W każdej działalności, prywatnej czy publicznej, obowiązują zasady elementarnej racjonalności: ten, kto bezzasadnie generuje koszty lub straty, musi je wyrównać. Także koszty organizacji i przeprowadzenia wyborów. To nie tylko kwestie związane z drukiem zbędnych kart. Pojawiają się wciąż nowe informacje o roszczeniach różnych podmiotów dotyczących kosztów przygotowania się do odwołanych, ale przewidzianych na 10 maja wyborów.

Rodzi to problem odpowiedzialności, na który warto spojrzeć z trzech perspektyw: (1) poniesionych bez podstawy prawnej przez Skarb Państwa wydatków w celu organizacji wyborów w nieprzewidziany w polskim prawie sposób (2) nieprzeprowadzenia wyborów w sposób prawem przewidziany i (3) rozstrzygnięcia o zaniechaniu wyborów na podstawie politycznej decyzji liderów partii koalicyjnych.

Czytaj też:

Albo legalne są wybory, albo ograniczenia naszych wolności

15 mln zł. Koszt wyborów, których nie będzie

Mając w pamięci, że wspólną dla wszystkich postaci odpowiedzialności przesłanką jest bezprawność, rozważmy, czy możliwe byłoby przyjęcie, że została w tych wypadkach spełniona. Łatwo dostrzec, że 16 kwietnia 2020 r. na podstawie art. 11 tarczy 1.0 z 3 marca, skierowano do Poczty Polskiej i PWPW polecenia przygotowania wyborów, w tym druku kart do głosowania. Jakkolwiek działania te podejmowane były przez najważniejszego przedstawiciela władzy wykonawczej, trudno przeoczyć, że:

• nie było w ogóle wówczas możliwości przeprowadzenia powszechnych wyborów w trybie korespondencyjnym („ustawa kopertowa" weszła w życie 9 maja),

• wyłączna kompetencja do zlecenia druku kart do 18 kwietnia 2020 r. przysługiwała PKW (obowiązujący wówczas art. 307 k.w.) i dopiero 18 kwietnia w tarczy 2.0 została wyłączona,

• nie obowiązywał art. 3 ust. 10 projektu „ustawy kopertowej" (pakiety wyborcze sporządzane są na zlecenie ministra właściwego do spraw aktywów państwowych przez wskazany przez niego podmiot lub podmioty), który wszedł w życie 9 maja,

• trudno uznać druk pakietów wyborczych za przeciwdziałanie Covid-19.

Wynika z tego, że brak było podstaw prawnych do podejmowania działań niebagatelnie drogich, co wyraźnie rysuje bezprawność działania organów władzy publicznej. Dla odpowiedzialności konieczne jest wykazanie szkody oraz związku bezprawnego działania lub zaniechania ze szkodą. Ponieważ zasadniczą szkodę miał ponieść SP (mówi się o ok. 70 mln zł), a pozbawione podstawy prawnej działanie miałoby dotyczyć osób reprezentujących SP (premiera, ministra aktywów państwowych), odpada odpowiedzialność z art. 77 konstytucji i art. 4171 k.c., bo po jednej stronie wystąpiłoby naruszenie piastuna (SP) i poszkodowanego (SP). Wchodzi też w rachubę: odpowiedzialność premiera za decyzję (art. 4171 § 2 k.c.), oparta na winie odpowiedzialność osobista decydentów (art. 415 k.c.), ewentualnie innych osób pomagających lub nakłaniających (art. 415 w zw. z art. 422 k.c.), a także odpowiedzialność spółek zaangażowanych w czynności w procesie wyborczym (art. 416 k.c.).

Roszczenia komitetów wyborczych przeciwko SP za wydatki poniesione na organizację odwołanych bez podstawy prawnej wyborów są raczej nierealne, bo komitety nie mają osobowości prawnej. Wątpliwa jest także definitywność szkody, komitety są bowiem uprawnione do przedłużenia rozliczenia w kolejnych planowanych wyborach, a rozliczenie to oparto na zwiększonym o 50 proc. limicie wydatków na kampanię w wyborach planowanych na 28 czerwca oraz przewidziano refinansujący mechanizm. Mało realne wydają się też roszczenia kandydatów, bo nie ponoszą samodzielnie kosztów, lecz wydatkują kwoty na komitet wyborczy (art. 134 k.w.).

Otwarta pozostaje kwestia oceny prawnokarnego znaczenia zdarzeń „przedwyborczych", w szczególności w świetle art. 231 k.k. penalizującego nadużycie władzy publicznej oraz art. 296 k.k. w odniesieniu do zarządzających spółkami. Tej sprawy nie można rozwiązać na podstawie nowych przepisów gwarantujących bezkarność funkcjonariuszy publicznych lub osób działających w imieniu innych podmiotów w razie wyrządzenia w wyniku naruszenia obowiązków służbowych lub obowiązujących przepisów szkody. Odnoszą się bowiem wyłącznie do nabywania towarów lub usług niezbędnych dla zwalczania Covid-19.

Z podobnych względów nie jest wykluczona odpowiedzialność zajmujących kluczowe stanowiska państwowe za zawinione naruszenie dyscypliny finansów publicznych (art. 19 ust. 1 i 2 ONDFPU) w związku wydatkowaniem środków publicznych bez upoważnienia (art. 11 ONDFPU). Obejmuje odpowiedzialność odszkodowawczą oraz dyscyplinarną (upomnienie, nagana, kara pieniężna, zakaz pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi). W rachubę wchodzi też odpowiedzialność konstytucyjna członków Rady Ministrów za naruszenie konstytucji, ustaw, a także za przestępstwa popełnione w związku z zajmowanym stanowiskiem.

Wątpliwie jest, by ktokolwiek w najbliższym czasie chciał wyjaśnić kwestię odpowiedzialności w zarysowanych obszarach. O tym decydują dziś mechanizmy polityczne. Problem prędzej czy później jednak powróci, rozważania więc tej materii wydają się niepozbawione zasadności.

Autorzy są są profesorami i adwokatami