Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Niemieccy policjanci oprowadzają człowieka, który „zhańbił rasę”
Gdy rok temu oglądałem w Berlinie wystawę „Topografia terroru" na terenie dawnej centrali gestapo, rzuciło mi się w oczy, że na ekspozycji dominują dziesiątki zdjęć „czarnej arystokracji" SS i gestapo. A gdzie w tym wszystkim bezpośredni wykonawcy brudnej, ludobójczej roboty? No cóż, gestapo, SS, a nawet Wehrmacht bardziej zapadały w pamięć. Ale zbrodniarzami ‚pierwszego kontaktu" byli właśnie policjanci Ordungpolizei oraz Sicherheitpolizei. I to o nich traktuje wystawa „Porządek i zagłada – policja w państwie nazistowskim", którą zorganizowało Niemieckie Muzeum Historyczne w Berlinie (DHM).
W pamięci naszych dziadków w trakcie okupacji jakoś nie odróżniano specjalnie policji od SS czy Wehrmachtu. Funkcjonariusze Schupo czy Orpo nosili mundury bardzo podobne do wojskowych, a mało kto wyznawał się w licznych formacjach aparatu terroru. Ale to właśnie niemiecka policja wyłapywała Żydów, paliła polskie wsie, uczestniczyła w obławach na partyzantów i tłumiła powstanie warszawskie. Działające po cywilnemu Kriminalpolizei ginęło w cieniu gestapo, ale potrafiło być równie groźne.
Po wojnie niemieccy policjanci przedstawiali się jako zwykli posterunkowi lub apolityczni specjaliści od przestępstw kryminalnych, „potrzebni zawsze i wszędzie". Po latach ciszy wokół brunatnej przeszłości policji niemieccy historycy z DHM i Wyższej Szkoły Policji w Muenster postanowili się przyjrzeć udziałowi policjantów w maszynerii przemocy III Rzeszy.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: