We wtorek, 3 listopada odbyło się zwołane przez sędzię Annę Korwin-Piotrowską zebranie ośmiu osób wybranych w tym roku przez Sejm na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Uznały one, że tworzą Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK, ponieważ kworum do tego wymagane należy ich zdaniem obliczać z pominięciem osób mających być niezdolnymi do udziału w nim. Jest to jednak interpretacja sprzeczna z prawem, w związku z czym nie można przyjąć, że podjęte w ramach tego spotkania decyzje są uchwałami Zgromadzenia Ogólnego.

Przepisy o kworum interpretowano już na podstawie tzw. małej konstytucji

Kworum niezbędne do podejmowania rozstrzygnięć przez Zgromadzenie Ogólne określa art. 8 ust. 1 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK (dalej: ustawa). Przepis ten wskazuje, że wynosi ono 2/3 ogólnej liczby sędziów Trybunału. Konstrukcja taka nie jest zupełnie obca prawu konstytucyjnemu. Już art. 13 tzw. małej konstytucji z 1992 r. przewidywał, że Sejm co do zasady uchwala ustawy większością głosów w obecności co najmniej połowy ogólnej liczby posłów. Przepis ten rozumiano wówczas w ten sposób, że kworum obliczało się na podstawie liczby obsadzonych mandatów, co oznaczało, że w nadzwyczajnych sytuacjach, w których mandat poselski był tymczasowo nieobsadzony (np. wskutek śmierci posła), próg wymagany do uchwalenia ustawy był niższy. Nie interpretowano jednak tego przepisu w ten sposób, że kworum mogło ulec obniżeniu także w innych okolicznościach, jak choćby po wykluczeniu posła z posiedzenia w trybie ówczesnego art. 101 ust. 5 regulaminu Sejmu. Nie było bowiem podstaw do przyjmowania, że formalnie wykluczony z obrad poseł nie wchodził w skład „ogólnej liczby” posłów.

Czytaj więcej

Prof. Marcin Matczak: To od początku nie była strategia naprawy TK, ale strategia przejęcia

Powyższy przykład ma niebagatelne znaczenie dla interpretacji obowiązującego dzisiaj art. 8 ust. 1 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK. Potwierdza on bowiem, że nie należy automatycznie utożsamiać „ogólnej liczby” członków danego organu z ich „ustawową liczbą”. Ta druga jest bowiem sztywno określona przez prawo, natomiast ta pierwsza może się zmieniać. Oznacza to, że – rzeczywiście – w niektórych sytuacjach liczba sędziów TK, na podstawie której należy obliczać kworum, nie wynosi 15. Nie należy jednak wyciągać z tego zbyt daleko idących wniosków. „Ogólna liczba” różni się od „ustawowej liczby” sędziów TK jedynie w przypadku, gdy co najmniej jedno z 15 stanowisk sędziowskich jest nieobsadzone. Tylko wtedy dochodzi do zmiany „ogólnej liczby” sędziów, która przejściowo może wynosić np. 14 czy 12.

„Ogólna liczba“ sędziów TK a „ustawowa liczba“: nieobsadzone stanowiska i przerwa w czynnościach

Nie sposób jednak przyjąć, że „ogólna liczba” sędziów zmniejsza się również wskutek niemożności wzięcia udziału w obradach Zgromadzenia Ogólnego przez jego członków, i to niezależnie od tego, czy przeszkoda w tym zakresie ma charakter formalny czy jedynie praktyczny. Sędzia niezdolny do wzięcia udziału w posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego nadal jest sędzią TK, a zatem z definicji wchodzi w skład ogólnej liczby jego sędziów. Jakakolwiek inna interpretacja nadawałaby przymiotnikowi „ogólny” znaczenie przeciwne do tego, jakie posiada on w języku naturalnym. Przy jej przyjęciu kworum obliczałoby się przecież na podstawie nie „ogólnej”, lecz „szczególnej” liczby sędziów, tj. liczby sędziów spełniających określone kryteria. Trudno wyobrazić sobie bardziej jaskrawą niezgodność między tekstem ustawy a nadanym mu znaczeniem.

Warto także w tym miejscu odnieść się do art. 6 ust. 1 ustawy, który miałby wspierać tezę, że kworum wymagane do podejmowania uchwał przez Zgromadzenie Ogólne nie obejmuje sędziów, wobec których zarządzono przerwę w czynnościach służbowych. Przepis ten rzeczywiście definiuje skład Zgromadzenia Ogólnego w ten sposób, że zalicza do niego jedynie urzędujących sędziów. Co istotne, jednocześnie podkreśla on, że dotyczy to sędziów, którzy złożyli ślubowanie przed Prezydentem RP. Służy on więc przede wszystkim rozstrzygnięciu wątpliwości co do możliwości udziału w Zgromadzeniu Ogólnym sędziów prawidłowo wybranych przez Sejm, którzy nie złożyli ślubowania wobec głowy państwa. Nawet jednak jeśli przyjąć, że jednocześnie wyklucza on ze składu Zgromadzenia sędziów, którym zarządzono przerwę w czynnościach, to należy zauważyć, że art. 8 ust. 1 operuje pojęciem „ogólnej liczby sędziów TK”, nie zaś „ogólnej liczby urzędujących sędziów TK” czy „ogólnej liczby sędziów TK, o których mowa w art. 6 ust. 1”. Przemawia to za przyjęciem, że ustawodawca za podstawę obliczania kworum uznał ogólną liczbę aktualnie obsadzonych stanowisk sędziowskich, choćby nie wszyscy ich piastuni w danym momencie mogli pełnić czynności urzędowe.

Czytaj więcej

Spór o kworum w Trybunale Konstytucyjnym. W 2016 roku Przyłębska wybrana sześcioma głosami

Prezes TK a kworum: czy zarządzenie przerwy w czynnościach może obniżyć próg

Przeciwko doraźnemu obniżeniu kworum przemawiają również argumenty natury celowościowej. Kworum jako znana powszechnie instytucja prawa publicznego ma gwarantować, że uchwały w imieniu organu kolegialnego będą podejmowane przez odpowiednio dużą część jego składu. Jeżeli przyjmiemy, że w pewnych sytuacjach może ono być w zasadzie dowolnie zmniejszane, funkcja ta przestanie być realizowana. Jeżeli dodatkowo uznamy, że kworum zależy od uprzednich decyzji personalnych podejmowanych przez członków danego organu, to w zasadzie nie istnieją żadne mechanizmy zabezpieczające przed manipulowaniem jego składem i podejmowaniem przez niego uchwał sprzecznych ze stanowiskiem nawet większości jego członków.

Tym samym, jeśli prezes TK może zmniejszać wymagane na Zgromadzeniu Ogólnym kworum przez zarządzenie natychmiastowej przerwy w czynnościach innych sędziów, to w przypadku kluczowych głosowań mógłby on po prostu gwarantować sobie w ten sposób ich określony wynik. Co więcej, skoro ustawa nie przewiduje żadnego innego zabezpieczenia, należałoby przyjąć, że w skrajnych wypadkach (wyłączenie wszystkich pozostałych sędziów) mógłby on nawet podejmować uchwały jednoosobowo, stanowiąc samemu co najmniej 2/3 sędziów uprawnionych do wzięcia udziału w Zgromadzeniu Ogólnym. Przykład ten aż nadto obrazuje słabości wykładni przyjętej przez wybranych w tym roku sędziów.

Konflikt wokół Trybunału może wejść na nowy poziom

W dyskusjach o kworum potrzebnym na Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów TK, wydaje się umykać jeszcze jeden problem, który jednak został dostrzeżony przez samych sędziów 3 listopada. Ustawa przewiduje bowiem, że warunkiem skuteczności uchwał Zgromadzenia jest nie tylko obecność odpowiedniej liczby sędziów (art. 8 ust. 1), ale również samego prezesa TK (art. 8 ust. 2). Ten drugi warunek został sformułowany bezwzględnie, a jedyny wyjątek – co zrozumiałe – odnosi się do Zgromadzenia Ogólnego mającego wybrać kandydatów na nowego prezesa. Może więc budzić poważne wątpliwości, czy ustawa pozwala w ogóle w innych przypadkach na spełnienie tego warunku przez udział osoby jedynie wykonującej obowiązki prezesa. Jeśli przyjąć, że nie jest to możliwe, zebranie sędziów pod przewodnictwem sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej byłoby dotknięte jeszcze jedną wadą.

Czytaj więcej

Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK przyjęło, że kworum to osiem osób

Powyższe analizy skłaniają do wniosku, że 3 listopada nie doszło do skutecznego podjęcia uchwał przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK. Jeśli przyjąć, że wszystkie osoby wybrane na sędziów TK w tym roku sprawują swój urząd, ogólna liczba sędziów TK wynosi 14 osób (lub 15 – jeśli uznać, że status sędziowski posiada również Jarosław Wyrembak). Co najmniej 2/3 z tej liczby oznacza 10 sędziów. Nawet więc jeżeli Zgromadzenie zostało poprawnie zwołane, nie mogło wydawać rozstrzygnięć. Przyjmowanie w praktyce odmiennej interpretacji rodzi ryzyko dalszego pogłębiania kryzysu prawnego w Polsce. Jest to szczególnie niebezpieczne z uwagi na fakt, że już wkrótce w tym samym gronie mają zapaść decyzje dotyczące immunitetu Bogdana Święczkowskiego. Jeżeli prokuratura uzna, że został on uchylony mimo braku wymaganego kworum, może dojść do pierwszego w historii III RP naruszenia immunitetu sędziego TK. To zaś wprowadziłoby konflikt wokół Trybunału na zupełnie nowy poziom, i to niezależnie od tego, jak mocne byłyby zarzuty wobec prezesa TK. Immunitet sędziowski stanowi bowiem jedną z fundamentalnych gwarancji niezawisłości i co do formalnej prawidłowości jego uchylenia nie powinny występować żadne wątpliwości.

o autorze

Mateusz Radajewski

jest doktorem nauk prawnych, prodziekanem ds. dydaktycznych Wydziału Prawa i Komunikacji Społecznej we Wrocławiu Uniwersytetu SWPS