Nigdy tak często nie miałem poczucia, że jestem silniejszy od osób, które spotykam – mówi mieszkaniec gminy Lesznowola na Mazowszu, mężczyzna po trzydziestce. – Silniejszy, czyli taki, który podpowiada, co robić i gdzie się zgłosić, by załatwić sprawę, a nie czekający, aż ktoś jemu pomoże. To trochę odświeżyło spojrzenie. Jeszcze niedawno moi krewni wyjeżdżali do pracy do Niemiec czy Anglii i tam ich los zależał od tego, kogo spotkali na swojej drodze. Od kiedy są u nas uchodźcy z Ukrainy, czuję, że role się odwróciły – dodaje.