Reklama

Prawda i szkoła

W dniu pogrzebu Władysława Bartoszewskiego zostałam poproszona do telewizji, żeby powiedzieć coś o jego osobowości i o tym, co najbardziej znaczące, co pozostawi ślad w naszej historii.
Joanna Szczepkowska

Joanna Szczepkowska

Foto: Fotorzepa/Darek Golik

Żeby się do tego zadania przygotować, ponownie obejrzałam cykl telewizyjny pt. „Dekalog Bartoszewskiego", w którym byłam jedną z rozmówczyń w kilku przeprowadzanych z nim wywiadach o podstawowych wartościach. Zauważyłam, jak często podkreślał, że był uczniem katolickiego Gimnazjum im. Stanisława Kostki w Warszawie. Tak jakby ten fakt określał jego tożsamość, a przynajmniej jej istotną część.

Nie bez powodu przypomniał mi się mój dziadek Jan Parandowski. Od 1972 roku Władysław Bartoszewski był sekretarzem Pen Clubu, a zarazem sekretarzem Parandowskiego, ówczesnego prezesa stowarzyszenia. Nigdy nie pominął żadnej okazji, żeby uczestniczyć w choćby najmniejszych uroczystościach poświęconych mojemu dziadkowi. Teraz uświadomiłam sobie, że łączy ich jeszcze jedno – mój dziadek też, mówiąc o sobie, podkreślał nazwę szkoły, w której się wykształcił. Był pisarzem, redaktorem, recenzentem, ale przede wszystkim absolwentem IV Gimnazjum Klasycznego im. Jana Długosza w rodzinnym Lwowie.

Obaj więc swoją tożsamość określali poprzez szkoły, z których się wywodzili, które zaszczepiły im wiedzę, formowały ich. Czy dzisiaj ktoś – choćby z mojego pokolenia – odczuwa swoją tożsamość w ten sposób? Czy powiem o sobie: jestem Polką, aktorką, pisarką, matką i absolwentką Liceum im. Józefa Poniatowskiego? Nie, nie przyszłoby mi to do głowy. Nie czuję się ukształtowana przez swoją szkołę.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama