Otóż, Nergala musieli uniewinnić, tak samo jak wypuścić z więzienia Trynkiewicza,  albowiem nakazywało to uczynić polskie prawo. Zarówno uniewinnienie Nargala, jak i uwolnienie Trynkiewicza było czynnością zgodną z prawem.

-Ale przecież ty jesteś katolikiem i jak ty możesz mówić, że musieli Nergala uniewinnić!!!

Jak to słyszę od ponad roku, po tym jak puszczono mój tekst o Nergalu, i że należy go uniewinnić.

Różnica pomiędzy mną a pytającymi polega na tym, że oni zło widzą jedynie w czynie Nergala, ja zaś w przepisie kk, który nie pozwalał go skazać.

Nie ulega wątpliwości, że podarcie książki zatytułowanej Pismo św., których różne wydania są dziś dostępne niemal w każdej księgarni, a zwłaszcza wypowiadanie obraźliwych komentarzy pod adresem treści w niej zawartych obraża uczucia religijne, także i moje jako katolika. Rzecz w tym, że kk przewiduje karalność jedynie obrazę uczuć dokonaną przez  znieważenie miejsca lub przedmiotu czci religijnej. Nie przewiduje karalności obrazy uczuć przez znieważania osób duchownych albo treści dogmatów wiary, czyli składników rzeczywistości religijne równie istotnych jak miejsce lub przedmiot.

Co do Biblii bowiem, najistotniejsza jest jej treść, postrzegana jako Słowo Boga, dzieło autora natchnionego, piszącego pod natchnieniem Ducha św.  Taki jest dogmat katolicyzmu. Za zniewagę dogmatu kk kary nie przewiduje. Przedmiotem kultu jest jedynie lekcjonarz używany w czasie mszy św. do czytania fragmentu Ewangelii i innych Pisma św. oraz do błogosławienia wiernych. Jego zniszczenie stanowiłoby obrazę przedmiotu kultu. Natomiast egzemplarz Pisma św. kupiony w księgarni przedmiotem kultu religijnego nie jest.

Jest oczywiście skandalem, że polski kodeks karny penalizacji za obrazę dogmatów nie przewiduje. Nie wszyscy ten problem dostrzegają. Na KUL-u obroniono swego czasu doktorat, a w dysertacji wykazywano, że polska ochrona uczuć religijnych jest bez zarzutu, co jest rzecz jasna bzdurą.

Nie chcę się chwalić, ale jestem jednym z niewielu, który ten skandal dostrzegł.   Po publikacji krytykującej obowiązującą w kk z 1997 r. uregulowanie ochrony uczuć religijnych, natychmiast ukazała się kontrpublikacja, z której wynikało, że w tej części kodeksu karnego wszystko jest bez najmniejszego zarzutu.

Zastanawiam się jako to się stało, że polskie prawo karne ciągle zawiera przepis treściowo zbieżny z przepisem sowieckiego prawa karnego o ochronie uczuć religijnych, przeszczepionym na polski grunt po oswobodzeniu,  a tak bardzo różniący się od odpowiedniego przepisu w kk z 1932r. Odpowiedź mam, ale ją głęboko potępiam...

Autopromocja
Panel dyskusyjny "Bezład przestrzenny"

Po co nam nowa ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym

OGLĄDAJ RELACJĘ

Zakończę dygresją, bo niekiedy mam skłonności do dygresji.

Jest w mieście Łodzi, w jej centrum plac, który przed wojną nosił nazwę ul. Świętokrzyska, co było uzasadnione bliskością kościoła św. Krzyża. Po oswobodzeniu, miejscu temu nadano nazwę pl. Komuny Paryskiej. I nazwę tę nosi do dziś. Komuna Paryska, to małoznaczące wydarzenie w historii miasta nad Sekwaną i szybko puszczono je w niepamięć. Dopiero w Sowietach o tym epizodzie sobie przypomniano i czczono rocznicę jego „wybuchu" zapewne z nadzieją, że może kiedyś jeszcze się tam powtórzy i z „bratnią pomocą" zakończy sukcesem. I także się zastanawiam, jako to się dzieje, że ciągle zamiast ul. Świętokrzyskiej jest w centrum Łodzi pl. Komuny...

Obie te pozostałości po okresie minionym, bardzo do siebie podobne, jedna w kodeksie karnym, druga w mieście Łodzi dziwią mnie niezmiernie...

Jacek Kędzierski

Adwokat, Łódź