Wyważyć to można drzwi. U podatnika. O szóstej rano. Np. pod pretekstem poszukiwania dokumentów księgowych sprzed dziesięciu lat, które fiskus już wcześniej otrzymał. Można wyważać, czy marginalna stawka podatku dochodowego ma być – jak jest – 32 proc., czy może 75, a w zakresie przepisów ogólnego prawa podatkowego, czyli ordynacji, czy termin przedawnienia powinien wynosić pięć lat, czy może dziesięć. Ale nie ma co wyważać przy ustalaniu, czy nastąpiło przedawnienie, czy może trzeba w „interesie fiskusa" tak interpretować przepisy, by określić podatnikowi wysokość zobowiązania podatkowego inną, niż wynika z jego deklaracji, po upływie terminu. Nie ma też co wyważać przy ustalaniu, czy prawa obywateli – podatnicy to obywatele – są przestrzegane, czy mogą być trochę nieprzestrzegane – w interesie fiskusa.
Czytaj też:
Frontem do podatnika? - o nowej Ordynacji podatkowej
Nowa ordynacja podatkowa nie chroni podatnika
Dlatego nie da się napisać zgodnej z zasadami państwa prawa ordynacji podatkowej regulującej procedury nakładania i pobierania podatków, nie przyjmując do wiadomości, że poprawnie rozumiany interes fiskusa – czyli interes publiczny – jest tożsamy z indywidualnym interesem podatników. W interesie podatnika leży sprawne funkcjonowanie państwa oraz to, żeby fiskus, pobierając od niego podatki, przestrzegał zasad państwa prawa. A w interesie publicznym leży z kolei sprawny pobór podatków niezbędnych do funkcjonowania państwa w sposób, który nie budzi nienawiści podatników do państwa. Nie leży zatem w interesie publicznym, by podatnicy w jakikolwiek sposób byli pozbawiani ich praw obywatelskich.
Inaczej będziemy brnąć w absurdalne rozważania, jaki interes podatnika jest słuszny, a jaki niesłuszny, i czy każdy interes publiczny jest w takim razie „słuszny", skoro „słuszny" ma być tylko interes podatnika, czy może interes publiczny może być „niesłuszny" a i tak winien ważyć więcej niż interes podatnika. Dlatego nową ordynację podatkową trzeba napisać od nowa! Projekt, który napisano, jest zły. Najlepszym tego dowodem są zaklęcia wygłaszane w jego obronie.
Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady WEI