W środę rano wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego Maciej Berek, do niedawna minister w rządzie Donalda Tuska, wziął udział w sejmowej uroczystości ślubowania. Uchwałę Sejmu o wyborze na stanowisko sędziego TK wręczył Berkowi marszałek Włodzimierz Czarzasty.

W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” prezydent Karol Nawrocki mówił, że nie uznaje skuteczności takiej ceremonii i jego zdaniem zamyka ona drogę do ślubowania przed prezydentem. Przypomniał, że z ustawy o statusie sędziów TK wynika, iż ślubowanie składa się „wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”.

W podobnej uroczystości w Sejmie udział wzięła szóstka sędziów TK, wybranych przez Sejm w marcu 2026 r. Dwoje z nich, Dariusz Szostek i Magdalena Bentkowska, zostali wcześniej zaproszeni do Pałacu Prezydenckiego przez Nawrockiego, który odebrał od nich ślubowanie. Od pozostałej czwórki prezydent nie odebrał ślubowania.

Czytaj więcej

Reset, nowe zasady czy odblokowanie orzekania? Co dalej z Trybunałem Konstytucyjnym

Przed Trybunałem Konstytucyjnym zorganizowano w środę protest przeciwko zaprzysiężeniu Macieja Berka na sędziego TK. Na miejscu obecni byli m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz, poseł Mariusz Gosek i Robert Bąkiewicz, a także osoby w kamizelkach Ruchu Obrony Granic.

Policja w pewnym momencie udrożniła dojazd do bramy w ogrodzeniu TK, dzięki czemu Maciej Berek i kilku innych sędziów TK wjechało na jego teren.

Około godziny 16 w siedzibie TK pojawił się również prezydent. Po krótkiej rozmowie z prezesem Bogdanem Święczkowskim opuścił gmach. Później podczas konferencji prasowej szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki wyjaśnił, że Nawrocki udał się tam „w związku z bezprecedensową sytuacją związaną z TK”. Bogucki wyraził „głębokie zaniepokojenie” działaniem służb i zapewnił, że prezydent „dążył do tego, by ślubowanie Macieja Berka się odbyło”.

Maciej Berek: Mogło dojść do tragedii pod budynkiem Trybunału Konstytucyjnego

O 20.00 Maciej Berek w programie Moniki Olejnik „Kropka nad i” w TVN24 odniósł się do zamieszania pod budynkiem TK, w tym szarpaniny, do której doszło między zgromadzonymi a policją.

– Chcę powiedzieć stanowczo. Pan sędzia Święczkowski, obóz polityczny, którzy używa tej sytuacji, ponosi co najmniej moralną odpowiedzialność za to, co się dzisiaj tam działo – zaznaczył.

– To wzywanie ludzi do obecności (pod TK – red.), do zapraszanie ich, żeby przyszli bronić – czego, kogo, przed kim? Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, którzy chcą wejść do budynku, są zagrożeniem? – pytał Berek.

Jak podkreślił, „to jest więcej niż nieodpowiedzialne, to jest rzecz, która może doprowadzić do tragedii”. Dodał, że zamach na Trybunał, o którym się mówi, jest wtedy, kiedy sędziowie nie mogą bezpiecznie wejść do budynku” i muszą skorzystać ze wsparcia policji.

Maciej Berek: Bogdan Święczkowski przyjął ode mnie dokumenty, po czym mnie wypchnął

Maciej Berek przyznał, że odbył w siedzibie TK bezpośrednią rozmowę z prezesem Bogdanem Święczkowskim. – Powiedzmy jasno: pan sędzia Święczkowski przyjął ode mnie, kwitując mi osobiście, wszystkie dokumenty, których ustawa wymaga od sędziego Trybunału Konstytucyjnego, który złożył ślubowanie i stawił się w celu objęcia urzędu – zaznaczył.

Jak zrelacjonował, prezes TK zaskoczył później wszystkich sędziów tym, że wypchnął go z korytarza sędziowskiego. – Sędzia Święczkowski fizycznie uniemożliwił mi wejście do tego korytarza – podkreślił. Dodał, że złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, naruszenie nietykalności osobistej funkcjonariusza publicznego, jakim jest sędzia Trybunału Konstytucyjnego.

Więcej informacji wkrótce