Plus Minus: Obserwuje pan narastanie inflacji i zmieniające się prognozy dotyczące jej wielkości i szczytu. Skąd ten chaos informacyjny?
Specyfika czasów jest taka, że eksperci rzeczywiście często zmieniają prognozy. Ale może nie wszyscy… przypomnę, że dwa i pół roku temu, na miesiąc przed wybuchem pandemii, napisałem w „Rzeczpospolitej” tekst o tym, że Polska zmierza w stronę stagflacji. Wtedy nie wiedziałem, jakiej wysokości zagraża nam inflacja, ani jak silne będzie spowolnienie, jednak samo zjawisko dało się przewidzieć. Potem sprawy się skomplikowały, bo nadleciał szereg „czarnych łabędzi” – wybuchła pandemia, potem wojna. Zagrożenie stagflacją podniosło się do kwadratu.