Reklama
Rozwiń
Reklama

Robert Mazurek: Ile trzeźwiał Jagiełło

Niepodległość, to jasne, ale co jeszcze? Czego Polacy nie pozwoliliby sobie odebrać, o co by się bili i ryczeli jak ranny łoś? Jaka jest świętość narodowa, której tknąć nie można? To oczywiste – majówka, długi weekend, na tyle długi, że jak dobrze wypadnie, to i tydzień z hakiem balujemy. Nie po tośmy komunę obalali, by nam majowe święta odebrano, nie o taką Polskę walczyliśmy, Grażyna, wstaw karkówkę!
Robert Mazurek: Ile trzeźwiał Jagiełło

Foto: Pixabay

I pomyśleć, że weekend ów powstał przypadkowo, tak z prowizorki, czyli bardzo po polsku. No bo przecież w 1990 r. po prostu nikt nie odważył się skasować 1 Maja, co to niech się święci. Święto Pracy obchodzić w pracy? Na tak ekscentryczny pomysł nie wpadliśmy, mamy więc wolne, hurra. Dodajmy, że Rosjanie, choć to ostatnio nie najlepszy wzorzec, poszli dalej i wolne urządzili sobie również z okazji Dnia Kobiet. Ale nam nie o zwykłe święto chodzi, lecz o weekend. Dorzucono więc z rozpędu i przedwojennej tradycji Święto Konstytucji, bo wiadomo, pierwsza w świecie, trzecia w Europie albo jakoś tak. To, że zaraz po jej uchwaleniu mieliśmy konstytucję bez państwa, to detal, ważne, że była najlepsza. Pozostałe konstytucje nam jakoś średnio wyszły, bo jedna stworzyła państwo zbyt słabe, druga stanowczo zbyt silne, PRL się nie liczy, a ostatnią mógł w referendum poprzeć tylko ktoś, kto jej nie przeczytał, co by się zgadzało, bo akurat wyszła większość. To po co nam Święto Konstytucji, spytałby ktoś, wskazując, że są państwa, które w ogóle konstytucji nie mają i radzą sobie, że Boże, chroń Królową. Jak to po co, a długi weekend?

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama