Ustalenie krewnych sprawia jednak trudności i wymaga sięgania w tak odległą przeszłość, że sprawa trafia do sądu.
W przeszłości największe ekshumacje odbyły się w Polsce w latach 40. ubiegłego wieku, gdy wydobywano szczątki ofiar okupacji, Powstania Warszawskiego i działań wojennych. Wtedy nikt nie myślał o stopniu pokrewieństwa. Nie jest też wymagany obecnie do przeprowadzenia ekshumacji komunistycznych ofiar na warszawskich Powązkach. Zgodę wyraża prokurator. Za zgodą prokuratora miałyby się też odbyć ewentualne ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej, czy, jak słychać ostatnio, szczątków Bieruta.
Obowiązująca ustawa o cmentarzach wylicza generalnie, że osobami uprawnionymi do pochowania zwłok są małżonek, krewni zstępni i wstępni, krewni boczni do IV stopnia i powinowaci w linii prostej do I stopnia. Wiele zależy jednak od interpretacji.
Małopolski wojewódzki inspektor sanitarny w Krakowie miał rozstrzygnąć, czy cioteczna wnuczka może otrzymać zgodę na dokonanie ekshumacji szczątków A.W. , zmarłej w 1978 r. i pochowanej na jednym z krakowskich cmentarzy. Chciała je przenieść do grobu rodzinnego na innym cmentarzu.
To właśnie jest obecnie najczęstszym powodem ekshumacji. Małopolski WIS uznał jednak, że wnioskodawczyni nie ma uprawnień do decydowania o ekshumacji, gdyż pokrewieństwo ze zmarłą A.W., siostrą jej dziadka, jest zbyt odległe.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie miał jednak poważne wątpliwości i uchylił odmowne decyzje. Zastosował art. 617 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, który jako krewnych w linii prostej definiuje osoby, z których jedna pochodzi od drugiej, a jako krewnych w linii bocznej – osoby, które pochodzą od wspólnego przodka, a nie są krewnymi w linii prostej. Stopień pokrewieństwa określa się według linii urodzeń, wskutek których powstało pokrewieństwo. Brzmi to nad wyraz skomplikowanie, ale po przeprowadzeniu takich obliczeń sąd doszedł do wniosku, że wspólnym przodkiem skarżącej oraz A.W. był pradziadek skarżącej, ojciec A.W. Skarżąca jest więc spokrewniona z A.W. w linii bocznej w stopniu czwartym. Przy ponownym rozpatrywaniu sprawy inspektorzy sanitarni powinni zastosować taką właśnie wykładnię.
Sygn. akt III SA/Kr 289/16