Zwolennicy tezy o obowiązkowej kontrasygnacie powołują się na art. 144 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, który enumeratywnie wylicza akty urzędowe prezydenta nie wymagające dla swojej ważności podpisu prezesa Rady Ministrów. W pkt. 16 ustępu 3 ustawa zasadnicza wlicza do tej kategorii „nadawanie orderów i odznaczeń”. „Nadawanie” – dowodzą zwolennicy obowiązkowej kontrasygnaty premiera. A nie „odbieranie”. Gdyby autorzy konstytucji chcieli samodzielności prezydenta także przy odbieraniu odznaczeń, napisaliby to wprost. A zatem, w tej wąskiej interpretacji i wykładni literalnej, prezydent działa samodzielnie przy nadawaniu, ale nie przy odbieraniu odznaczeń i orderów, tu jest wymagany akt woli premiera. Konstytucja – rzecz jasna – ma pierwszeństwo przed ustawami i powinna być interpretowana wprost, nie w świetle norm obowiązujących aktów niższej rangi, czyli ustaw.
Czytaj więcej
Jeśli cała nasza polityka będzie się koncentrować na kompulsywnym reagowaniu na zniewagi, funkcjonować będziemy w nieustannej drżączce emocjonalnej.
Nadawanie i odbieranie orderów w Polsce. Co mówi ustawa?
Niemniej w przypadku procedur związanych z nadawaniem i odbieraniem zaszczytów mamy również normy ustawy z 16 października 1992 r. o orderach i odznaczeniach. Ta w kwestii samodzielności prezydenta jest jednoznaczna. W rozdziale 6. zatytułowanym „Pozbawianie orderów i odznaczeń”, art. 36 stanowi: „1. Prezydent może podjąć decyzję o pozbawieniu orderów i odznaczeń na wniosek Kapituł Orderów, organów wymienionych w art. 2 ust. 2 i 3 oraz z własnej inicjatywy po zasięgnięciu opinii wnioskodawcy, a w przypadku pozbawienia orderu – po zasięgnięciu opinii odpowiedniej Kapituły, w razie stwierdzenia, że: 1) nadanie orderu lub odznaczenia nastąpiło w wyniku wprowadzenia w błąd albo 2) odznaczony dopuścił się czynu, wskutek którego stał się niegodny orderu lub odznaczenia”.
Ustęp 3 precyzuje: „Postanowienia Prezydenta w sprawie pozbawienia orderu lub odznaczenia są publikowane w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski”.
W świetle ustawy sprawa jest zatem prosta: prezydent ma samodzielną kompetencję w kwestii nadawania i odbierania odznaczeń, w tym Orderu Orła Białego z opiniodawczą, niewiążącą kompetencją kapituły. Musi tylko przedstawić uzasadnienie, które dotyczy dwóch możliwych przyczyn: błędu, bądź niegodnego czynu osoby uhonorowanej. A to, jak świetnie wiedzą prawnicy, sprawa czysto uznaniowa. Można więc z czystym sumieniem powiedzieć, że prezydent ma w tej sprawie wolną rękę.
Czytaj więcej
Polityków ze wszystkich politycznych obozów wzywamy do opamiętania. I do historycznej pamięci. Bo zawsze warto pamiętać, gdzie jest przyzwoitość, g...
Spór o odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Kolizja prawa?
Czy mamy do czynienia z kolizją przepisów konstytucji i zwykłej ustawy? Niekoniecznie. Bo prócz wykładni literalnej art. 144 konstytucji można zastosować również przywoływaną czasem przez komentatorów wykładnię funkcjonalną. Wedle tej ostatniej, jeśli prezydent ma wyłączną kompetencję nadawania odznaczeń, to powinien mieć taką również przy ich odbieraniu. Podstawą takiej kompetencji jest bowiem akt woli prezydenta, który może działać w dwie strony i taki – zdaniem zwolenników tej tezy – był zamysł twórców konstytucji.
Za takim rozwiązaniem przemawiałaby też zasada legalizmu (praworządności) z art. 7 konstytucji, który statuuje, że: „Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa”, czyli w zgodzie z całym systemem normatywnym państwa, w którym ustawy precyzują i uzupełniają konstytucję. Nie bez znaczenia w tej kwestii jest też art. 126 ustawy zasadniczej pkt 3. „Prezydent Rzeczypospolitej wykonuje swoje zadania w zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach”. Przepis ten wprost „osadza” aktywność prezydenta, także w jego akty urzędowe w „ekosystemie” konstytucji i ustaw, które w świetle tego przepisu są nierozłączne. W kwestii prawa prezydenta do odbierania orderu oznaczałoby to jego pełną suwerenność, co precyzuje ustawa. Tyle w kwestii przepisów, choć, jak widać, są dopuszczalne obie sprzeczne interpretacje i z pewnością obie mają swoich gorących zwolenników.
Czytaj więcej
Nadanie jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA” nie było wymierzone przeciwko Polakom – zadeklarował rzecznik MSZ Ukrainy...
Jakie możliwości podpowiada polityka?
Na koniec kilka słów o polityce, bo powyższe rozważania nie są zawieszone w próżni, tylko dotyczą zapowiadanego przez prezydenta odebrania Orderu Orła Białego ukraińskiemu prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu i potencjalnego zachowania premiera. W świetle powyższych przepisów Donald Tusk, gdyby nie miał intencji działania przeciw Zełenskiemu, ma dwa możliwe ruchy.
Po pierwsze, może przyjąć interpretację o samodzielności działania prezydenta w kwestii orderu i w geście Piłata „umyć ręce”. W takiej sytuacji przerzuciłby całą odpowiedzialność za psucie relacji z walczącym sąsiadem na prezydenta i jego obóz. Byłby to mocny krok w stronę polaryzacji i osłabienia pozycji Karola Nawrockiego w kręgu zachodnich sojuszników. Co prawda prezydent takim „godnościowym” gestem ugrałby jakieś punkty na prawicy, ale jego gest w relacjach międzynarodowych zostałby uznany za przejaw małostkowości i dowód braku myślenia strategicznego. Donald Tusk może również upierać się w sprawie niezbędnej kontrasygnaty premiera, nie wyrazić takiej zgody i nie opublikować decyzji głowy państwa w „Monitorze Polskim”. Byłby to jeszcze bardziej wyraźny krok w stronę polaryzacji i początek ostrego konfliktu z głową państwa.
Jeśli Donald Tusk nie chce pogorszenia relacji z Ukrainą i osobiście prezydentem Zełenskim, nie powinien kontrasygnować prezydenckiej decyzji o odebraniu orderu
Chyba że Nawrocki zrozumiałby, że krok premiera to tak naprawdę rzucenie koła ratunkowego (tak uważa np. Janusz Reiter) i wyciągnięcie go z kryzysu w relacjach międzynarodowych (zgodnego z interesami Moskwy), w który sam się pakuje. Wtedy prezydent zapewne ceremonialnie by się obruszył, ale spodziewany kryzys dałoby się zażegnać.
Co zrobi Donald Tusk? Jaką interpretację przyjmie? Na razie nie wiemy. Co więcej, ma sporo czasu na namysł. Przede wszystkim dlatego, że nie znamy opinii Kapituły Orderu Orła Białego. Jeśli będzie negatywna, prezydent zawsze może wziąć ją pod uwagę i wycofać się ze swojej deklaracji. Dopiero po wyjaśnieniu stanowiska kapituły i decyzji prezydenta przyjdzie czas na działanie premiera. Jedno jest pewne. Jeśli Donald Tusk nie chce pogorszenia relacji z Ukrainą i osobiście prezydentem Zełenskim, nie powinien kontrasygnować prezydenckiej decyzji o odebraniu orderu. Wtedy wziąłby polityczną i moralną odpowiedzialność przed Sejmem i historią za strategiczny błąd.
Czytaj więcej
Nacjonaliści odpowiedzialni za ludobójstwo pozostają zbrodniarzami, niezależnie od tego, czy zrobili także coś pozytywnego. Niestety, na Ukrainie,...