Czytam, że w 2024 r. Związek Banków Polskich przekazał operatorowi giełdy Zondacrypto projekt ustawy o kryptoaktywach z prośbą o uwagi oraz zaproszeniem Ministerstwa Finansów na zamkniętą konferencję uzgodnieniową.
„Sprawa ta nie jest dowodem na błąd systemu, lecz jest przykładem niezrozumienia, jak w praktyce działa stanowienie prawa w Polsce, gdzie głos biznesu jest niezbędnym elementem budowania konkurencyjnej gospodarki” – stwierdził Szymon Witkowski, prezes Fundacji Forum Prawa i Gospodarki.
Błąd polega na tym, jak ten proces jest zorganizowany: za zamkniętymi drzwiami, bez świadków, bez śladu. Ten system umożliwia robienie różnych wrzutek do projektów ustaw typu: „lub czasopisma”
A jednak pozwolę sobie napisać, że sprawa ta jest właśnie dowodem na błąd systemu. A może nawet nie „błąd”. Bo „błąd” to jakieś nieumyślne odstępstwo od normy. A my mamy do czynienia z normą. I nie chodzi o to, że regulator, ZBP, czy takie organizacje jak Pracodawcy, pytają regulowane branże o opinie. Ich głos powinien być wysłuchany zanim dojdzie do regulacji. To podstawowe zalecenie ekonomicznej teorii regulacji. Jakoś nikomu nie przeszkadza, że funkcjonariusze służb specjalnych piszą projekty ustaw mających regulować funkcjonowanie służb specjalnych – choć w tym przypadku żadna wiedza specjalna nie jest potrzebna. A jak funkcjonuje system bankowy, to trzeba wiedzieć. I ZBP o tym wie. Ale pewnie nie wie, jak funkcjonuje sektor krypto. Więc pyta ludzi z tego sektora. To normalne.
Czytaj więcej
Ministerstwo Finansów otrzymało od Związku Banków Polskich uwagi do projektu ustawy o kryptoaktywach, których autorem był Przemysław Kral, prezes b...
Błąd polega na tym, jak ten proces jest zorganizowany: za zamkniętymi drzwiami, bez świadków, bez śladu. Ten system umożliwia robienie różnych wrzutek do projektów ustaw typu: „lub czasopisma” (w projekcie ustawy zmieniającej prawo prasowe – co miało umożliwić, albo nie, konsolidację rynku telewizyjnego i gazetowego), „z wyjątkiem piwa” (w ustawie o wychowaniu w trzeźwości – co umożliwiło kierowaną do młodzieży reklamę alkoholu), „pośredników” (w ustawie o biopaliwach – co ułatwiło funkcjonowanie mafii vatowskiej).
Ta sama teoria regulacji, która każe regulatorowi słuchać biznesu, ma sporo do powiedzenia o przechwytywaniu regulatora przez sektory przez niego regulowane. Bo regulator zajmujący się wszystkim nie wie tego wszystkiego, co wiedzą ludzie zajmujący się dokładnie tym, co on regulator reguluje.
Kiedy polskie służby specjalne dowiedziały się o powiązaniach Zondacrypto z rosyjską mafią?
A co do samej Zondacrypto to kiedy polskie służby specjalne dowiedziały się o jej powiązaniach z rosyjską mafią i służbami rosyjskimi? Dopiero w grudniu 2025 – gdy premier obwieścił to posłom na zamkniętym (a jakże) posiedzeniu Sejmu powołując się na jakąś notatkę ABW? A może jednak wcześniej? Ale jak dowiedziały się wcześniej, to dlaczego nie poinformowały o tym premiera? Czy może poinformowały? Ale jak poinformowały, to dlaczego premier kazał im to ukrywać aż do grudnia? Bo chyba powinien wydać im polecenie przekazania tej informacji takim instytucjom jak ZBP?
Zamiast więc czepiać się, że ZBP, czy Pracodawcy brali udział w procesie legislacyjnym takim, jakim on – niestety – jest, przyczepiłbym się do ABW.
Jestem tak stary, że pamiętam notatkę ABW z 2012 r. o tym, że sprzedaż kolejki linowej na Kasprowy Wierch zagraża bezpieczeństwu ekonomicznemu państwa! 17 kilometrów stalowych lin, 6 betonowych podpór i 4 wagoniki! I wtedy ktoś zrobił o tym przeciek do zaprzyjaźnionych dziennikarzy. Czy teraz nie zrobił, bo służby miały w tym swój interes? Czy może teraz żadnej notatki nie było i powstała ona na potrzeby krytyki prezydenta za weto do ustawy? Bo ustawa była zła i na weto zasługiwała, ale jakby ABW poinformowała prezydenta o swoich podejrzeniach, to może by jej nie zawetował? Czy może właśnie o to chodziło, by zrobić kolejną polityczną burzę?
Mam więc postulat: by Ministerstwo Finansów (ani żadne inne) nie organizowało żadnych „zamkniętych konferencji”. Proces konsultacji regulatora z przedstawicielami sektora regulowanego powinien być jak najbardziej transparentny. Kiedyś pisałem, że jakbym był ministrem finansów, to bym się z nimi spotkał. Z tym, że transmisje z tych spotkań byłyby dostępne dla każdego online w czasie rzeczywistym.
I ciekaw jestem, dlaczego tak być nie może. Bo na pewno będą tacy, którzy stwierdzą, że nie może.
Autor jest adwokatem i doradcą podatkowym, profesorem Uczelni Łazarskiego
Czytaj więcej
Artur Chodziński, jeden z najbardziej zaufanych i wpływowych funkcjonariuszy CBA w czasach PiS, pracował dla Przemysława Krala, szefa upadłej giełd...