Do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów zgłoszony został projekt nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego (UD460), którego cel określono jako „usprawnienie rozpoznawania sporów z umów o roboty budowlane oraz umów pokrewnych”. Istota tego projektu sprowadza się do odebrania stronom wspomnianych umów prawa decydowania o tym, który miejscowo sąd będzie rozstrzygał powstałe w przyszłości spory między nimi i skierowania ich do oznaczonych przez ustawodawcę sądów (właściwość wyłączna).

Przewiduje się wprowadzenie przepisu (art. 42[1] k.p.c.), zgodnie z którym powództwo w sporach wynikających z takich umów będzie mogło być wytaczane wyłącznie przed sąd miejsca położenia nieruchomości, na której roboty budowlane były, są lub mają być wykonywane. Dotyczyć to ma nie tylko sporów z umów o roboty budowlane, ale także innych typów umów ściśle związanych z procesem budowlanym. Twórcy projektu wskazują, że ma on spowodować „skrócenie czasu rozpoznawania sporów budowlanych, zwiększenie sprawności postępowania dowodowego oraz zrównoważenie obciążenia sądów”. Warto dokonać oceny tego projektu, w tym podjąć próbę odpowiedzi na pytanie, czy rzeczywiście pozytywnie wpłynie on na jakość i szybkość rozstrzygania wspomnianych spraw. Ponieważ od 25 lat reprezentuję (wraz z zespołem prawników) strony w złożonych postępowaniach sądowych dotyczących inwestycji budowlanych i infrastrukturalnych, postaram się dokonać wspomnianej oceny z perspektywy praktyka, pozostawiając na boku moją rolę akademicką.

Spory budowlane to nie sprawy frankowe

U podstaw projektu legło założenie, że należy decyzją ustawodawcy „przenieść” wszystkie spory budowlane z dużych sądów do sądów mniej obciążonych, a zarazem położonych bliżej placu budowy. O sprawności rozstrzygania tych sporów miałyby decydować liczba spraw w danym sądzie oraz odległość jego siedziby od miejsca prowadzenia robót.

Czytaj więcej

O właściwości sądu zdecyduje miejsce budowy, a nie adres wykonawcy czy inwestora

To założenie budzi zasadnicze wątpliwości. Twórcy projektu nie dostrzegli dostatecznie specyfiki sądowych sporów budowlanych, a w konsekwencji rzeczywistych czynników, które decydują o jakości i szybkości ich rozstrzygania. Są to z reguły spory bardziej złożone pod względem faktycznym i prawnym, wymagające od sądów doświadczenia w rozstrzyganiu specyficznych typów roszczeń niewystępujących w innych typach kontraktów, zrozumienia kwestii technicznych, kosztorysowych i analiz terminowych oraz umiejętności ich przełożenia na zastosowanie przepisów prawa.

O jakości i szybkości orzekania decyduje przede wszystkim doświadczenie sędziów w rozstrzyganiu takich sporów, zrozumienie ich specyfiki, umiejętność zarządzania takimi sporami (w tym złożonym postępowaniem dowodowym) oraz doświadczenie we współpracy z jakościowymi biegłymi. Liczba spraw rozstrzyganych w danym sądzie ma pewne znaczenie, jednak z pewnością nie pierwszoplanowe.

Zatem instrumentalne przeniesienie do sądów mniej obłożonych może być rozważane jako usprawnienie w odniesieniu do bardziej powtarzalnych i schematycznych typów sporów (np. frankowych, dotyczących sankcji kredytu darmowego), nie zaś w odniesieniu do sporów wynikających z inwestycji budowlanych.

Sąd bliżej miejsca budowy? Biegli szukani w całym kraju, nie w okolicy

Nietrafne jest również dalsze założenie projektodawców, iż sąd położony „bliżej placu budowy” szybciej rozstrzygnie spór budowlany. W motywach projektu nie wyjaśniono, na czym konkretnie miałoby polegać usprawnienie postępowania dowodowego prowadzonego przez takie sądy w stosunku do stanu obecnego. Z wypowiedzi publicznych dotyczących projektu można się domyślać, iż miałoby chodzić na przykład o ułatwienie sądowi dokonania oględzin miejsca prowadzenia robót oraz przyspieszenie dowodów z opinii biegłych lub zeznań świadków.

Praktyka tych założeń nie potwierdza. Spośród kilkuset postępowań, które miałem okazję prowadzić jako pełnomocnik w minionych 25 latach, sąd tylko w jednym zdecydował się na dokonanie oględzin terenu budowy. Uczynił to wyjątkowo, ponieważ budowa została wstrzymana i zmierzał do zadania biegłym pytań, wskazując na konkretne elementy obiektu. Z reguły sądy oględzin nie dokonują, nawet w największych i najbardziej złożonych sporach budowlanych (Stadion Narodowy, odcinki dróg krajowych, linie kolejowe, modernizacje bloków energetycznych, obiekty przemysłowe).

Czytaj więcej:

Nawigator prawny Poradnik Mediacja w sporach budowlanych – obowiązek, szansa czy konieczność biznesowa?

Pro

Przyczyna jest związana z tempem rozstrzygania tego rodzaju spraw. Gdy w postępowaniu sądowym dochodzi do etapu dokonywania ocen technicznych, budowa jest już na zupełnie innym etapie lub jest zakończona. Ujmując rzecz obrazowo, w sporach budowlanych sąd i biegli odnoszą się do historycznych stanów budowy, a nie stanów aktualnych w chwili orzekania. Z reguły zatem nie ma czego poddawać oględzinom.

Przechodząc do roli biegłych, proponowane przeniesienie sporów do sądów położonych bliżej miejsca budowy nie przełoży się na usprawnienie ich pracy. Wyzwaniem, z którym mierzą się nasze sądy, nie jest bowiem znalezienie biegłego, który ma miejsce zamieszkania lub siedzibę blisko sądu, lecz znalezienie biegłego, który ma odpowiednie doświadczenie, wiedzę i umiejętności, aby daną kwestię ocenić, i to w sposób, który będzie przydatny dla rozstrzygnięcia.

Od lat mierzymy się ze zbyt małą liczbą jakościowych biegłych (w stosunku do liczby i skali sporów budowlanych), dlatego sądy nierzadko poszukują biegłych w całym kraju, kierując się wspomnianymi kryteriami, a nie miejscem ich zamieszkania lub siedzibą. Proponowane rozwiązanie nie wpłynie również na przesłuchania świadków. Sprawność tej części postępowania dowodowego nie zależy bowiem od odległości siedziby sądu od miejsca budowy. Sądy już korzystają z usprawniających instrumentów w postaci pisemnych zeznań świadków oraz zeznań online.

Nowy pomysł rządu na spory budowlane. Wbrew trendom w Europie

Problem rozstrzygania sporów budowlanych przez sądy i zwiększenia efektywności w tym zakresie nie jest nowy ani nie dotyczy tylko Polski. Mierzą się z nim od wielu lat także inne państwa w Europie. Przygotowując omawiany projekt, celowe było przyjrzenie się rozwiązaniom wdrożonym w innych jurysdykcjach i ich efektom.

Nie jestem zwolennikiem bezkrytycznego kopiowania cudzych rozwiązań, lecz warto je analizować, aby uwzględnić rozwiązania optymalne dla naszego systemu prawnego. W Europie od dłuższego czasu zauważalna jest tendencja do koncentrowania sporów budowlanych w rękach wyspecjalizowanych sądów lub wydziałów w sądach.

Czytaj więcej:

Administracja Mediacja w sporach budowlanych z gminą – zawarcie ugody

Pro

Praktyka pokazała, że daje to wymierne efekty. W Anglii od 1998 r. działa Technology and Construction Court (początkowo w Londynie, obecnie także w 10 innych dużych miastach), który rozstrzyga spory budowlane oraz inne związane ze stosowaniem technologii. TCC stał się wręcz sądowym „produktem eksportowym”, bowiem strony złożonych kontraktów budowlanych zawieranych poza UK poddają jego właściwości swoje spory. Utworzenie tego sądu, a także wdrożenie ustawowego (imperatywnego) rozjemstwa w sporach budowlanych, którego nie należy mylić z mediacją, bardzo poprawiło szybkość i jakość rozstrzygania wspomnianych sporów.

W Niemczech w 2018 r. wprowadzono w sądach landowych (będących odpowiednikiem polskich sądów okręgowych) wydziały ds. sporów z umów o roboty budowlane oraz umów o prace projektowe i inżynierskie. W 2021 r. analogiczne wydziały utworzono także w sądach apelacyjnych. Pierwsze badania empiryczne wskazują, iż oddanie sporów w ręce wyspecjalizowanych sędziów poprawiło tempo i jakość orzekania.

W Holandii spory budowlane nie trafiają do sądów powszechnych, lecz przede wszystkim do wyspecjalizowanej instytucji arbitrażowej (Netherlands Arbitration Institute for the Construction Industry – Raad van Arbitrage voor de Bouw), której właściwość przewidują najbardziej rozpowszechnione wzorce umów o roboty budowlane. Rozwiązanie przyjęte w projekcie, przewidujące dystrybucję sporów budowlanych do mniej obciążonych sądów w całej Polsce, zmierza w kierunku przeciwnym do trendu zauważanego w Europie.

Czytaj więcej

Wyrok NSA. Mylące brzmienie przepisu nie może utrudniać zwrotu opłaty śmieciowej

Warto również nawiązać do polskich doświadczeń. W 2020 r. rozproszone dotychczas orzekanie w sporach dotyczących praw własności intelektualnej i przemysłowej powierzono Wydziałom Własności Intelektualnej utworzonym w wybranych sądach okręgowych i apelacyjnych. Spory dotyczące zamówień publicznych (skargi od wyroków KIO) rozpoznawane wcześniej w sądach na terenie całego kraju od 2021 r. skoncentrowano w jednym sądzie zamówień publicznych (wydziale SO w Warszawie). Te działania spowodowały przyspieszenie rozpoznania tych typów sporów, a według wielu opinii także podniesienie jakości rozstrzygnięć. Spory budowlane, z uwagi na ich opisaną wcześniej specyfikę i powiązanie z kwestiami technicznymi, powinny być przez ustawodawcę postrzegane analogicznie.

Koniec wyboru sądu w umowach budowlanych

Należy także zwrócić uwagę, iż wejście w życie omawianego projektu uderzyłoby przede wszystkim w interesy procesowe największych zamawiających publicznych sektora budownictwa i infrastruktury w Polsce. Proponuje się bowiem odebranie im możliwości decydowania o tym, który sąd rozstrzygać będzie ewentualne spory z wykonawcą.

Zamawiający od lat korzystają ze swojej silniejszej pozycji, wskazując (w nienegocjowalnych klauzulach) jako właściwy sąd miejsca swojej siedziby. Prowadzi to do koncentracji sporów w większych sądach. Z perspektywy zamawiających ma to racjonalne uzasadnienie. W wyniku tego rodzaju wieloletniej praktyki sądy w siedzibach zamawiających nabrały doświadczenia w rozstrzyganiu sporów budowlanych związanych z ich inwestycjami. W większym stopniu rozumieją one specyfikę tych sporów, potrafią lepiej zarządzać złożonym postępowaniem dowodowym, nabrały doświadczenia w selekcji biegłych. Przyczyniło się to zarazem do zwiększenia liczby spraw w tych sądach.

Dalszą cechą sporów budowlanych w naszym kraju jest to, iż zamawiający publiczni częściej występują po stronie pozwanej niż powodowej. Prawo zapewnia im bowiem szereg skutecznych instrumentów (bankowe i ubezpieczeniowe gwarancje należytego wykonania, gwarancje zwrotu zaliczek, potrącenia z wynagrodzenia, etc), które pozwalają zaspokoić roszczenia wobec wykonawców bez konieczności kierowania pozwu do sądu.

Czytaj więcej

Deweloper musi podać cenę i metraż mieszkań. Za ich brak grozi blokada wypłat

W konsekwencji fakt, iż wspomniana wyżej praktyka zamawiających koncentracji sporów w sądach swojej siedziby przyczyniła się zarazem do znacznego wydłużenia czasu trwania postępowań, ujmując rzecz delikatnie, nie spędza im snu z powiek. To jest zmartwienie powodów. Tymczasem projekt zakłada podważenie status quo, pozbawienie zamawiających publicznych tej mocy decyzyjnej i narzucenie właściwości wyłącznej sądów miejsca prowadzenia prac. Spotkać się to może ze sprzeciwem zamawiających i reprezentującego ich ustawowego pełnomocnika procesowego.

Na marginesie zwrócę uwagę, że podnoszone w projekcie argumenty (sąd z siedzibą bliżej miejsca budowy szybciej i efektywniej rozstrzygnie spór) najwyraźniej nie przekonywały dotąd ani zamawiających publicznych, ani generalnych wykonawców. Mimo iż przepisy o właściwości od dawna pozwalają na wybór takich sądów, w praktyce ani jedni ani drudzy (generalni wykonawcy w umowach z podwykonawcami) takiego wyboru z reguły nie dokonywali.

Pozostaje wyrazić nadzieję, że przedstawione argumenty dotyczące projektu zostaną rozważone w procesie legislacyjnym. Nie tędy droga do tak potrzebnego i wyczekiwanego przyspieszenia rozstrzygania sporów budowlanych. Problem ten powinien być jednak pilnie rozwiązany, także z uwagi na rozpoczynający się okres wielkich inwestycji infrastrukturalnych w naszym kraju.

o autorze

Przemysław Drapała

jest partnerem w kancelarii JDP w Warszawie, kierującym zespołami Dispute Resolution i Construction, prof. uczelni w Akademii Leona Koźmińskiego