[b]Potwierdził to Sąd Najwyższy w wyroku z 15 czerwca 2010 r. (II CSK 27/10).[/b]

Werdykt ten dotyczy sprawy wniesionej przez polską spółkę z o.o. Systherm Info przeciwko publicznej spółce mającej siedzibę w Karlskronie S. Group Solutions AB. Firmy te zawarły w 1997 r. umowę o współpracy partnerskiej w zakresie opracowania, dystrybucji i sprzedaży komputerowego programu pod nazwą geoasecma 2000, w tym modułów, które mogły stać się przedmiotem samodzielnego obrotu.

[srodtytul]Partner zrezygnował ze sprzedaży[/srodtytul]

Umowa przewidywała, że program będzie sprzedawany na rynku skandynawskim i polskim, a strony otrzymają udział w zyskach od tej sprzedaży proporcjonalny do ich nakładów na wykonanie programu. Większość prac nad stworzeniem aplikacji wykonała polska firma, która liczyła przede wszystkim na sprzedaż na rynku skandynawskim.

Od szwedzkiego partnera uzyskała jednak tylko 450 dolarów, zrezygnował on bowiem ze sprzedaży i przekazywał program swym klientom nieodpłatnie, instalując go jako aplikację (nakładki) do sprzedanych im własnych programów.

W tym stanie rzeczy polska spółka we wrześniu 2004 r. wniosła pozew o zapłatę 717,3 tys. zł z odsetkami ustawowymi jako odszkodowania z tytułu niewłaściwego wykonania umowy przez szwedzkiego partnera (art. 471 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=86F27ADE2102E1D67842E76D535F1BD1?id=70928]kodeksu cywilnego[/link]). Na żądaną kwotę składały się w połowie koszty poniesione przez nią na wykonanie programu i w połowie utracone korzyści, obliczone za pięć lat przy założonej w umowie rentowności 20 proc. w skali roku.

Sąd I instancji odrzucił pozew, uzasadniając to brakiem jurysdykcji krajowej, słowem z tego powodu, że sprawa nie należy do sądów polskich. Sąd II instancji był takiego samego zdania. Jednakże Sąd Najwyższy, do którego sprawa trafiła wskutek skargi kasacyjnej polskiej spółki, uznał, że właściwy jest sąd polski zgodnie z miejscem zawarcia umowy.

[srodtytul]Wygrana Szwedów w obu instancjach[/srodtytul]

Sąd I instancji po merytorycznym rozpoznaniu sprawy oddalił żądanie polskiej firmy. Uznał, że bezpłatna dystrybucja programu nie była sprzeczna z umową o współpracy, bo powód będący przecież profesjonalistą nie wyłączył takiej możliwości w umowie. Nie wykazał też związku przyczynowego między działaniem szwedzkiego partnera a poniesioną szkodą.

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Teraz z darmową dostawą i e‑wydaniem gratis!

ZAMÓW

W ocenie sądu błędny był też sposób określania szkody: nakłady na produkcję plus utracone zyski. Kontrahenci bowiem według umowy nie mogli żądać zwrotu tych nakładów. Powodowa spółka nie wykazała szkody ani związku przyczynowego między działaniem szwedzkiego partnera a ewentualną szkodą. To, że nie otrzymała zysków, nie oznacza, że może żądać zwrotu nakładów, bo poniosła je dobrowolnie.

Sąd II instancji nie zgodził się z tym, bo umowa była zawarta w celu komercyjnym. Ale także w jego ocenie żądanie polskiej spółki było niezasadne. Umowa nie przewidywała zwrotu nakładów. Gdy zaś chodzi o szkodę w postaci nieuzyskania udziału w zyskach, przyjął, tak samo jak sąd I instancji, że polska firma nie wykazała tej szkody, choć było to możliwe.

Wbrew stwierdzeniom polskiej spółki nie było według sądu II instancji podstaw do zastosowania w tej sprawie art. 322 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=906021C3C4F8A71B08066CD633B6506B?id=70930]kodeksu postępowania cywilnego[/link], czyli ustalenia jej przez sąd według swej ceny.

W skardze kasacyjnej polska spółka zarzuciła naruszenie wielu przepisów m.in. wskutek błędnego przyjęcia, że nakłady na wykonanie umowy nie mieszczą się w pojęciu szkody, a także niezastosowania w sprawie art. 322 k.p.c.

[srodtytul]Nie trzeba ułatwiać obrony [/srodtytul]

Sąd Najwyższy uwzględnił skargę kasacyjną. Uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.

Sędzia Teresa Bielska-Sobkowicz zaznaczyła, że [b]polski sąd jest właściwy do orzekania w tej sprawie zarówno w świetle ustawodawstwa UE, jak i prawa polskiego. Przedmiotem sporu jest bowiem roszczenie odszkodowawcze wynikające z umowy, a odszkodowanie ma być zapłacone w miejscu siedziby wierzyciela.[/b]

– [b]Pojęcie szkody sądy I i II instancji zdefiniowały nieprawidłowo[/b] – zaznaczyła sędzia. – [b]Jeśli nie ma korzyści albo są one wyższe od nakładów, powstaje strata.[/b] Powódka poniosła stratę, bo pozwana zamiast sprzedawać program, instalowała go nieodpłatnie, ale uzyskiwała korzyści z tytułu opłat licencyjnych i z tytułu serwisowania.

Wbrew temu, co twierdził sąd II instancji, powód już w pozwie wskazał dowody – z zeznań świadków i prezesa oraz z dokumentów w postaci zestawienia kosztów i faksu od pozwanego określającego wartość dochodów z dystrybucji aplikacji w 1998 r. na 2,5 mln zł. W piśmie skierowanym do sądu po wniesieniu odpowiedzi na pozew powód zgłosił następne dowody, m.in. wniosek o zobowiązanie pozwanego do przedstawienia zestawienia tych dochodów – mówiła sędzia.

Sądy pominęły te dowody, powołując się na art. 479[sup]12[/sup] k.p.c. jako zgłoszone za późno. Rzeczą sądów było rozważenie, czy powołanie ich w pozwie nie było możliwe lub potrzeba ich powołania wynikła po wniesieniu pozwu. Sędzia odwołała się do ugruntowanego stanowiska SN, według którego [b]powód nie może być zmuszany do przedstawiania w pozwie dowodów, które mogą wskazać pozwanemu linię obrony[/b].

[srodtytul]Gdy szkoda jest ewidentna[/srodtytul]

Odnosząc się do kwestii zastosowania w tej sprawie art. 322 k.p.c., sędzia zaznaczyła, że w orzecznictwie występuje wyraźna linia akceptująca poszukiwanie rozwiązania, gdy szkoda jest ewidentna, a powód nie może przedstawić dowodów na wykazanie jej wysokości.

Oddalenie z tego powodu powództwa byłoby jawnie niesprawiedliwe.

[b]Możliwe są wówczas dwa rozwiązania: albo liberalne podejście do zastosowania art. 322 k.p.c., jeśli pewne okoliczności wskazane przez powoda wskazują na wysokość szkody, co jednak naraża go na otrzymanie zaniżonego odszkodowania, albo też dopuszczenie przez sąd dowodów z urzędu.[/b]

Wybór należy tu do sądu, jeśli szkoda rzeczywiście wystąpiła.

Z uzasadnienia sądu II instancji – mówiła sędzia – zdaje się wynikać, że dostrzegł on związek przyczynowy między działaniem pozwanego – nieodpłatną dystrybucją a nieosiągnięciem przez powoda spodziewanej korzyści.

[ramka][b]W razie problemu z wysokością żądania [/b]

Jeżeli w sprawie o naprawienie szkody, o dochody, zwrot bezpodstawnego wzbogacenia lub o świadczenie z umowy dożywocia sąd uzna, że ścisłe udowodnienie wysokości żądania jest niemożliwe lub nadmiernie utrudnione, może w wyroku zasądzić odpowiednią sumę według własnej oceny, opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy. Takie upoważnienie dla sądu zawiera art. 320 kodeksu postępowania cywilnego.[/ramka]