Reklama

Tylko sędziowie SN i sądów wojskowych nie są dyskryminowani przy wyborach do KRS

Tylko sędziowie Sądu Najwyższego i sądów wojskowych nie są dyskryminowani przy wyborach do Krajowej Rady Sądownictwa – twierdzi prawnik.
Bogdan Kostyk

Bogdan Kostyk

Foto: archiwum prywatne

Red

O właściwej jakości funkcjonowania sądownictwa będzie można mówić wtedy, gdy spełniony zostanie warunek spójności systemu prawa ustrojowego i jego zgodności z konstytucją. Niestety, ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa zawiera rozstrzygnięcia, które budzą wątpliwości natury konstytucyjnej i utrwalają nieracjonalne rozwiązania podważające m.in. zasadę niezawisłości sędziów.

Zgodnie z art. 187 ust.1 konstytucji KRS składa się m.in. z 15 członków wybranych spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. Brzmienie przepisu narzuca ustawodawcy obowiązek respektowania zasady równości sędziów biorących udział w wyborach do KRS. Wykonanie tak czytelnego wskazania doprowadziło jednak do sprzecznych rozwiązań ustrojowych.

Z wyborczej zasady równości korzystają sędziowie sądów wojskowych i sędziowie SN. Wyborcza zasada równości kreuje również polityków – członków KRS. Natomiast w sądownictwie administracyjnym i powszechnym w procesie wyborczym posłużono się cenzusem wyborczym w postaci stanowiska służbowego. Cenzus ten działa na tej samej zasadzie jak niegdyś płeć czy status majątkowy. W konsekwencji w wyniku wyborów kurialnych, które cechuje dominacja mniejszości, w organach samorządowych, które wyłaniają członków KRS w sądownictwie administracyjnym i powszechnym przeważają sędziowie zajmujący wyższe stanowiska służbowe, stanowiący zdecydowaną mniejszość.

Co ciekawe wybór przewodniczącego KRS dokonywany jest w oparciu o wyborczą zasadę równości. Wniosek: jedna ustawa i dwie sprzeczne zasady wyborcze stosowane dowolnie na rożnych etapach jej realizacji. A wszystko to w ramach konstytucyjnej zasady demokratycznego państwa prawa i rzetelnej legislacji.

Dlaczego ustawodawca zdecydował się na żonglowanie sprzecznymi zasadami wyborczymi w procesie kreowania członków KRS i wyboru jej przewodniczącego?

Reklama
Reklama

W odniesieniu do sędziów sądów wojskowych na pewno nie decydowało prawo do posiadania broni służbowej czy munduru. Równość wyborczą zapewnił im ten sam parlament, który uchwalił Konstytucję RP. Dlaczego z wyborczej zasady równości korzystają sędziowie SN i parlamentarzyści? Bo to oczywiste dla demokratycznego państwa prawa, w którym funkcjonuje zakaz dyskryminacji.

Dlaczego w segmencie sądownictwa powszechnego i administracyjnego zdecydowano się odkurzyć wybory kurialne zezwalające na dominację mniejszości? Zapytałem kiedyś profesora prawa – specjalistę z zakresu prawa administracyjnego – o przyczynę różnicowania statusu wyborczego sędziów w sądach administracyjnych, pomimo jednoznacznego brzmienia art. 187 ust. 1 pkt. 2 konstytucji. Odpowiedział: „ Historycznie rzecz biorąc, twórcami projektu ustawy o ustroju sądów administracyjnych byli sędziowie NSA". Idąc tym tokiem należy założyć, że na kształt aktualnego modelu ustroju sądów powszechnych i ustawy o KRS największy wpływ mieli sędziowie wyższych szczebli, projektując czy opiniując je „pod siebie", zapominając przy tym, że ustroju sądownictwa nie tworzy się dla zaspokojenia partykularnych interesów poszczególnych grup sędziów, a dla optymalnego wykorzystania potencjału intelektualnego wszystkich w granicach wytyczonych przez konstytucję, w interesie państwa i obywateli. Wyborcza zasada równości to prawo, a nie przywilej.

Jaki to ma wpływ na jakość systemu? Ogromny. Tam, gdzie dominuje mniejszość, nie ma mowy m.in. o właściwym funkcjonowaniu zasady transparentności, choćby w zakresie naboru do zawodu czy zasad awansowania sędziów. Sędzia pozbawiony wyborczej zasady równości w sferze organizacyjnej i skazany na wybory kurialne jest bardziej podatny na wpływy, co przy uprawianym od lat stylu nadzoru ministra sprawiedliwości zdecydowanie osłabia gwarancje jego niezawisłości. W tym kontekście o skutecznie realizowanej zasadzie niezawisłości mogą mówić jedynie sędziowie sądów wojskowych i SN.

Znaczenie konieczności respektowania wyborczej zasady równości sędziów porównałbym, przy zachowaniu odpowiednich proporcji, do przemian w naszym kraju z 1989 r. Nie da się skutecznie zreformować sądownictwa bez aktywnego udziału sędziów. Ową aktywność można łatwo pobudzić, wprowadzając demokratyczne zmiany w obszarze sądownictwa administracyjnego i powszechnego. Tak jak po 1989 r. uwolniona została społeczna energia, która doprowadziła do demokratycznych przemian, tak w wyniku demokratyzacji sfery organizacyjnej sądownictwa uruchomiony zostanie również proces społecznej (sędziowskiej) synergii, bez którego zmiana systemu, który kompromituje się bezustannie, nie jest możliwa.

Poruszana problematyka dotyczy także prokuratury. Tam również w organach przedstawicielskich dominuje mniejszość, tj. prokuratorzy piastujący wyższe stanowiska służbowe. W demokratycznym państwie prawa, gdzie obowiązuje zakaz dyskryminacji, takie uprzywilejowanie nie znajduje uzasadnienia.

CV

Reklama
Reklama

Bogdan Kostyk jest sędzią Sądu Rejonowego w Słupsku

Opinie Prawne
Stanisław Biernat: Widmo warunkowości krąży nad SAFE. Czy jest się czego bać?
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Opinie Prawne
Arkadiusz Sobczyk: Mobbing i nierówne traktowanie. Pracodawcy, czas się obudzić!
Opinie Prawne
Paweł Rochowicz: Cyfryzacja na koszt podatnika
Opinie Prawne
Marek Tatała: Szwedzkie lekcje dla Polski – najpierw wolność, potem dobrobyt
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama