Reklama

Małgorzata Urbańska: Młynkiem sarmackim

Sarmatio, Sarmatio, cóżeś ty za pani! – chciałoby się zawołać. Jej zmierzch, wydawałoby się, nastąpił wraz ze schyłkiem Pierwszej Rzeczypospolitej, wśród śmieszków i szyderstw pudrującego peruki grona oświeconych. A jednak wraca, wraca co pokolenie, nie tylko przywoływana jako miła pamiątka, ale też malowana wciąż na nowo, zagadywana, wychwalana.
Google Ustaw „Rzeczpospolitą” jako swoje ulubione źródło informacji w Google
Krzysztof Koehler, „Palus sarmatica” Wydawnictwo Sic!, Muzeum Historii Polski, 2016

Krzysztof Koehler, „Palus sarmatica” Wydawnictwo Sic!, Muzeum Historii Polski, 2016

Foto: Rzeczpospolita

Reklama
Reklama
Reklama

Pomnik sarmackim obyczajom i czynom wzniósł Mickiewicz, ale i Słowacki, a później Henryk Rzewuski oraz Henryk Sienkiewicz, Witold Gombrowicz i Stanisław Lem, Jarosław Marek Rymkiewicz i Jacek Kaczmarski.

Kto tak naprawdę spośród pisarzy pozostał obojętny na ducha sarmatyzmu, na te łby golone, bigosowanie, weta, szarże, nieopanowanie i niezależność? Jeden Przyboś chyba, a i to nie wiadomo, czy w przydziałowym mieszkaniu na Iwickiej nie stawał ukradkiem na palcach przed lustrem, unosząc na sztorc ołówek: czy nie wygląda jak karabela?

Pozostało jeszcze 83% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama