Wydany w poniedziałek 12 października wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego w składzie siedmiu sędziów dotyczył sprawy opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi (tzw. opłaty śmieciowej). Wątpliwości budziło sformułowanie przepisu ustawowego, który zabrania „zmniejszania zobowiązania za okres wsteczny” tej daniny, czyli w praktyce takiego korygowania deklaracji z przeszłości, z której wynika zwrot nadpłaty.

Wieloznaczny przepis ustawy śmieciowej powoduje problemy

Problematyczny przepis zdaje się tym samym kolidować z ogólnymi regułami ordynacji podatkowej, którą stosuje się do opłaty śmieciowej, a która daje podatnikowi prawo korygowania deklaracji podatkowych z przeszłości, dopóki zobowiązanie się nie przedawni. Chodzi o art. 6m ust. 4 ustawy o utrzymaniu porządku i czystości w gminach (zwanej ustawą śmieciową).

Czytaj więcej

Naklejka na śmietniku to za mało, żeby wlepić karną opłatę za odpady

Sędziowie NSA uznali, że przepisu tego nie można interpretować jako wyłączającego korektę deklaracji i nie należy go traktować jako lex specialis, który wyłączałby stosowanie ordynacji podatkowej. Wyrok dotyczył szczególnej sytuacji, jaką było złożenie korekty deklaracji po sądowym unieważnieniu uchwały gminy w sprawie wysokości opłat. – Gdyby taką możliwość wyłączyć, prowadziłoby to do nieuzasadnionej korzyści ekonomicznej organu ustanawiającego opłatę – zauważył sędzia Krzysztof Winiarski, uzasadniając wyrok.

Sprawa zaczęła się od sporu spółdzielni mieszkaniowej „Przylesie” z Lubina. Od 2020 r. walczy ona o zwrot nadpłaconej opłaty śmieciowej po tym, jak WSA we Wrocławiu unieważnił uchwałę gminy Lubin, podwyższającą tę opłatę. Samo unieważnienie nie było przez nikogo kwestionowane, ale władze samorządowe odmawiały zwrotu nadpłaty, powołując się na przepis art. 6m ust. 4 ustawy śmieciowej. Istotne w sprawie było też to, że spółdzielnia nie domagała się zwrotu całej opłaty, a jedynie różnicy między jej kwotą wynikającą z uchylonej uchwały a uchwałą ją poprzedzającą (wydano je zresztą w odstępie zaledwie kilkunastu dni).

– W naszej deklaracji wskazywaliśmy tylko na uchylenie tej uchwały, domagaliśmy się zwrotu różnicy wynikającej ze zmiany stawek, ale nie zmienialiśmy innych elementów deklaracji, np. liczby mieszkańców zrzeszonych w naszej spółdzielni – deklarowała przed sądem Ewa Radzięta, radca prawny, reprezentująca spółdzielnię. NSA przychylił się do tej argumentacji, wskazując, że tylko kwota takiej różnicy podlega w takim przypadku zwrotowi.

Czytaj więcej

Śmieciowa pułapka w spółdzielniach i wspólnotach. Sądy są bezlitosne

Wyrok przyspieszy rozwiązanie wielu sporów o opłatę śmieciową

Sąd zauważył także, że opłata śmieciowa jest daniną publicznoprawną, a nie opłatą za usługi gminy dla jej mieszkańców. Wynika z tego, że nie można jej zwrotu traktować jak odszkodowania w rozumieniu cywilnoprawnym. Takie traktowanie tej daniny sugerowała w postępowaniu strona samorządowa. Sugerowała też przy tym, że takie „odszkodowanie” byłoby nienależne w sytuacji, gdy gmina, mimo sporu o zwrot opłaty śmieciowej, wciąż odbiera śmieci od spółdzielni.

Czytaj więcej

Zapłacimy więcej za wywóz śmieci. To wina systemu kaucyjnego i rządu

Wyrok od strony formalnej oddalił skargi kasacyjne w tej sprawie, wniesione przez samorząd miasta Lubin i Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Legnicy od wyroku WSA we Wrocławiu z 29 maja 2025 r. (sygn. akt I SA/Wr 152/25). Rozstrzygnięcie siedmiu sędziów może być istotne dla wielu podobnych sporów podatników z samorządami. Jak przyznała obecna na rozprawie przedstawicielka SKO w Legnicy, obecnie tylko w tym kolegium na rozstrzygnięcie czeka 171 podobnych spraw. Kwoty wnioskowanych zwrotów nadpłaty wynoszą tam od 20 do 70 tys. zł.

Sygnatura akt: III FSK 1366/25