, którzy swoje pierwsze doświadczenia zawodowe zdobywali w amerykańskich firmach technologicznych posiadających w Irlandii swoje biura i serwerownie, by następnie szukać szczęścia we własnym biznesie.

Czytaj więcej

Wojna, która nie ma wybuchnąć

Wnioski z sukcesu Zielonej Wyspy

Model irlandzki jest, oczywiście, niereplikowalny w Polsce. Irlandia to stosunkowo niewielki kraj o szczególnej kulturze i położeniu geograficznym. Pewne wnioski z historii jej rozwoju gospodarczego można jednak wyciągnąć.

Otóż, kołem zamachowym praktycznie wszystkich rozwijających się gospodarek niedysponujących znacznymi zasobami surowców naturalnych jest sektor prywatny. Pora więc ostatecznie rozstać się z promowanym przez wiele ostatnich lat paradygmatem oparcia polskiego rozwoju gospodarczego na kontrolowanych przez państwo tzw. narodowych czempionach. Ten model nie sprawdził się w zasadzie nigdzie na świecie, poza krajami obfitującymi w surowce naturalne (np. Arabią Saudyjską). Nawet w autorytarnych Chinach państwowe banki są raczej źródłem nieustannych kłopotów, a gospodarka rozwijała się dzięki geniuszowi przedsiębiorczości – w tym dzięki założycielom największych i najbardziej innowacyjnych chińskich spółek, takich jak np. Alibaba (Jack Ma), BYD (Wang Chuanfu), Tencent (Ma Huateng) czy Shein (Chris Xu). Zwłaszcza w przypadku mniejszych państw zbudowanie jednego prywatnego przedsiębiorstwa na skalę globalną potrafi praktycznie zmienić oblicze całej krajowej gospodarki. Przykładem może być duńska firma farmaceutyczna Novo Nordisk (jej kapitalizacja przekracza dziś 500 mld dol.), której innowacyjne i pionierskie leki na cukrzycę (Ozempic) i nadwagę (Wegovy) okazały się na tyle wielkim, światowym sukcesem finansowym, że samodzielnie uratowała ona Danię przed recesją w 2023 roku, dodając do PKB prawie 2 punkty procentowe.

Oparcie rozwoju na sektorze prywatnym bynajmniej nie oznacza pasywnej roli państwa i wycofania się z prowadzenia aktywnej polityki gospodarczej. Małe i średnie państwa najczęściej wspierają sektor prywatny poprzez przyjazny system prawny i podatkowy oraz granty dla innowacyjnych przedsiębiorstw. Irlandia regularnie rozpisuje przetargi na zarządzanie finansowanymi z państwowej kasy akceleratorami dla technologicznych start-upów. Nikogo też nie dziwi, że państwa o technologicznych ambicjach regularnie dotują rozwój najbardziej innowacyjnych przedsiębiorstw, aby zatrzymać je na swoim terytorium. Nikt więc nie oburza się na rząd Kanady, za to, że w zeszłym roku przeznaczył kilkaset milionów dolarów grantów dla innowacyjnej firmy biotechnologicznej Abcellera Biologics (odkrywającej za pomocą technologii informatycznych innowacyjne leki oparte na antyciałach) tylko po to, by wesprzeć rozbudowę jej mocy produkcyjnych w Vancouver i poszerzyć jej portfolio kandydatów na leki w badaniach klinicznych.

System prawny wspomaga sukces

Doświadczenia irlandzkie wskazują także, jak ważny jest przyjazny gospodarce system prawny. Chodzi przy tym nie tylko o jego stabilność i szybkość funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, ale także przewidywalność linii orzeczniczej w sprawach gospodarczych oraz zrozumienie mechanizmów życia gospodarczego w ramach organów stosujących prawo. Warto też dodać, że irlandzki system prawny, jako zakorzeniony w tradycji common law, jest z natury rzeczy bardziej elastyczny, a przez to lepiej radzi sobie z precedensowymi problemami szybko zmieniających się, pod wpływem nowych technologii, realiów gospodarczych.

W ostatecznym rozrachunku przyszłość polskiej gospodarki zależy od prywatnej przedsiębiorczości i tego, czy państwo polskie będzie w stanie tworzyć warunku do rozwijania innowacyjnych przedsiębiorstw. Doświadczenia Irlandii mogą być tutaj dosyć ciekawym drogowskazem. Państwo może być doskonałym akuszerem prywatnej przedsiębiorczości. Zamiast więc oburzać się na „irlandzki raj podatkowy” naszym rządzącym życzyłbym choć cząstki prezentowanego na Zielonej Wyspie wyrachowania i skuteczności we wspieraniu rodzimej gospodarki.

Autor jest profesorem prawa UAM.

Plus Minus
Walka o szafranowy elektorat
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Plus Minus
„Czerwone niebo”: Gdy zbliża się pożar
Plus Minus
„Śmiertelnie ciche miasto. Historie z Wuhan”: Miasto jak z filmu science fiction
Plus Minus
Dzieci komunistycznego reżimu
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Plus Minus
Tajemnice pod taflą wody